fot. PAP/Michał Dzikowski

[TYLKO U NAS] M. Rogozińska o akcji ratunkowej pod Nanga Parbat: To mistrzostwo świata, ale złożyło się na to wiele czynników 

Po pierwsze, rzeczywiście były warunki, iż z pasma Karakorum oni (uczestnicy wyprawy na K2 – red). mogli przelecieć do pasma Himalajów. Byli już zaaklimatyzowani, na K2 założyli obóz drugi na wysokości 6300 m, czyli już mieli aklimatyzację. (…) Na to się złożyło jeszcze jedno: mianowicie Denis Urubko stał na szczycie Nanga Parbat, Adam Bielecki wspinał się na Nanga Parbat, czyli znajomość terenu – powiedziała w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam i Radia Maryja Monika Rogozińska, dziennikarz, ratownik TOPR, współorganizator wypraw w Himalaje i Karakorum.

Monika Rogozińska, wraz z posłem dr. Bartłomiejem Wróblewskim, zdobywcą Mount Everestu i Korony Ziemi, omówili niebezpieczeństwa związane ze zdobywaniem ośmiotysięczników w Himalajach oraz Karakorum. Nawiązali również do trwającej polskiej wyprawy na niezdobyty do tej pory zimą szczyt K2.

Obecna ekspedycja na K2 jest czwartą próbą w historii zdobycia tego ośmiotysięcznika – zauważył dr Bartłomiej Wróblewski.

– Pierwszy ośmiotysięcznik (zimą – red.) w 1980 roku zdobyli Polacy: Krzysztof Wielicki, Leszek Cichy. Przez 36 lat udało się wejść na wszystkie ośmiotysięczniki zimą, za wyjątkiem K2. Teraz mamy czwartą wyprawę w historii na K2 zimą – trzy były polskie. Wszystkie były udane, ale w tym sensie, że wracali cali, natomiast nie udało się wejść na szczyt. Przez ostatnie dwa lata trwały przygotowania do organizacji kolejnej narodowej wyprawy, która kieruje Krzysztof Wielicki. Kierownikiem sportowym jest Janusz Gołąb – poinformował członek Komitetu Organizacyjnego Narodowej Zimowej Wyprawy na K2 2017/18.

Podczas wchodzenia na szczyty wysokich gór istnieje niebezpieczeństwo doświadczenia halucynacji, nawet przy odpowiedniej aklimatyzacji – podkreślił zdobywca Mount Everestu i Korony Ziemi.

– Dwukrotnie przeżyłem takie momenty, paradoksalnie nie tak wysoko, ale jak wchodziłem na moją pierwszą wysoką górę, na Elbrus, a później wchodziłem na Aconcaguę, prawie siedmiotysięcznik, to tuż przed szczytem, chociaż byłem dobrze zaaklimatyzowany, wchodziłem bez żadnych problemów, nawet wchodziłem samotnie, zdarzyła się taka sytuacja, że nagle, zupełnie nieoczekiwanie człowiek czuje, jakby miał temperaturę 39-40 stopni, wszystko zaczyna się rozpływać dookoła. Było to tuż przed szczytem. (…) Wiemy natomiast, że u osób, które są niedotlenione, takie omamy są silniejsze – zaznaczył.

Kolejnym niebezpieczeństwem związanym z próbami zdobywania szczytów np. Himalajów jest pogoda. W tym kontekście Monika Rogozińska podała przykład letniej ekspedycji na K2, której członkowie zginęli po wejściu na szczyt z powodu silnych podmuchów, które rzuciły ich w przepaść.

– Pierwszą kobieta, która weszła na K2 w sezonie letnim (w Karakorum wchodzi się latem, w Himalajach wiosną i jesienią) bez tlenu była Szkotka Alison Hargreaves. Było z nią kilku mężczyzn. Przyszła zadymka i przyszedł taki huragan, że oni zniknęli. Prawdopodobnie po prostu oderwało ich od tej góry i rzuciło w przepaść – tłumaczyła dziennikarz i ratownik TOPR.

Pogoda w Himalajach jest tak niesprzyjająca – szczególnie zimą – że w przypadku temperatury -40 stopni oraz wietrze o prędkości 30-40 km/h będzie można mówić o dobrych warunkach do ataku szczytowego – wyjaśnił dr Bartłomiej Wróblewski.

– Pogoda może być zła albo bardzo zła, dlatego że dobrej pogody praktycznie nigdy nie ma. To może jest jakaś przesada, ale temperatury rzadko w partiach szczytowych czy nawet w wyższych partiach gór wzrastają powyżej – 30 stopni. Należy oczekiwać, że jeśli w czasie ataku szczytowego temperatura będzie wynosić – 40 stopni, wiatr będzie miał prędkość 30-40 km/h, to będą dobre warunki. Jeśli takie się zdarzą, to zdobycie szczytu będzie możliwe. Zwykle tam pogoda jest dużo gorsza – jest jeszcze zimniej (mówimy o okresie zimowym), wiatr wieje z prędkością 100-120 km/h, czyli taki huraganowy wiatr – akcentował członek Komitetu Organizacyjnego Narodowej Zimowej Wyprawy na K2 2017/18.

Monika Rogozińska, która w przeszłości była współorganizatorem wypraw w Himalaje i Karakorum, zwróciła uwagę na ogromną różnicę na korzyść tegorocznej wyprawy na K2, w której skład wchodzą himalaiści z ogromnym doświadczeniem i osiągnięciami.

– Między tym, co organizowałam ja czy Andrzej Zawada, a tym, co dzieje się teraz, to jest w ogóle niebo a ziemia. (…) Zwróćmy uwagę, że w tej wyprawie, jeśli chodzi o skład, bierze udział dwóch członków, którzy mają w dorobku zdobycie Korony Himalajów i Karakorum, czyli wszystkie 14 ośmiotysięczników. Sześciu z nich stało na szczycie K2, i znają zarówno jedną, jak i drugą stronę, czyli od strony Chin i od strony Pakistanu. Pięciu z nich zdobyło zimą dziewicze ośmiotysięczniki. To jest niesamowity zespół – wskazała Monika Rogozińska.

RIRM

drukuj