fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba o ustawie degradacyjnej: Ci generałowie symbolizowali państwo podległe Moskwie

Oni (m. in. gen. Wojciech Jaruzelski i gen. Czesław Kiszczak) symbolizowali państwo, które było podległe Moskwie. Notabene sam stan wojenny wprowadzili właśnie słuchając się Moskwy, a nie własnego narodu – zaznaczył na antenie Radia Maryja w programie „Aktualności dnia” prof. Mieczysław Ryba, odnosząc się przy tym do ustawy degradacyjnej, przyjętej w czwartek przez rząd.

Wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego wskazał, żeby pamiętać o tym, że „na poziomie prawnym Polska po okrągłym stole była jakąś kontynuacją PRL-u. Generałowie, o których mówimy (m. in. gen. Wojciech Jaruzelski i gen. Czesław Kiszczak – przyp.), wprowadzali m. in. stan wojenny, byli odpowiedzialni – w sensie różnym – za niektóre zbrodnie komunistyczne”.

– Oni symbolizowali państwo, które było podległe Moskwie. Notabene sam stan wojenny wprowadzili właśnie słuchając się Moskwy, a nie własnego narodu. Symbolika czasów komunizmu jest jednoznaczna – to są czasy totalitaryzmu, zniewolenia państwa polskiego. W związku z czym, jeśli czcimy Żołnierzy Niezłomnych, tych, którzy walczyli o niepodległą Polskę; tych, którzy oddawali życie i byli w stanie w sposób heroiczny się poświęcać, to jak możemy równocześnie, na płaszczyźnie niepodległej Polski, honorować tych, którzy Polskę zdradzili? W tym względzie ustawa degradacyjna ma właśnie taki wymiar pokazania, gdzie była zdrada i gdzie był patriotyzm. To ma potężny wymiar wychowawczy – wyjaśnił gość Radia Maryja.

– To jest po prostu rozliczenie się z tą komuną, oczywiście mówimy o wymiarze symbolicznym, ale pamiętajmy, że symbole odgrywają w życiu państwowym ogromną rolę – dodał.

Prof. Mieczysław Ryba podkreślił, że „niezwykle ważną rzeczą jest, aby nazywać rzeczy po imieniu: dobro – dobrem, zło – złem, zdradę – zdradą, bohaterstwo – bohaterstwem”.

– Niesamodzielność gen. Wojciecha Jaruzelskiego w roku 1981 niczym się nie różniła od tego, co zrobił w 1989. Tylko inny był kurs moskiewski, a dzisiaj się mówi, jakoby on się zerwał z moskiewskiego łańcucha i na własną rękę dokonywał tego porozumienia z opozycją. Tego się udowodnić twardo, historycznie nie da i w tym względzie tak trzeba czytać ten czas przemian. We własnym interesie to robiono, a nawet w interesie całego bloku komunistycznego, który przeżywał pewne reformy – zaznaczył wykładowca Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Gość „Aktualności dnia” odpowiedział również na pytanie o nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej i rozmów polsko-izraelskich, mówiąc: „miejmy nadzieję, że to będzie zmierzać do pewnego wyciszenia i uspokojenia. Jeśli to ma być trwałe, a nie przejściowe; jeśli to ma przynieść duże owoce, to na gruncie prawdy”.

– Tutaj ustawa podkreśla ten wymiar prawdy prostej, najbardziej oczywistej – Polska nie jest odpowiedzialna za zbrodnie, Polska nie jest odpowiedzialna za obozy koncentracyjne. Polska była poddana zbrodniczej polityce niemieckiej i ukraińskiej (chodzi o nacjonalistów ukraińskich). W tym względzie są to rzeczy proste, aczkolwiek – jak widać – w świecie nieznane, a w wielu przypadkach bardzo zakłamane. Trzymanie się kursu prawdy i walka o tę prawdę ostatecznie daje szanse na prawdziwe pojednanie międzynarodowe. Inaczej będziemy tylko żyć w ułudzie pojednania, a to wcześniej czy później wybucha i skandal się rozlewa na cały świat – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

Cała rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj