[TYLKO U NAS] S. Piotrowicz: Jeśli ma dojść do zasadniczej reformy sądownictwa, musi dojść nie tylko do zmian strukturalnych, ale i personalnych

W naszym przekonaniu reforma musi przynieść określone skutki.[…]. Jeżeli ma dojść do zasadniczej zmiany w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości, to rzeczywiście musi dojść nie tylko do zmian strukturalnych, ale i personalnych. Nie chcemy pudrowania istniejącego stanu rzeczy, który określano by mianem reformy. Chcemy podejmować takie działania, które przyniosą rzeczywiste zmiany w tym zakresie – powiedział w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja poseł PiS Stanisław Piotrowicz.

Przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka odniósł się do prezydenckiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Podkreślił, że Prawo i Sprawiedliwość ustąpiło prezydentowi Andrzejowi Dudzie w kwestii liczby posłów, jaką mają być wybierani sędziowie do Krajowej Rady Sądownictwa.

– Warto wspomnieć o tym, że jakkolwiek była trudna dla nas do przełknięcia sprawa 3/5, bo nie mamy takiej większości w parlamencie, ażeby poprzez 3/5 dokonać wyboru sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa. […] Pan prezydent dostrzega to, że możemy mieć tutaj trudność, ale w dalszym ciągu stawia warunek, że nie może tak być, aby jedna partia podejmowała ważne decyzje – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Stanisław Piotrowicz zauważył, że Prawo i Sprawiedliwość zawarło trzy poprawki, o które zabiegał prezydent, już w ustawie, która została zawetowana przez Andrzeja Dudę w lipcu.

– Pan prezydent oczekiwał wtedy trzech rzeczy – warto o tym przypomnieć jeszcze raz. Pan prezydent postawił wtedy warunek, że o tym, którzy sędziowie SN pozostaną na swoich stanowiskach, zdecyduje prezydent, a nie minister sprawiedliwości. Taka poprawkę wniosłem i to zostało przyjęte w lipcowej ustawie. Drugi warunek pana prezydenta był taki, że regulamin SN określi prezydent, a nie minister sprawiedliwości. Skoro to był taki twardy warunek, również taką poprawkę wprowadziłem i to znalazło się w ustawie lipcowej. Trzeci warunek, dotyczący owych 3/5, również – skoro pan prezydent tak twardo tę sprawę stawiał – taką poprawkę złożyłem i to zostało uchwalone. Okazuje się, że to wszystko nie zadowala pana prezydenta, który chce w dalszym ciągu podnosić te standardy – wyjaśnił poseł PiS.

W debacie na temat prezydenckiej ustawy o SN i KRS partia rządząca przystała na propozycję prezydenta, który nalegał, aby z Sądu Najwyższego odeszli tylko ci sędziowie, którzy osiągną wiek emerytalny – zwrócił uwagę polityk.

– Pan prezydent w swoim projekcie przedstawił, że z Sądu Najwyższego odejdą tylko ci sędziowie, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Było to dla nas trudne, ale przecież to zaakceptowaliśmy, na to się zgodziliśmy, jakkolwiek w naszej ustawie lipcowej był zapis, że wszyscy sędziowie odchodzą z SN, za wyjątkiem tych, których pan prezydent uzna, ażeby pozostali. Prezydent zaproponował: tak daleko nie będziemy się posuwać, odejdą tylko ci, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Myśmy się z już tym zgodzili – akcentował.

Stanisław Piotrowicz negatywnie ocenił zawarty w projekcie prezydenckim pomysł wybierania kandydatów do KRS na zasadzie jeden poseł – jeden głos w sytuacji, gdy Sejm nie będzie w stanie wybrać ich większością 3/5 głosów.

– Ta propozycja, którą przedstawił pan prezydent, jest wadliwa i to chyba zaczyna dostrzegać pan prezydent – propozycja, że wtedy będzie głosowanie imienne i każdy poseł będzie mógł oddać tylko jeden głos na jednego kandydata. Możemy sobie przecież wyobrazić, że pojawi się dobry kandydat przez nas proponowany, popierany przez nas. Załóżmy, że za tym jednym kandydatem zagłosuje 460 posłów. […] Posłowie musieliby się wcześniej umawiać: ty zagłosujesz za tym kandydatem, tylu posłów za tym kandydatem, inni za tamtym kandydatem. To przecież wypacza nawet zasady głosowania. Przecież w konstytucji jest mowa o tym, że Sejm podejmuje uchwały większością głosów – przypomniał poseł PiS.

Przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka zaznaczył, że reforma sądownictwa jest konieczna, ponieważ od tego może zależeć możliwość dokonywania kolejnych reform.

– Zależało nam, żeby Trybunał Konstytucyjny był rzetelny. To TK może przecież storpedować każdą reformę, bo uzna, że jakiś przepis kluczowy dla danej reformy jest niezgodny z konstytucją. Jeżeli chodzi o sądy, to trzeba wiedzieć, że brak reformy sądów może spowodować niemożność dokonywania jakichkolwiek dalszych reform. Wszak w dziedzinie reformowania państwa, w ogóle funkcjonowania państwa, ważne jest prawo stanowione przez parlament, ale nie mniej ważne jest, kto to prawo stosuje – podsumował polityk.

Całość z rozmowy z posłem Stanisławem Piotrowiczem w audycji „Aktualności dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj