fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. W. Osadczy: Ustawa o IPN to sprawdzian dla rządu RP na to, w jakim stopniu są to suwerenne i polskie siły polityczne   

Należy ubolewać, że odbywają się spotkania z inicjatywy strony ukraińskiej, żeby omawiać suwerenne decyzje Rzeczypospolitej, natomiast polska strona nigdy w sposób stanowczy nie zainicjowała rozmów związanych z arcyważną sprawą, jaką jest pochówek szczątków 130 tys. osób pomordowanych na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej – podkreślił prof. Włodzimierz Osadczy, Dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum na KUL, w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja.

Historyk odniósł się w ten sposób do spotkania wicepremiera Piotra Glińskiego i wicepremiera Ukrainy Pawło Rozenki, które odbyło się dziś w Warszawie. Polski wicepremier powiedział, że ta wizyta jest „krokiem do przodu”, a obie strony chcą znaleźć porozumienie. Z kolei prof. Włodzimierz Osadczy zaznaczył, iż spotkanie jest nieporozumieniem.

– Wciąż trwa nieporozumienie polegające na tym, że oficjalni przedstawiciele obcego państwa przyjeżdżają do Polski, albo w dość ostry sposób komentują ustawy, które podejmuje suwerenny kraj w ramach polityki pamięci. To jest niedopuszczalna sprawa. Tego typu negocjacje świadczą o tym, że państwo polskie daje przyzwolenie na taki sposób traktowania naszego kraju – podkreślił ekspert.

Wicepremier Ukrainy odnosząc się do nowelizacji ustawy o IPN powiedział dziś: „Te zmiany mogą, a zwłaszcza ich interpretacja, spowodować zaostrzenie stosunków w zakresie negowania i podważania praw Ukraińców, którzy pracują w Polsce, ich praw społecznych, ich praw obywatelskich”. Słowa te skomentował  dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

– Gdy chodzi o obawy wicepremiera Ukrainy trzeba powiedzieć, że Ukraińcy przyjeżdżają do Polski, żeby pracować – ratować się z tej dramatycznej sytuacji, w której znalazł się ich kraj, pod rządami m.in. i obecnej ekipy rządzącej. Zatem przyjeżdżają się ratować, a nie żeby manifestować jakieś poglądy polityczne. Tym bardziej, jeśli te poglądy mogą być nie do przyjęcia w suwerennym państwie polskim, które ma suwerenne doświadczenia i suwerenną historię. Takie komentarze można potraktować jako kolejne próby ingerencji w wewnętrzne sprawy polskie, które nie doczekały się stanowczej i jednoznacznej reakcji polskiej dyplomacji, ale też najwyższych polskich czynników władzy – wskazał rozmówca Radia Maryja.

Profesor przypomniał, że wcześniej w niedopuszczalny sposób nowelizację ustawy o IPN skomentował m.in. Petro Poroszenko, premier Ukrainy. To, że nie było reakcji – świadczy, iż jesteśmy jeszcze daleko od suwerennej polityki państwa – dodał Włodzimierz Osadczy.

– Strona przeciwna odbiera taką nijakość jako przyzwolenie na traktowanie państwa polskiego w taki, a nie inny sposób, stąd takie ekscesy się zdarzają. Należy tylko ubolewać z faktu, że odbywają się spotkania z inicjatywy strony ukraińskiej, żeby omawiać suwerenne decyzje parlamentu i prezydenta Rzeczypospolitej. Natomiast polska strona nigdy w sposób stanowczy nie zainicjowała rozmów związanych z arcyważną sprawą, jaką jest pochówek szczątków 130 tys. osób pomordowanych na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. W tym roku obchodzimy 75. rocznicę ludobójstwa i nic nie ruszyło, więc widzimy, że deklaracja wicepremiera Ukrainy o tym, iż „jest więcej tego, co łączy, niż dzieli” – wyraża tylko dobre chęci. Niestety, jesteśmy świadkami coraz większego oddalania się społeczeństwa polskiego i społeczeństwa ukraińskiego. To, co kiedyś dzieliło tylko pewne grupy historyków, intelektualistów, dziś przekłada się na kondycję społeczną – akcentował ekspert.

Prof. Włodzimierz Osadczy poinformował, że pozytywnie została zaopiniowana propozycja nacjonalistów, żeby w Kijowie, podczas uroczystości narodowych, obok flag państwowych wywieszać też flagi banderowskie.

– Ukraina wchodzi w bolesny okres pamięci państwa polskiego. Bezwzględna banderyzacja, bezwzględne szerzenie ideologii banderyzmu. Mamy w tej chwili totalny impas. Zobaczymy, jak zachowa się strona polska. Wydaje mi się, że tak, jak było, już nie będzie. To jest wielki sprawdzian dla rządu polskiego, partii rządzącej, która decyduje o kształcie polityki polskiej, na to, w jakim stopniu są to suwerenne i polskie siły polityczne – zwrócił uwagę Dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum na KUL.

RIRM

drukuj