fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] M. Błaszczak: Samorządy zdominowane przez PO w woj. pomorskim wykorzystują tragedię do uderzenia w rząd

Jeździłem po województwach, które zostały dotknięte nawałnicą, rozmawiałem z ludźmi.[…] W woj. wielkopolskim, kujawsko-pomorskim ci samorządowcy są różni, reprezentują różne partie polityczne, reprezentują ugrupowania lokalne, ale w tych dwóch województwach widać było większy nacisk na współpracę, na koordynację działań. W woj. pomorskim samorządy, zdominowane przez Platformę Obywatelską, niestety wykorzystują tę tragedię do tego, żeby uderzyć w rząd – powiedział w audycji „Aktualności dnia” na antenie Maryja szef MSWiA Mariusz Błaszczak.

Odnosząc się do zarzutów polityków tzw. totalnej opozycji, którzy zarzucali rządowi opieszałość w działaniach minister zaznaczył, że Straż Pożarna przystąpiła do ratowania ludzi od razu po nawałnicach, w nocy z piątku na sobotę.

– Służby działały od razu. Będąc w ostatnią sobotę w województwie pomorskim słyszałem relacje strażaków, w tym komendanta wojewódzkiego PSP, który w nocy z piątku na sobotę płynął przez jezioro, żeby ratować dzieci, które były na obozie w Suszku. To była bardzo ofiarna akcja ze strony strażaków. Inny zespół Straży Pożarnej póki mógł, jechał samochodami ze sprzętem ratunkowym, żeby ratować dzieci. Niestety, drogi dojazdowe do obozu harcerskiego zostały zatamowane przez powalone drzewa. W związku z tym strażacy szli pieszo, żeby ratować dzieci. Kiedy słyszę Grzegorza Schetynę, który mówi, że Straż Pożarna się nie sprawdziła, to jestem oburzony, jestem głęboko oburzony – akcentował Mariusz Błaszczak.

Polityk zwrócił uwagę, że system niesienia pomocy potrzebującym jest oparty o ustawę o zarządzaniu kryzysowym z 2007 roku. Z związku z tym faktem okazało się, że w przypadku tragedii w Suszku ostrzeżenie o burzy nie zostało przekazane ze starostwa do gmin, co powinno mieć miejsce ze względu na treść ustawy – zauważył.

– Ten system jest zbudowany w oparciu o ustawę o zarządzaniu kryzysowym sprzed 10 lat. Ta ustawa stanowi, że na szczeblu gminnym to wójt, burmistrz, jest odpowiedzialny za zarządzanie kryzysowe, na szczeblu powiatowym – jest odpowiedzialny starosta. Chociażby prasa lokalna podała, że w miejscu, gdzie doszło do tragedii […] ostrzeżenie o nadciągającej burzy nie zostało przekazane z poziomu starostwa do gmin, w tym do gminy, na terenie której znajdował się ten obóz harcerski. W sposób bardzo lekceważący osoby odpowiedzialne, a więc pracownicy samorządowi, nienadzorowani przez starostę, podeszli do tej sprawy – wskazywał gość „Aktualności dnia”.

Szef MSWiA przypomniał, że środki finansowe dla potrzebujących zostały uruchomione dwa dni po nawałnicach, zaś do każdego poszkodowanego przybywa komisja, która szacuje straty.

 – Z mojej strony najważniejsze po nawałnicy było to, żeby dotarła pomoc do wszystkich potrzebujących. Dlatego pieniądze już w poniedziałek zostały uruchomione, te pieniądze stanowiące pierwsze, bezpośrednie wsparcie. Pieniądze są wypłacane poprzez samorządy, a więc to rząd uruchamia, trafiają do samorządów. Dziś jesteśmy na etapie szacowania strat, a więc pracują komisje. Do każdego poszkodowanego przychodzi komisja, która wycenia straty. Rząd ze swej strony doprowadził do tego, że zostało zwiększone wsparcie dla poszkodowanych – podkreślił.

Minister poinformował, że zaapelował do strażaków, aby sprawdzali, czy tymczasowe zabezpieczenia, czyli plandeki, nie wymagają naprawy i aby wymieniali te z nich, które zostały uszkodzone.

– Wydałem polecenie komendantowi głównemu Państwowej Straży Pożarnej, żeby dopilnował tego, aby Straż Pożarna również teraz jeździła i sprawdzała, czy w tych prowizorycznych zabezpieczeniach, jakie zostały przeprowadzone bezpośrednio po nawałnicy, a więc polegających np. na przykryciu plandekami, czy nie jest potrzeba interwencja. Wiadomo, że plandeki mogły też ulec uszkodzeniu, a więc wymieniane są plandeki na nowe tam, gdzie jest taka potrzeba. Straż Pożarna monitoruje również to, co dzieje się przy drogach – wyjaśnił Mariusz Błaszczak.

Od momentu przejścia nawałnic w akcję ratunkową zaangażowanych było ok. 100 tys., strażaków, jak również żołnierze, którzy zajmują się w głównej mierze udrażnianiem rzek oraz odbudową łączy energetycznych – wskazał polityk.

– W całej akcji ratunkowej od 11 na 12 sierpnia wzięło udział prawie 100 tys. strażaków, wspieranych również przez wojsko polskie tam, gdzie jest taka potrzeba. Wojsko polskie szczególnie zajmuje się – ze względu na dysponowanie odpowiednim sprzętem – udrażnianiem rzek, które w sposób naturalny żywioł zatamował. Szczególnie chodzi tu o Brdę w województwie pomorskim. Wojsko wspiera także firmy energetyczne, szczególnie na terenie lasów, gdzie odbudowywane są łącza energetyczne – tłumaczył szef resortu spraw wewnętrznych.

Całość rozmowy z ministrem Mariuszem Błaszczakiem w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj