fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] W. Gadowski: Lewacko usposobieni działacze tworzą dziś służby specjalne

Dziś tak lewacko usposobieni działacze tworzą trzon służb specjalnych, a zapewne za chwilę zaczną tworzyć człon polskiej dyplomacji, bo pan Jacek Czaputowicz natychmiast naściąga byłych WiP-owców na różne placówki – powiedział w rozmowie z Telewizją Trwam Witold Gadowski.

Publicysta odniósł się do zarzutów, mówiących, że Polacy są obojętni wobec wojny w Syrii. Witold Gadowski zauważył, że „mówi się nam, że jesteśmy nieczuli na niedole uchodźców, ale my po prostu jako Polacy nie akceptujemy definicji uchodźców i tego, co z uchodźcami wyprawia Unia Europejska”.

– To jest głęboko niesprawiedliwe, niemoralne i rodzi wiele zagrożeń. Polacy pomagają tam, na miejscu. Polski Kościół pomaga, pomagają polskie organizacje humanitarne i pomagają ludzie. (…) To sprawia, że zyskujemy tam przyjaciół. O Polsce mówi się tam tylko dobrze. Nie słyszałem nigdzie, żeby mówiono o Polsce źle ani w Libanie, ani na południu Turcji, ani w Iraku, ani w północnej Syrii. Nigdzie tam, gdzie byłem, nie mówiono o Polsce źle. To samo pokazuje, że nasza pomoc jest skuteczna i sensowna – wskazywał.

Dziennikarz wypowiedział się również w temacie polityki migracyjnej Unii Europejskiej i związanych z nią korytarzy humanitarnych. Jak wskazuje, „korytarze humanitarne to tylko inna nazwa tego samego problemu. Nie da się do Polski wcisnąć uchodźców za pomocą mechanizmu relokacji, no to mówimy o korytarzach humanitarnych”.

– To jest tylko żonglerka słowna. Zagrożenie jest to samo, czyli nie mamy kontroli nad tymi ludźmi, którzy tu napływają. Nie napływają w dużej części ludzie poszkodowani przez wojnę, tylko ludzie sprytni i narażamy się na niebezpieczeństwa. Korytarze humanitarne to jest dokładnie to samo, co polityka Unii Europejskiej dot. przyjmowania tych ludzi tutaj w Europie, a – jak widzimy – to rodzi tylko zagrożenia. (…) Tzw. europejska polityka dot. migrantów jest głębokim nieporozumieniem i to z dwóch stron. Po pierwsze, jest to zupełne niezrozumienie kultury, z której przybywają ci ludzie, kultury bardzo odległej od naszych standardów. Nie wartościuje, czy lepszej, czy gorszej – po prostu innej. Po drugie, jest to hipokryzja, ponieważ forsują tę politykę ludzie, którzy są na szczycie i materialnej i społecznej hierarchii Europy. Ich to w ogóle nie dotyczy – podkreślił.

Witold Gadowski zapytany o mianowanie Jacka Czaputowicza na szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych powiedział: „Jestem głęboko zdziwiony tą nominacją. Uważam ją za bardzo złą. Jacek Czaputowicz to absolutnie nie jest człowiek przystający do dotychczasowego oblicza Prawa i Sprawiedliwości, a na pewno nie przystaje do naszych niepodległościowych dążeń i marzeń”.

– To człowiek, którego poznałem pod koniec lat 80., zawsze związany z ludźmi typu Bronisław Geremek, czyli z taką lewicą laicką; człowiek, który od 1990 r. już jest w Ministerstwie Spraw Zagranicznych na różnych stanowiskach i którego poglądy są głęboko dalekie od naszych niepodległościowych postulatów i marzeń. Jestem zaskoczony, że tego typu człowiek, człowiek z korporacji Geremka, która dominuje i rządzi w Ministerstwie Spraw Zagranicznych od początku istnienia III RP, naraz zostaje wysunięty na szefa resortu, który jest jednym z najważniejszych dziś resortów w realizacji polskiej polityki. (…) Dziś tak lewacko usposobieni działacze tworzą trzon służb specjalnych, a zapewne za chwilę zaczną tworzyć człon polskiej dyplomacji, bo pan Czaputowicz natychmiast naściąga byłych WiP-owców na różne placówki – mówił publicysta.

RIRM

drukuj