fot. PAP/Leszek Szymański

[TYLKO U NAS] S. Kaleta: Reprywatyzacja w Polsce ma czarne barwy

O najbliższych planach komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji z mec. Sebastianem Kaletą, członkiem komisji, rozmawia Zuzanna Dąbrowska.


Zuzanna Dąbrowska: Trwa wakacyjna przerwa w pracach komisji, jednak nie potrwa ona długo. Jakimi sprawami zajmiecie się już wkrótce?

Sebastian Kaleta: Pod koniec sierpnia ruszamy z rozprawami dotyczącymi m. in. Marszałkowskiej 43 i Poznańskiej 14. Będą one o tyle interesujące, że w tych konkretnych przypadkach będziemy analizować sprawy  poszkodowanych lokatorów. Jest to jedna z kluczowych, o ile nie najważniejsza kwestia przy badaniu procesu dzikiej reprywatyzacji. Obecnie zarówno komisja, jak i departament, spokojnie przygotowują się do tych rozpraw. Pod koniec miesiąca można się spodziewać kolejnych informacji dotyczących warszawskiej reprywatyzacji.

ZD: Dotychczas komisja zajmowała się działkami „publicznymi”, gdzie w grę nie wchodziło życie konkretnego człowieka. Teraz będzie inaczej. Czy spodziewa się Pan Mecenas, że kolejne rozprawy wywołają jeszcze żywszą niż do tej pory dyskusję opinii publicznej?

SK: Chciałbym zaznaczyć, że kolejność spraw jakimi zajmowaliśmy się dotychczas wynika z tego, że jako komisja chcieliśmy jak najszybciej uruchomić wszelkie możliwe działania w celu wyjaśnienia reprywatyzacji. Te sprawy, nad którymi pochyliliśmy się na początku, były w momencie rozpoczęcia prac komisji udokumentowane najlepiej. W międzyczasie, przygotowaliśmy się do rozpatrywania decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących właśnie lokatorów. Dzięki temu przygotowaniu, teraz będziemy mogli badać je w formie rozpraw. Z informacji, które docierały do komisji właśnie poprzez pisma lokatorów wynika, że relacje osób wyrzucanych z domów, prześladowanych przez tzw. „czyścicieli kamienic”, będą niejednokrotnie dramatyczne. Ustawa o komisji weryfikacyjnej mówi jasno: tam, gdzie działa się krzywda ludzka, tam reprywatyzacja nie powinna być uznana za zgodną z prawem.

ZD: Czy to oznacza, że jeśli komisja cofnie daną decyzję reprywatyzacyjną, wyrzuceni lokatorzy będą mogli wrócić do swoich domów?

SK: Możliwości jest wiele. Na przykład tam, gdzie do reprywatyzacji doszło wiele lat temu, jej skutki mogą być trudne do odwrócenia. Drogą bardziej skuteczną jest nałożenie przez komisję na osobę, która bezprawnie skorzystała z reprywatyzacji, obowiązku wypłacenie rekompensaty. Z tych kwot poszkodowani lokatorzy będą mogli uzyskać odszkodowanie. Natomiast tam, gdzie będzie to możliwe, zawsze staramy się nieruchomości przywrócić do mienia publicznego.

ZD: Często mówi się, że problem dzikiej reprywatyzacji dotyczy nie tylko Warszawy, ale także m. in. Krakowa oraz Łodzi. Czy i tam powinny działać komisje weryfikacyjne? 

SK: To, czy w innych miastach takie komisje powinny zostać powołane, to decyzja odpowiednich organów. Nie ulega natomiast wątpliwości, że i tam proces reprywatyzacji ma czarne barwy. Tym, co wyróżnia w sprawie reprywatyzacji Warszawę jest fakt, że tutaj ten proceder na wielką skalę rozpoczął się  dopiero w 2008 roku – po szeregu kontrowersyjnych wyroków sądowych, które nie pozwalały na ochronę majątku publicznego. Z drugiej strony tak interpretowano te wyroki, aby oddawać nieruchomości osobom niepowołanym. Od tego czasu mamy do czynienia z falą dzikiej reprywatyzacji. I z uwagi na to, że od 2008 roku nie minęło aż tak wiele czasu, państwu łatwiej jest wyjaśnić te sprawy.

ZD: Część komentatorów twierdzi wprost, że za aferą reprywatyzacyjną w Warszawie stoi zorganizowana grupa przestępcza z silnymi powiązaniami w Ratuszu, a nie pojedyncze, luźno powiązane ze sobą osoby.

SK: Nie chciałbym posługiwać się tak mocnym słowem ze względu na dobro prac komisji. Nie ulega jednak wątpliwości, że szereg zarzutów stawianych przez prokuraturę jasno wskazuje: w Ratuszu, jak i wokół niego, popełniono szereg przestępstw związanych z reprywatyzacją. Wszyscy widzimy co się dzieje. Organy państwa konsekwentnie wykazują do jakich nieprawidłowości dochodziło. Również komisja weryfikacyjna wykazała szereg patologii panujących w Ratuszu w związku z reprywatyzacją. Pytanie czy była to mafia, czy inna grupa, jest drugorzędne. Najważniejsze, aby ten proceder zakończyć i rozliczyć – jesteśmy do tego na dobrej drodze.

ZD: Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz ostentacyjnie przed komisją się nie stawia, na zarzuty odpowiadając w mediach społecznościowych. Zasłania się stwierdzeniem o niekonstytucyjności komisji. Czy rzeczywiście prezydent Warszawy chodzi o przestrzeganie prawa, czy raczej kieruje nią strach?

SK: Pani prezydent ewidentnie ma coś do ukrycia, a ruchy Ratusza są absurdalne. Przecież komisja może miastu tylko pomóc – to znaczy przywrócić bezprawnie wyłudzone mienie. Rola miasta powinna skupić się na wsparciu komisji – a tam gdzie może – na walce o zwrot nieruchomości. Natomiast postawa Hanny Gronkiewicz-Walt pokazuje, że traktuje ona komisję jako zło konieczne i nie jest zainteresowana tym, aby wyjaśnić aferę reprywatyzacją. Jest zainteresowana jedynie obroną własnej kieszeni.

ZD: I to kosztem mieszkańców miasta.

SK: Usługi zewnętrzne od kancelarii prawnych, które zamawia prezydent, skupiają się na tym, aby torpedować prace komisji, a nie na jej wsparciu w ustalaniu konkretnych okoliczności. Chodzi o pozorowanie sporu kompetencyjnego, utrudnianie prac. Z drugiej strony prawnicy zasypują komisję stosami pism dotyczących wyłącznie grzywien, którymi prezydent została obarczona osobiście. Nie da się inaczej niż ze smutkiem przyjąć tych aktywności prezydent Warszawy.

ZD: Hanna Gronkiewicz-Waltz nie chce płacić grzywien sama, a z budżetu miasta twierdząc, że zostały one nałożone na organ, nie na osobę. 

SK: Ustawa o komisji weryfikacyjnej mówi wyraźnie, że odpowiedzialność jest osobista. Osobiste stawiennictwo rodzi osobistą odpowiedzialność. Wykładnia przepisów o komisji jest oczywista. Przepis o możliwości nałożenia grzywny został sformułowany tak, by jasno wskazać, że to nie organ, nie osoba prawna, a osoba fizyczna, jest odpowiedzialna za swoje decyzje. To tak jakby jechać samochodem służbowym i po otrzymaniu mandatu za przekroczenie prędkości oczekiwać, że ten mandat zapłaci szef firmy. To tak nie działa.

ZD: Komisja nie ustąpi w tej sprawie?

SK: Nie ustąpi. Postawa pani prezydent właśnie dlatego jest skandaliczna, że jako profesor prawa i osoba piastująca bardzo ważną funkcje publiczną, powinna mieć świadomość, że jej niestawiennictwo powoduje, że warszawiacy dłużej czekają na wyjaśnienie afery reprywatyzacyjnej. Komisja nie ustąpi, komisja będzie konsekwentnie i z pełną determinacją walczyć o to, aby rozwiać wszelkie wątpliwości związane z warszawską reprywatyzacją.

ZD: Hanna Gronkiewicz-Walt twierdzi, że funkcjonowanie komisji ma charakter czysto polityczny i jest skierowane przeciwko niej.

SK: Dzięki pracom komisji, do mienia publicznego udało się już zwrócić 350 milionów złotych. Pani prezydent zdaje się nie rozumieć tego, że za jej rządów pozwolono na rozgrabienie tego mienia. Jedyne co wydaje się zauważać, to meandry polityki, a to nie jest istotne w skali afery, którą musimy de facto rozliczyć. Gdyby nie pani prezydent, nie byłoby afery – a co za tym idzie – nie byłoby komisji. To oczywiste.

ZD: W poniedziałek poseł Piotr Liroy-Marzec przedstawił opinii publicznej postać tajemniczego kuratora warszawskich nieruchomości, który mieszka na Karaibach. To kolejny dowód na nieudolność władz Warszawy?

SK: Z pewnością sprawa pana Steven’a Barlett’a, osoby, która w Saint Kitts&Nevis, malutkim państwie na Karaibach, określiła się jako kurator spadków dla kilkudziesięciu nieruchomości w śródmieściu Warszawy w zakresie osób, których los był po wojnie nieznany, budzi wiele wątpliwości. Czy ten pan wygląda tak jak na zdjęciach, które przedstawił poseł Liroy-Marzec, nie jest istotne. Istotne jest, że ktoś pomyślał, iż ten człowiek jest rzeczywistym piastunem gigantycznego majątku w Warszawie. To pokazuje niespotykaną skalę bezczelności.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj