[TYLKO U NAS] Ks. P. Bortkiewicz: Nie bolejemy nad holokaustem nienarodzonych, natomiast bolejemy nad zabijaniem zwierząt na cele przemysłu

W przestrzeni współczesnego świata obserwujemy bardzo mocno postępujący humanitaryzm człowieka wobec zwierząt i jednocześnie zezwierzęcenie człowieka wobec ludzi. Coraz mocniej jesteśmy zainteresowani prawami zwierząt, natomiast dziczejemy w stosunku do człowieka – zaznaczył ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz, etyk, wykładowca UAM w Poznaniu i WSKSiM w Toruniu, podczas dzisiejszych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Ks. Paweł Bortkiewicz przypomniał, że już w XIX w., w czasach Jeremy’ego Benthama, współtwórcy utylitaryzmu, pojawiły się głosy mówiące wprost, że jeżeli mamy do czynienia w rankingu między zwierzęciem a człowiekiem na poziomie wczesnego rozwoju, to zdecydowanie trzeba przyznać prymat zwierzęciu. Uważano, że jest ono bardziej zaradne, bardziej wiadome swoich potrzeb i jego interes zdecydowanie przeważa nad interesami ludzkiego płodu czy niemowlęcia.

– Te same poglądy odnajdujemy współcześnie, u schyłku XX w. i na początku XXI w. u współczesnych utylitarystów, wśród których prym wiedzie Peter Singer, australijski bioetyk pochodzenia żydowskiego, twórca książki „Animal Liberation” o wyzwoleniu zwierząt, która stała się manifestem współczesnych ruchów na rzecz przyznania zwierzętom praw. Mamy do czynienia z pewnym ciągiem zdarzeń, który kulminuje w naszych czasach – wskazał etyk, nawiązując do toczącej się obecnie debaty w Polsce dotyczącej praw zwierząt.

Gość Radia Maryja powiedział, że niezbywalnym warunkiem każdego eksperymentu na zwierzęciu jest zapewnienie mu dobrostanu polegającego przede wszystkim na dożywianiu i na dowadnianiu. A jak obecnie wygląda respektowanie ludzkich praw?

– Warto zauważyć, że w 2005 r., tuż przed śmiercią Jana Pawła II, w Stanach Zjednoczonych konała w sposób bardzo spektakularny Terri Schiavo, która była poddana eutanazji poprzez zaniechanie dożywiania i dowadniania. Kilka miesięcy później we Włoszech Eluana Elgaro prawomocnym wyrokiem sądu włoskiego także została skazana na eutanazję poprzez zaniechanie dożywiania i dowadniania. Siłą rzeczy nasuwa się teza: w przestrzeni współczesnego świata obserwujemy bardzo mocno postępujący humanitaryzm człowieka wobec zwierząt i jednocześnie zezwierzęcenie człowieka wobec ludzi. Coraz mocniej jesteśmy zainteresowani prawami zwierząt, natomiast dziczejemy w stosunku do człowieka. Im bardziej wzmaga się ruch na rzecz obrony praw zwierząt, tym bardziej niszczeje ochrona elementarnych praw człowieka. Jeżeli ktoś tego nie widzi, to jest ślepy, albo ma wadliwe zdolności poznawcze – akcentował wykładowca UAM w Poznaniu i WSKSiM w Toruniu.

Brytyjski dziennikarz Ross Clark w artykule „Dlaczego zwierzęta są ważniejsze niż nienarodzone dzieci?”,  napisał: „Jak to możliwe, że mdlejemy nad młodymi pisklętami, cielętami, szczeniętami i resztą, a mimo to wydajemy się beztrosko obojętni na zniszczenie ludzkich płodów na skalę przemysłową?”. Ks. Paweł Bortkiewicz odniósł się do tych słów w „Aktualnościach dnia”.

– Bolejemy nad warunkami hodowli zwierząt, nad zabijaniem zwierząt na cele przemysłu spożywczego czy sytuacją zwierząt potrącanych na jezdni, natomiast nie bolejemy nad holokaustem, który dokonuje się w stosunku do nienarodzonych. To jest sytuacja drastycznie pokazująca stopień zdziczenia w naszej cywilizacji. Zdaję sobie sprawę, że istnieją niehumanitarne warunki hodowli zwierząt, ale powiedzmy bardzo jasno i zwięźle: to jest sytuacja, której nie rozwiąże się poprzez taką asymetrię, że będziemy budować fikcyjne prawa zwierząt kosztem praw człowieka – zwrócił uwagę kapłan.

Etyk zaznaczył, że wciąż nie ma w Polsce prawnego zakazu aborcji eugenicznej, a prace nad ustawą są odsuwane na bok.

– Z wielkim bólem i wielkim rozczarowaniem wciąż czekamy na rozwiązanie przynajmniej tej elementarnej, ale zarazem ogromnie istotnej sprawy, jaką jest powstrzymanie aborcji ze względów eugenicznych (…). Skąd ten opór? Dlaczego znajdują jest inne ustawy zyskujące priorytet, a  ustawa, która dotyczy podstawowej wartości, jaką jest ludzkie życie – jest wciąż spychana i marginalizowana? Jest jakaś hierarchia wartości (…). Pan Bóg wyraźnie mówi w Biblii: Upomnę się o każde ludzkie życie. Trzeba te słowa potraktować z niezwykłą powagą, bo Bóg jest dawcą życia i dla ludzi wierzących, także wierzących polityków, te słowa nie mogą pozostać obojętne. Bóg upomni się o każde ludzkie życie. On za każde ludzkie życie oddał swoje. To jest miarą powagi, jaka określa nasz, ludzi wierzących, stosunek do każdego ludzkiego życia – podkreślił gość Radia Maryja.

Czy ochrona życia ludzkiego może być zatem kategorią kalkulacji politycznych?

– Jeżeli chcemy się kierować niekonsekwentną opinią społeczną, to zamieniamy istotę polityki z roztropnej troski o dobro wspólne na technikę sprawowania władzy, która kieruje się koniunkturalizmem społecznym i pragmatyką. To jest model polityki, w którym się liczy i ostatecznie można się przeliczyć w tych kalkulacjach. Jeżeli trzymamy się modelu klasycznego, który przyświeca nam w nauce katolickiego Kościoła (roztropnej troski o dobro wspólne), musimy jednoznacznie pamiętać o tym, że decydująca nie jest tutaj opinia publiczna, ale decydujące są: dobro, rzeczywistość, człowiek. O to dobro i człowieka trzeba zabiegać niezależnie od tego, czy narażamy się na popularność czy na procentowy spadek tej popularności – ocenił wykładowca UAM w Poznaniu i WSKSiM w Toruniu.

Całą rozmowa  z ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem w audycji „Aktualności dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj