fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

[TYLKO U NAS] K. Bosak: Wydaje się, że za zakazem hodowli zwierząt futerkowych w Polsce stoją interesy konkurentów i firm zajmujących się utylizacją odpadów

Wydaje się, że stoi za tym nie tylko ideologia, ale też interesy konkretnych branż, tzn. konkurentów, ponieważ Polska przebojem weszła na ten rynek w ostatnich latach, oraz tych firm, które zajmują się utylizacją odpadów zwierzęcych, które w tej chwili trafiają na fermy hodowli zwierząt futerkowych – powiedział w rozmowie z portalem radiomaryja.pl Krzysztof Bosak, wiceprzewodniczący Ruchu Narodowego, który brał udział w dzisiejszym posiedzeniu połączonych komisji: Samorządu Terytorialnego oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi, podczas którego debatowano nad projektem ustawy zakazującym hodowli zwierząt futerkowych, autorstwa grupy posłów PiS.

Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, że posiedzenie połączonych komisji zignorowali posłowie, którzy popierają ten projekt, z związku z czym przedstawiciele branży nie mieli możliwości konfrontacji swoich argumentów z drugą stroną dyskusji.

– Ci, którzy mieliby bronić tego projektu, na komisję nie przyszli. Był to więc właściwie jednobrzmiący głos krytyki ze strony przedstawicieli branży, ludzi, którzy prowadzą fermy zwierząt futerkowych, pracowników, a także autorów na ten temat, ekspertów, również związanych z polskimi uczelniami – powiedział.

Podczas spotkania przedsiębiorcy wskazywali, że nakaz zlikwidowania działalności w przeciągu półtora miesiąca jest krótszy niż okres wypowiedzenia, który wynosi 3 miesiące – poinformował rozmówca Radia Maryja.

– Przedsiębiorcy zadawali takie dramatyczne pytania: w jaki sposób w ciągu 1,5 miesiąca mają pozbyć się [swojej działalności-red.]. Wypowiadał się przedsiębiorca, który zatrudnia 800 osób. Mówił, że okres wypowiedzenia według prawa wynosi 3 miesiące, a jemu proponuje się, że ma skończyć swoją działalność w ciągu 6 tygodni. Jest to czysty absurd – zaznaczył Krzysztof Bosak.

Ewentualne wejście w życie ustawy zakazującej hodowli zwierząt futerkowych spowoduje utratę pracy przez wielu ludzi, bankructwa firm o polskim kapitale oraz straty dla banków z powodu niespłaconych kredytów – tłumaczył wiceprezes Ruchu Narodowego.

– W pierwszej kolejności 13 tys. osób, które w tej chwili pracują w branży zwierząt futerkowych, idzie na bruk. Są to głównie ludzie w Wielkopolski, z zachodniego Pomorza, ale także z woj. podkarpackiego, z woj. pomorskiego i z kilku innych. Następnie firmy, które w tej chwili to prowadzą, w większości kapitał polski, firmy rodzinne, bankrutują praktycznie z dnia na dzień, bo w tej hodowli nie da się przestawić na inne zwierzęta. […] Nie da się w żaden prosty sposób przystosować tych ferm do innych zwierząt. Te firmy bankrutują, nie spłacają kredytów, które są zaciągnięte w bankach, w związku z czym banki, które kredytowały tę produkcję, ponoszą straty. Rynek przejmują natomiast Niemcy, Duńczycy, Rosjanie i Chińczycy – wyjaśnił.

Wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce może być korzystne dla niemieckich firm, zajmujących się utylizowaniem odpadów zwierzęcych – zauważył były poseł.

– Zwierzęta futerkowe żywią się również pewnym rodzajem karmy, który jest wytwarzany z odpadów zwierzęcych z innego rodzaju procesów produkcji mięsa. Jeżeli one przestaną się tym żywić, to powstaną dziesiątki ton odpadów zwierzęcych z rzeźni, które nie będą konsumowane przez te zwierzęta. Pojawi się nowe zapotrzebowanie dla firm utylizujących te odpady, które są głównie niemieckie – akcentował.

W celu wprowadzenia w życie ustawy zakazującej hodowli zwierząt futerkowych stosuje się lewacką ideologię, a także próbuje się wpłynąć na opinie ludzi poprzez sfałszowane filmy, które mają ukazywać rzekome złe traktowanie tych zwierząt – podkreślił Krzysztof Bosak.

– Wszyscy podejrzewają, że za tym stoi nie tylko szalona ideologia zwalczająca hodowlę zwierząt z przyczyn ideologicznych, koncepcji etycznych właściwie obcych chrześcijaństwu, dlatego że w ramach chrześcijańskiej etyki hodowla zwierząt po to, żeby cieszyły człowieka – czy to poprzez swoje towarzystwo czy poprzez futra – nie jest czymś nagannym. Czymś nagannym jest złe traktowanie tych zwierząt. Była też dyskusja o tym, że niektóre filmy, które pojawiają się w internecie i mają skompromitować całą branżę zwierząt futerkowych, są filmami spreparowanymi. Była m.in mowa o filmach, w których żywcem obdziera się zwierzęta ze skóry. Nic takiego oczywiście nie ma miejsca. Jest to po prostu czysta propaganda, którą ktoś celowo wpuszcza do internetu – zaznaczył rozmówca Radia Maryja.

Losy ustawy w dużej mierze zależą od opinii prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – ocenił wiceprezes Ruchu Narodowego. Propaganda stosowana w temacie hodowli zwierząt futerkowych może spowodować, iż kierownictwo partii rządzącej może zadecydować o zagłosowaniu za przyjęciem tej ustawy – dodał.

– Wszyscy obawiają się tej ustawy tak mocno ze względu na to, że wiadomo, iż lider PiS, czyli prezes Jarosław Kaczyński, ma słabość do zwierząt, jest szczególnie wrażliwy na krzywdę zwierząt. Wiemy, że temu [hodowli zwierząt futerkowych – red.] towarzyszy taka propaganda, że jeśli w kierownictwie PiS-u czy rządu zapadnie decyzja, żeby zakazać, to posłowie PiS prawdopodobnie się podporządkują. To jest ta obawa, która towarzyszy  w tej chwili tym wszystkim, którzy uczestniczyli w komisji, przyjechali na to posiedzenie – wskazał.

RIRM

drukuj