fot. PAP/Adam Warżawa

[TYLKO U NAS] P. Szubarczyk: Nasi oficerowie wiedzieli, że pierwszą po Bogu miłością jest Polska 

Śmierć i pogrzeb trzech komandorów Jerzego Staniewicza, Stanisława Mieszkowskiego, Zbigniewa Przybyszewskiego – obala kłamstwa i fałszywe teorie, że po II wojnie światowej była w Polsce bratobójcza wojna – akcentował Piotr Szubarczyk, historyk z Biura Edukacji Oddziału IPN w Gdańsku, w rozmowie z TV Trwam. 

W Gdyni 16 grudnia odbyły się uroczystości pogrzebowe trzech komandorów Marynarki Wojennej: kmdr Jerzego Staniewicza, kmdr Stanisława Mieszkowskiego i kmdr por. Zbigniewa Przybyszewskiego. To ofiary zbrodni sądowej w czasach stalinowskich – zostali oskarżeni o szpiegostwo i następnie straceni w 1952 r. Po ponad 65 latach zostali odnalezieni na warszawskiej Łączce, a ich szczątki spoczęły na Cmentarzu Marynarki Wojennej.

Piotr Szubarczyk zaznaczył, że przywykliśmy do pogrzebów Żołnierzy Wyklętych zidentyfikowanych na warszawskiej Łączce czy w innych miejscach, ale pogrzeb trzech komandorów był wyjątkowy.

– Ten pogrzeb daje nam wreszcie możliwość obalenia pewnych kłamstw i fałszywych teorii. Jako pracownicy Biura Edukacji IPN zmagamy się z fałszywą teorią o tym, że podobno po II wojnie światowej była w Polsce wojna domowa, wojna bratobójcza, a gdyby Żołnierze Wyklęci nie podejmowali walki, to by ich taki los nie spotkał (…). Sprawa komandorów pokazuje, że nie trzeba było walczyć z bronią w ręku przeciwko komunistom – tak, jak chłopcy z 5 Wileńskiej Brygady AK  –  a przyczyną śmierci mogło być tylko to, że oni byli z „innej Polski” – z wolnej Polski. Przecież ci komandorzy nie należeli do żadnego oddziału partyzantki antykomunistycznej. To byli wybitni oficerowie Marynarki Wojennej II Rzeczypospolitej, dowódcy okrętów RP, wybitni fachowcy – zaznaczył historyk.

Rozmówca TV Trwam wskazał, że nie planowali służby w powojennej marynarce dominium sowieckiego, ale podstępna operacja specjalna komunistów sprawiła, że dali się przekonać. Komuniści przekonywali ich, że nad polskie morze przybywają młodzi Polacy, chcą być marynarzami i służyć Polsce, a zatem potrzebują żywych legend – takich, jak właśnie komandorzy – i nie powinni rezygnować ze służby – wyjaśnił Piotr Szubarczyk.

– Idą do służby w sowieckiej marynarce kierowanej przez sowieckich oficerów z myślą, że będą potrzebni polskiej młodzieży. Jakżeż bardzo się pomylili. Chodziło o to, żeby ich przyciągnąć oraz innych oficerów, by po prostu ich namierzyć – powiedział historyk.

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że trzej komandorzy nie byli Żołnierzami Wyklętymi, ponieważ nie walczyli przeciwko komunistom z bronią w ręku i przyjęli propozycję powrotu do służby – mówił gość TV Trwam.

– Mamy przecież ustawową definicję Żołnierza Wyklętego, że „to człowiek, który z bronią w ręku lub w inny sposób” opiera się systemowi sowieckiemu w Polsce, więc im się ten tytuł należy. Jednocześnie ich śmierć pokazuje, że nieprawdziwe są teorie o wojnie bratobójczej, wojnie domowej. Wystarczyło być. Nie trzeba było walczyć z komunistami. Oni stosowali bolszewicką, zbójecką zasadę: kto nie z nami, ten przeciwko nam. W taki sam sposób umierał gen. August Emil Fieldorf ps. „Nil”. On też nie dowodził żadną strukturą antykomunistyczną, a uśmiercili, pohańbili, powiesili na szubienicy mokotowskiej w Warszawie. Nie jest tak, że tylko ci, którzy walczyli, musieli liczyć się z tym, że zginą, będą prześladowani. Polacy świadomi swej polskości, tożsamości nie mieli wyboru po wojnie. Powojenne powstanie komunistyczne było wymuszone. Sprawa komandorów pokazuje, że wystarczyło być wykształconym Polakiem, by wzbudzić podejrzenie – podkreślił Piotr Szubarczyk.

Historyk wskazał, że sowieci mieli obłędną wizję zbudowania w Polsce dominium sowieckiego, bezwzględnie im posłusznego. Dodał, iż sowieci liczyli na to, że jeżeli wymordują lub zneutralizują wykształconych Polaków z pokolenia urodzonego na początku wieku – pokolenia trzech komandorów – to będzie można Polskę zniewolić. Chcieli wychować „nowego człowieka” i przekonać go, że cała historia świata zmierzała do tego, żeby zbudować porządek sowiecki – zaznaczył.

– To było śmiertelne niebezpieczeństwo dla Polski. Musimy o tym nieustannie mówić, bo wielu ludzi w Polsce nie rozumie znaczenia ofiary Żołnierzy Wyklętych, a także ofiary życia takich ludzi, jak panowie komandorowie, którzy bez broni w ręku świadczyli o prawdziwej Polsce (…). Nasi oficerowie wiedzieli, że pierwszą po Bogu miłością jest Polska – akcentował Piotr Szubarczyk z Instytutu Pamięci Narodowej.

RIRM

 

drukuj