fot. PAP/Leszek Szymański

[TYLKO U NAS] D. Tarczyński: Jedyne, co lewicowe media mogą zrobić, to powiedzieć, że ludzie witający prezydenta USA zostali porwani, byli statystami

Cóż lewicowe media mogą zrobić? Mogą tylko powiedzieć, że osoby, które były dzisiaj i naprawdę cudownie witały prezydenta Stanów Zjednoczonych, były porwane, były zmuszone, aby reagować tak cudownie, emocjonalnie, że tak naprawdę są to statyści, że to wszystko się nie odbyło. […] To jest żenujące. Oni naprawdę od października 2015 roku żyją w Matrixie – powiedział poseł Dominik Tarczyński. Polityk w rozmowie z red. Łukaszem Brzezińskim z portalu Radia Maryja odniósł się w ten sposób do zarzutów dziennikarki BBC, która zasugerowała, że PiS zwoził ludzi na przemówienie Donalda Trumpa. Poseł Tarczyński skomentował również dzisiejsze wystąpienie prezydenta USA.

Dominik Tarczyński zwrócił uwagę na dwa istotne aspekty przemówienia prezydenta Stanów Zjednoczonych: deklarację o pomocy Polsce w utrzymywaniu bezpieczeństwa oraz wypowiedzenie prawdy na temat II wojny światowej.

– To, co usłyszeliśmy dzisiaj, przerosło moje wyobrażenia i oczekiwania. Po pierwsze, mówił [Donald Trump – red.] w sposób bezpośredni. Powiedział, że Polska nigdy nie straci swojej niepodległości. To jest bardzo ważne. On powiedział bardzo jasno, że będzie bronił Polski. […] Mamy zapewnienie bezpieczeństwa. Po drugie, powiedział o tym, że II wojna światowa rozpoczęła się od ataku Rosji i Niemiec, a więc to było też bardzo ważne, bo ta informacja poszła w świat. Świat usłyszał prawdę – wskazał polityk.

Poseł PiS odniósł się również do rozmowy na antenie BBC z Anne Applebaum, żoną Radosława Sikorskiego, która miała odbyć się po południu, a do której nie doszło, ponieważ Anna Applebaum zrezygnowała z udziału w debacie. Dyskusja miała dotyczyć wizyty Donalda Trumpa w Polsce.

Pani Applebaum doskonale wiedziała, że przytoczę argumenty, których nie będzie w stanie odeprzeć – podkreślił członek sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

– Żona byłego ministra Radosława Sikorskiego, kiedy dowiedziała się, że ma debatować ze mną, nagle stwierdziła, że niestety „nie da rady”. To jest absolutnie żenujące. Dobrze wiedziała o tym, że usłyszy argumenty, których nie będzie mogła odeprzeć, dobrze wiedziała o tym, że przypomnę jej, że szkalowała Polskę. To nie jest pierwszy przypadek polityków, publicystów, którzy w mediach nie chcą stawać do debaty ze mną. To nie chodzi o moją osobę. Chodzi o kłamstwa, które trzeba im wykazywać. Przestraszyła się. Jeden z internautów skomentował to w bardzo obrazowy sposób: „pewnie przypomniała sobie, że zapomniała wyłączyć żelazka w domu” – tłumaczył polityk.

Ludzie tacy, jak Anne Applebaum, bardzo pewnie czują się w mediach liberalno-lewicowych, jednak boją się dyskusji na fakty i argumenty – zaznaczył Dominik Tarczyński.

– Ci ludzie żyją w środowisku parasekciarskim. Oni są „cwaniakami w swoim środowisku”: w TVN-ie, w „Gazecie Wyborczej”, w tych wszystkich liberalno-lewicowych mediach, ale kiedy przychodzi do konfrontacji faktów, danych, argumentów – uciekają. Tchórzostwo – ocenił.

Poseł PiS poinformował też, że złoży w Sejmie projekt ustawy, która wprowadzi kary za tworzenie i rozpowszechnianie w mediach kłamliwych informacji, tzw. fake newsów. Związane jest to z sytuacją, kiedy to przedstawiciele środowisk lewicowych zarzucili Tarczyńskiemu, iż jego wywiad sprzed kilku dni dla BBC World Service nie miał miejsca. Brytyjska stacja potwierdziła natomiast, że taka rozmowa rzeczywiście miała miejsce.

– Zjawisko fake newsa, czyli kłamstwa w przestrzeni publicznej, kłamstwa w informacjach, w wiadomościach, jest zjawiskiem, które jest elementem tego wyparcia, mentalnego wyparcia, czyli zaprzeczenia rzeczywistości. Nie może być tak, że pewne fakty niepodważalne są podważane, ponieważ dochodzi do pewnego rodzaju inżynierii społecznej, kłamstwa społecznego. Społeczeństwo jest wprowadzane w błąd. Dlatego też zapowiedziałem, że złożę projekt ustawy karającej kłamców, karającej media, które manipulują. […] Mam nadzieję, że nie będzie kontrowersji, że wszyscy, którzy nie chcą kłamstwa w życiu publicznym, zgodzą się, zarówno jeśli chodzi o posłów, jak i o media. Mam nadzieję, że ci, którzy chcą prawdy, nie będą oponować. To będzie papierek lakmusowy – ci, którzy chcą kłamstwa, będą przeciwko tej ustawie głosować – akcentował polityk.

RIRM

drukuj