fot. twitter.com/szczepan_wojcik

[TYLKO U NAS] Sz. Wójcik: Mamy do czynienia z lewacką ideologią, którą wstąpiła również w szeregi prawicowej partii rządzącej

Mamy do czynienia z lewacką ideologią, która – niestety – wstąpiła również w szeregi prawicowej partii rządzącej i poprzez niektórych posłów, chociażby niestety pana posła Krzysztofa Czabańskiego, który bardzo mocno lobbuje za wprowadzeniem tej ustawy, po prostu narzuca nam, Polakom, i innym ludziom swój światopogląd. Ta sama ideologia, która w tym momencie zabrania hodowli zwierząt futerkowych, legalizuje małżeństwa homoseksualne, legalizuje aborcję na życzenie, często do 9 miesiąca, legalizuje eutanazję osób starszych – mówił w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja Szczepan Wójcik, hodowca norek i prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

Politycy, którzy najmocniej lobbują za likwidacją branży futerkowej w Polsce, ignorują opinię hodowców, ludzi pracujących w branży. Unikają merytorycznej dyskusji – zaznaczył Szczepan Wójcik.

– Nadal najbardziej aktywni politycy, którzy tak mocno naciskają na likwidacje przemysłu futrzarskiego, nie znaleźli czasu i nie wyrażają woli na spotkanie i rzeczową dyskusję. Nie odpowiadają na listy, maile, telefony. Po prostu dla nich polscy hodowcy nie istnieją, a oni sami próbują podjąć decyzję bez jakichkolwiek rozmów, w oparciu o emocje, o mity, o kłamstwa podawane przez lewicowe organizacje ekologiczne – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Hodowca zwierząt futerkowych przypomniał, że obecnie ustawa o ochronie zwierząt znajduje się „w zawieszeniu”, co jest najgorszą sytuacją dla przedstawicieli branży futerkowej.

– Obecna sytuacja, w której się znajdujemy, jest katastrofalna, szczególnie dla hodowców prowadzących małe gospodarstwa rolne, w których zatrudnieni są członkowie ich rodzin. Były już dwie próby samobójcze hodowców. Jeden zmarł po burzliwej rozmowie na temat ewentualnego wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych – podkreślił.

Przepisy ustawy o ochronie zwierząt uderzają nie tylko w branżę futerkową. W myśl nowych przepisów organizacje ekologiczne mogłyby wchodzić na posesję prywatną bez zgody sądu – zwrócił uwagę prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

– Ustawodawca pozwala aktywistom ekologicznym wejść na teren prywatnej posesji bez zgody sądu, pomimo sprzeciwu właściciela. Proszę sobie wyobrazić, że zakłada się organizację ekologiczną, która ocenia, że w danym gospodarstwie jakieś zwierzę nie ma zapewnionych odpowiednich warunków i ona w tym momencie może wejść na taką posesję, zabrać zwierzę, zrobić cokolwiek chce. Organizacje ekologiczne dostają ogromne uprawienia, które są według wielu bardzo niebezpieczne – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Kolejnym budzącym kontrowersje zapisem w omawianej ustawie jest konieczność czipowania psów oraz zakaz trzymania ich na łańcuchu, co będzie oznaczało duże obciążenia finansowe dla właścicieli tych zwierząt – tłumaczył Szczepan Wójcik.

– Każdy właściciel psa będzie zobowiązany do zaczipowania go. Trzeba się dokładnie przyjrzeć sprawie, bo kto skorzysta na zaczipowaniu tych milionów zwierząt? Oczywiście te wszystkie koszty będą musieli ponieść właściciele takiego psa i kota. (…) Ustawodawca zakazuje też trzymania psów, również tych na wsi, na uwięzi. Ustawa nakazuje więc budowanie właścicielom za własne pieniądze kojców, a koszt takiego kojca to jest minimum tysiąc złotych. Dla wielu mieszkańców ubogich rejonów kraju jest to bardzo duży wydatek. Możemy sobie łatwo wyobrazić, że w obawie przed konsekwencjami część właścicieli być może – aby uniknąć tych kosztów – po prostu wypuści zwierzęta gdzieś do lasu. O tym również ustawodawca nie pomyślał – zauważył hodowca.

Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej odniósł się również do zarzutów organizacji ekologicznych o rzekome dręczenie zwierząt futerkowych na fermach.

– Organizacje ekologiczne często pokazują zdjęcia (drastyczne zdjęcia) z często nielegalnych hodowli. Nawet jeśli one mieszczą się w Polsce, to dlaczego te organizacje ekologiczne nie zgłaszają takich sytuacji na prokuraturę, nie zgłaszają na policję, z opublikowaniem zdjęć i filmów czekają kilka miesięcy? Z prostego powodu – czekają po to, żeby odpowiednio manipulować opinią społeczną. Niech pokażą, ile osób zostało skazanych za znęcanie się nad zwierzętami – powiedział Szczepan Wójcik.

Całość rozmowy ze Szczepanem Wójcikiem w audycji „Aktualności dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj