fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. Osadczy: Wątpię, czy polska dyplomacja na odcinku wschodnim realizuje polską rację stanu

W tym roku miało miejsce apogeum upokorzenia i wrogości w stosunku do osób, które przybyły uczcić ofiary ludobójstwa w Hucie Pieniackiej – powiedział we wtorkowym programie „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Włodzimierz Osadczy. Historyk zaznaczył, iż wątpi w to, że polska dyplomacja na odcinku wschodnim realizuje polską rację stanu.

Zakłócanie uroczystości w Hucie Pieniackiej przez ukraińskich nacjonalistów zostało niemal całkowicie przemilczane przez media głównego nurtu w Polsce – zwrócił uwagę gość Radia Maryja.

Te zakłócenia zostały przemilczane przez media, które chcą przedstawić relacje polsko-ukraińskie w postaci nieco wywróconej i nieukazującej całego spektrum problemu, który towarzyszy temu odcinkowi relacji międzynarodowych – wskazał profesor.

Zakłócanie uroczystości poświęconych ludobójstwu na Polakach dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu nie są nowością – dodał.

To jest część scenariusza, który realizowany jest każdego roku. Jednak nie było przywiązywania większej wagi do oszczerstw i bluźnierstw. Ze strony władz politycznych czy dyplomatycznych nigdy nie było adekwatnych reakcji do tego, co tam się dzieje – powiedział dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum na KUL.

W tym roku miało miejsce apogeum upokorzenia i wrogości w stosunku do osób, które przybyły uczcić ofiary ludobójstwa w Hucie Pieniackiej – zaznaczył prof. Osadczy.

Proszę sobie wyobrazić, że cała droga, która prowadziła do miejsca uroczystości, a jest to dość spory obszar, była udekorowana w barwach czerwono-czarnych. Tymi barwami były udekorowane domostwa, płoty. Są to barwy symbolizujące formacje, które dokonały ludobójstwa. Jest to coś ze wszech miar nie na miejscu – podkreślił historyk.

Do dnia dzisiejszego nie wybrzmiał w tej sprawie stanowczy głos polskiej dyplomacji – powiedział gość „Aktualności dnia”.

Uważam, że głosu ambasadora Jana Piekło się nie doczekamy, ponieważ doszukuje się on zawsze „trzeciej siły”. Teraz też składa to na kark „trzeciej siły”. Jeżeli to odpowiada ministrowi spraw zagranicznych, to należy jedynie ubolewać. Należy zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście polska dyplomacja na odcinku wschodnim realizuje polską rację stanu. Wątpię w to bardzo mocno i kolejny raz podkreślam swoje wątpliwości – wskazał prof. Osadczy.

Całość programu „Aktualności dnia” z udziałem prof. Osadczego można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj