fot. ipn.gov.pl

[TYLKO U NAS] Współpracownik Prymasa Tysiąclecia: ks. kard. Stefan Wyszyński nawet w więzieniu pozostał wolny

W czasie uwięzienia Ksiądz Prymas też pozostał człowiekiem wolnym. To wolność, która dojrzewała w cierpieniu, ogromnym zaufaniu do Boga, do wolności, która jest darem Boga i do wolności wewnętrznej, która wyrasta z zawierzenia człowieka Bogu, z przestrzegania Bożych praw – mówiła Anna Rastawicka z Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, współpracownik ks. kard. Stefana Wyszyńskiego przez prawie 12 lat, podczas poniedziałkowego „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.

Konsylium lekarzy w watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdziło cud uzdrowienia za wstawiennictwem Sługi Bożego ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego [czytaj więcej].

Anna Rastawicka zwróciła uwagę, iż zwyczajność ks. prymasa Wyszyńskiego i ogromna wrażliwość na człowieka sięga bardzo wczesnych lat jego życia.

– Już jako profesor we Włocławku nie zajmował się tylko pracą naukową, ale szedł do fabryki, był prezesem Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego, był członkiem chrześcijańskich członków zawodowych, rozmawiał z robotnikami, zrobił kursy społecznej nauki Kościoła dla młodych robotników, uczył też dzieci z fabryki. Opowiadał o warunkach, w jakich uczył, mówił, że próbował wtedy nowych metod nauki religii, bo uczył dzieci za pomocą rysunku, żeby coś zrozumiały. W czasie wojny opiekował się niewidomymi w Kozłówce (…). Katechizował okoliczną ludność, pomagał ludności żydowskiej ukrywającej się w okolicach oraz partyzantom. Kiedy przyszedł do Włocławka, był nie tylko kapelanem sióstr, ale także kapelanem AK, kapelanem szpitala wojskowego w Laskach. Nie ograniczał się tylko do posługi w obrębie ośrodka. Chodził po okolicznych lasach, rozgrzeszał w okopach żołnierzy, zbierał rannych – wskazała gość Radia Maryja.

Podczas jednej z posług ks. kard. Stefan Wyszyński znalazł dziewczynę z głęboką raną w nodze. Nie można było jej przenieść do szpitala, bo umarłaby z upływu krwi.

– Nie miał czym założyć opaski uciskowej – zdjął stułę, przewiązał ranę, wziął dziewczynę na plecy. Po latach przyszła na Miodową bardzo elegancka pani, matka pięciorga dzieci, i mówi: „To ja jestem tą dziewczyną, którą ksiądz wtedy w Laskach uratował” – powiedziała.

Po sprzeciwie wobec dekretu Rady Państwa o obsadzaniu stanowisk kościelnych za zgodą organów państwowych z lutego 1953 roku, Ksiądz Prymas został we wrześniu aresztowany.

– Przez 3 lata trzymany w klasztorach, ale właściwie jak w więzieniu, bo pilnowało go 60 strażników. W czasie tego uwięzienia Ksiądz Prymas też pozostał sobą. Pozostał człowiekiem wolnym (…). Cały czas ta ogromna wewnętrzna równowaga i czuwanie nad tym, żeby nie tylko nie mieć nienawiści, ale i niechęci do ludzi, którzy go więzili. Uważał, że w tym wszystkim dzieje się wola Boża. W zapiskach więziennych w jednym miejscu pisze: „Bądź wola Twoja jako w Niebie, tak i w Komańczy”. Ta wiara, taka realna, w Boga, który jest Osobą; Boga, który jest z Ojcem; Boga, który widzi – była jego siłą – tłumaczyła Anna Rastawicka.

W więziennym Stoczku Prymas Tysiąclecia dokonał całkowitego zawierzenia Matce Bożej. Do aktu przygotowywał się w oparciu o wskazówki św. Ludwika de Montfort.

– Oddał się nie tylko po to, aby Matka Boża go broniła i prowadziła do Chrystusa, ale chciał być jej zakładnikiem za sprawy Kościoła. W zapiskach z 12 maja 1956 r. czytamy: „Jeśli jest Ci to potrzebne, zabij mnie, żeby tylko żył Kościół Twojego Syna w Ojczyźnie” (…). Widząc zagrożenie Kościoła – chwycił się dłoni Matki Bożej. Zbliżało się milenium [chrztu Polski]. Ksiądz Prymas chciał wewnętrznie przygotować do niego Polskę. Miał przekonanie, że trzeba odnowić śluby króla Jana Kazimierza. Wtedy to król obrał Matkę Bożą Królową Polski, a uważał, że cały naród powinien obrać Ją za swoją Królową. Zdecydował się napisać Śluby Jasnogórskie na prośbę Jasnej Góry i księży biskupów (…). Później program Ślubów Jasnogórskich stał się programem Wielkiej Nowenny, która przygotowała naród do milenium – podkreśliła.

Ks. kard. Stefan Wyszyński jest określany jako jeden z ojców polskiej wolności.

– To wolność, która dojrzewała w cierpieniu, w ogromnym zaufaniu do Boga, do wolności, która jest darem Boga i do wolności wewnętrznej, która wyrasta z zawierzenia człowieka Bogu z przestrzegania Bożych praw. W czasie tysiąclecia Ksiądz Prymas wiedząc, że Polska ciągle będzie zagrożona, mówił: „Polska jest w takim położeniu geopolitycznym, między dwiema potęgami, że nie możemy liczyć ani na pomoc ze Wschodu, ani z Zachodu. Mamy jedno wyjście – w Górę. Chciał ubezpieczyć wiarę Polski nie tylko na czas milenium, ale po wszystkie czasy. Dlatego tak jak siebie oddał w niewolę, jak Jan Paweł II oddał siebie w niewolę, tak cały naród oddał Matce Bożej w niewolę. Ludzie nie rozumieli tego słowa – dlaczego w „niewolę”, już mamy dosyć tej niewoli! A Ksiądz Prymas mówił, że jesteśmy w tylu niewolach, z których chcielibyśmy się uwolnić – niewoli społecznej, niewoli nienawiści, niewoli grzechu i tylko przez całkowite oddanie się Bogu – czyli tak jakby przez niewolę – możemy z tego wyjść i możemy obronić naród – wskazała Anna Rastawicka.

RIRM

drukuj