fot. PAP

Uczczono 70. rocznicę rzezi na Woli  

To była zbrodnia jakich mało w dziejach wojen. 5 sierpnia 1944 roku specjalne jednostki niemieckie przystąpiły do systematycznego mordowania mieszkańców Woli. Ginęli wszyscy – kobiety, mężczyźni, starcy i dzieci. Mija 70 lat od tamtych wydarzeń.

„Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców, Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy” – tak brzmiał rozkaz dowódcy SS Heinricha Himmlera wydany 1 sierpnia 1944 r. w reakcji na wybuch powstania w Warszawie. Dziś pomordowanym oddali hołd powstańcy, władze Warszawy i mieszkańcy stolicy.

Mordowanie mieszkańców Woli trwało od 5 do 7 sierpnia. Pacyfikację przeprowadziły siły lądowe przy wsparciu lotnictwa. Zabijano każdego napotkanego cywila – mężczyzn, kobiety, starców, dzieci, zakonnice, personel szpitali i pacjentów. Złapanych mordowano z broni maszynowej lub wrzucano granaty do zamieszkałych domów, które później podpalano.

Gromadzono też ludzi na placach i rozstrzeliwano z karabinów maszynowych. 5 sierpnia dowódca akcji Gruppenfuehrer SS Heinz Reinefahrt skarżył się że ma mniej amunicji niż zatrzymanych. Efekt masakry to od 40 do 60 tys. zabitych mieszkańców Woli. Jednym z dowódców akcji pacyfikacyjnej był Oskar Dirlewanger. Skład jego batalionu Niemcy dostosowali do zadań – powiedział gen. Janusz Brochwicz Lewiński Gryf.

Powstańcy zanotowali też inny sukces. żołnierze Batalionu „Zośka” uwolnili około 350 Żydów więzionych w obozie na „Gęsiówce”. Wielu z nich wstąpiło natychmiast do powstańczych oddziałów.

Sprawiedliwość nie dosięgła głównego odpowiedzialnego za masakrę na Woli. Heinz Reinefarth żył spokojnie w Niemczech wschodnich do 1979 r., był m.in. deputowanym do Landtagu iburmistrzem Westerlandu na wyspie Sylt. Nigdy nie został skazany za swe zbrodnie.

TV Trwam News 

drukuj