fot. twitter/IPN

[TYLKO U NAS] Prof. H. Głębocki: Decyzja FSB oznaczała, że nie mam prawa powrotu do Rosji

Odczytali mi decyzje Federalnej Służby Bezpieczeństwa o tym, iż mam opuścić terytorium Rosji w ciągu 24 godz. w trybie natychmiastowym, pod groźbą deportacji. Zarazem decyzja ta oznaczała, iż nie mam prawa powtórnego wjazdu do Federacji Rosyjskiej, także pod groźbą deportacji – powiedział w rozmowie z redaktorem TV Trwam historyk prof. Henryk Głębocki, który w ub. tygodniu został zatrzymany przez FSB.

Wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego opisał całe zdarzenie, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę. Badacz opowiedział, że między godziną 23.00 a północą został zatrzymany na Dworcu Leningradzkim w Moskwie, po tym jak wrócił z Petersburga, gdzie został zaproszony na wygłoszenie dwóch wykładów.

– Po wyjściu z pociągu zostałem wylegitymowany oraz odprowadzony przez miejscowy patrol, który doprowadził mnie do pomieszczenia w dworcu, gdzie czekała ekipa funkcjonariuszy przedstawiający się jako pracownicy Federalnej Służby Bezpieczeństwa – oczywiście bez mundurów, w stroju czarnym, cywilnym – którzy przy użyciu kamery, która wszystko zarejestrowała, odczytali mi decyzje FSB o tym, iż mam opuścić terytorium Rosji w ciągu 24 godz. w trybie natychmiastowym, pod groźbą deportacji. Zarazem decyzja ta oznaczała, iż nie mam prawa powtórnego wjazdu do Federacji Rosyjskiej, także pod groźbą deportacji. W dokumencie i uzasadnieniu powołano się na przepisy dot. przestępstw związanych z wjazdem i wyjazdem w Federacji Rosyjskiej, ale na moje żądanie podania właściwego powodu podjęcia takiej decyzji, odpowiedziano, iż nie mają obowiązku informowania na ten temat – wyjaśnił prof. Henryk Głębocki.

Historyk zaznaczył, że w bieżącym roku w Rosji był po raz trzeci.

– Tak, jak w ciągu ostatnich 24 lat, od roku 1993 zbierałem materiały w archiwach i bibliotekach do swoich książek, wykładów do mojej działalności naukowej, zwykle zbieram materiały do kilku tematów. W tym wypadku chciałem skończyć kilka książek, do których te materiały zbierałem już od lat – podkreślił badacz.

Prof. Henryk Głębocki odniósł się także do powodu zatrzymania, mówiąc: „taki jakby najbardziej logiczny związek wyłania się z faktu głoszenia wykładów nt. represji stalinowskich w latach 30. i zbrodni na Polakach w operacji >>Polskie NKWD<< i faktu, iż zatrzymanie nastąpiło już po powrocie z tych wykładów”.

– Równie dobrze może to być absolutnie zupełnie inny powód, którego nie znamy. Inny taki związek przyczynowo-skutkowy, który pojawia się, ale też jest tylko i wyłącznie domniemaniem, to fakt, iż miesiąc wcześniej został wyproszony z Polski historyk rosyjski z Nowosybirska, który wykładał w Akademii Humanistycznej w Pułtusku, o ile dobrze pamiętam. Prawdę mówiąc trudno jest mi uwierzyć, aby zajmowanie się Powstaniem Styczniowym, Powstaniem Listopadowym, dziejami Polaków na Syberii, ucieczką Maurycego Beniowskiego w XVIII w. z Kamczatki, czy podróżą na Wschód Juliusza Słowackiego, a nawet dziejami polskich ruchów niepodległościowych w czasach Dmowskiego, Piłsudzkiego, czy nawet losem Polaków w latach 20., 30. mogło zagrażać interesom Federacji Rosyjskiej – powiedział historyk.

RIRM

drukuj