[TYLKO U NAS] Wiceminister energii: Nie będzie ograniczenia zapotrzebowania energetyki na węgiel

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski zapewnił podczas sobotniego programu „Polski Punkt Widzenia”, że nie jest planowanie ograniczenie zapotrzebowania energetyki na węgiel do 2030 r. Zmniejszy się jedynie procent jego udziału w rynku – wskazał gość TV Trwam.

– W miksie energetycznym do 2050 r. zaplanowaliśmy rolę węgla kamiennego, brunatnego, energetyki jądrowej, udział energetyki odnawialnej, biomasy (…). Dzisiaj udział węgla kamiennego i brunatnego to ponad 70-80 proc., natomiast wraz z czasem, gdzie będziemy zwiększać inwestycje w energetyce oparte i o węgiel kamienny i o brunatny, jak również wielkość zapotrzebowania będziemy uzupełniać, m.in. energią jądrową, sprawia, że wolumen węgla na rynku nie zmniejszy się nam, jedynie procent udziału w rynku będzie mniejszy, bo 50 proc. Do 2030 r. ta sytuacja jest przygotowana – powiedział wiceminister energii.

Polityk wyjaśnił, że spadek zapotrzebowania energetyki na węgiel będzie w przyszłości minimalny. Dzisiaj stajemy przed planem inwestycyjnym, aby wypełnić to wyzwanie – dodał.

– Teraz odbudowujemy ściany w kopalniach. Wolumen, który nasi poprzednicy zdjęli z rynku, to 8 do 10 mln ton. My dzisiaj te fronty odbudowujemy. Mamy jedno założenie: odbudowując fronty wydobywcze i wydobywając węgiel, nie chcemy, by zalegał na zwałach. Chcemy go bezpośrednio transferować do odbiorcy, w tym przypadku do sektora energetycznego, ale również do sektora ciepłowniczego (…) i indywidualnych odbiorców, gdzie ten rynek trochę się dzisiaj zmienia, bo mamy pewne naciski ekologiczne, aby spalany węgiel był dobrej jakości. To jest też wyzwanie ceny węgla na rynku – wskazał gość TV Trwam.

Grzegorz Tobiszowski potwierdził, że polski węgiel jest dobrej jakości, ale potrzeba go więcej na naszym rynku. Mówił, że sześć województw w trakcie zimy podjęło decyzję o wycofaniu tego surowca (w formie miałów, mułów, flotokoncentratów).

– Wycofanie go z rynku w trakcie zimy było dużym błędem. Nie powiadomiono naszego sektora węgla kamiennego, naszych kopalń, że pojawi się luka (…), co musiało spowodować, że pojawił się wzrost cen. Z rynku zdjęto prawie 3 mln ton. Próbowaliśmy to nadrobić, ale – umówmy się – w tej sytuacji, gdy wychodzimy z głębokiej zapaści z lat 2013-2015, kiedy odbudowujemy fronty wydobywcze, nie byliśmy w stanie w tak krótkim czasie nadrobić tych zaległości. To jest perspektywa przyszłego roku – zaznaczył wiceminister.

Polityk odniósł się także do pytania o kopalnie, które mogą zostać przeznaczone do zamknięcia.

– Gwarantując Polsce stabilność energetyczną opartą na węglu kamiennym, potrzebujemy tę stabilność do 2050 r. zbudować. Zatem już dziś musimy szukać takich miedz, gdzie mamy dobre złoża, zastanowić się nad budową szybów czy nowej kopalni, która sprawi, że będziemy mogli wydobywać węgiel efektywnie, o mniejszych nakładach kosztowych, a zarazem wolumen węgla na rynku utrzymamy, żeby Polska energetyka miała pewność dostaw. Stąd nie planujemy jakichkolwiek redukcji, wręcz przeciwnie – inwestycje idą w kierunku zabezpieczenia wielkości węgla na rynku – akcentował Grzegorz Tobiszowski.

RIRM

 

drukuj