[TYLKO U NAS] W. Osadczy: Unieważnienie decyzji o nadaniu ulicom w Kijowie imion S. Bandery i R. Szuchewycza to zapowiedź nowej polityki pamięci na Ukrainie

Można się spodziewać, że to, co wydarzyło się w Kijowie świadczy o pewnych zmianach, które następują na Ukrainie. W mojej ocenie jest to zapowiedź nowej polityki pamięci w tym państwie – podkreślił prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum KUL, w rozmowie z portalem Radia Maryja. Odniósł się w tej sposób do decyzji sądu uniemożliwiającej promocję banderyzmu.

Okręgowy sąd administracyjny w Kijowie unieważnił decyzję o nadaniu dwóm ulicom w stolicy Ukrainy imion działaczy nacjonalistycznych z OUN i UPA: Stepana Bandery oraz Romana Szuchewycza. Prezes ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej zapowiedział złożenie apelacji w tej sprawie.

Prof. Włodzimierz Osadczy zaznaczył, iż do tej pory ukraińska polityka prowadzona w obszarze pamięci była skierowana wyłącznie w jedną stronę – narzucania ideologii skrajnego nacjonalizmu banderowskiego na całą przestrzeń Ukrainy. Dodał, że w tej chwili następuje odbicie wahadła w druga stronę.

– Można się spodziewać, że to, co się wydarzyło w Kijowie (…) świadczy o pewnych zmianach, które następują na Ukrainie. Bogu dzięki, że tak się dzieje. Takie zwrotne procesy musiały nastąpić. Dotychczasowa polityka była czymś nienaturalnym, czymś sprzecznym z naturą społeczną Ukrainy, także czymś sprzecznym ze zdrowym rozsądkiem i podstawowymi zasadami etyki. Wcześniej czy później takie odbicie wahadła musiało nastąpić. W mojej ocenie jest to zapowiedź nowej polityki pamięci na Ukrainie – wskazał dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum.

Rozmówca Radia Maryja zwrócił uwagę, iż decyzja sądu ws. ulic w Kijowie wpisuje się w szerszą tendencję na Ukrainie, o czym świadczą fakty mniej dostrzegalne w polskiej przestrzeni medialnej.

– Chociażby decyzja rady miasta Charkowa sprzed tygodnia o przywróceniu nazwy ulicy marszałka Żukowa. Przywraca się etos II wojny światowej jako wojny ojczyźnianej, odrzuca się nową politykę pamięci (…), z którą Ukraińcy się nie utożsamiają, więc z całą pewnością mamy do czynienia ze zmianą. Jest to wierzchołek góry lodowej związany z ogólną sytuacją Ukrainy. Już w tej chwili zauważamy kardynalne zmiany zachodzące w światowej polityce, gdy chodzi o traktowanie Ukrainy i polityki ukraińskiej w wymiarze globalnym. Chociażby decyzja Rady Europy wbrew żądaniom strony ukraińskiej o przywróceniu delegacji rosyjskiej do składu stron obradujących na sali stowarzyszenia parlamentarnego. Wiemy także, że sprawy ukraińskie będą jednym z tematów podejmowanych na spotkaniu Trump-Putin przy okazji szczytu G20. Informacje, które docierają z różnych ośrodków medialnych i politycznych, mówią, że w najbliższym czasie mają nastąpić wielkie globalne zmiany, gdy chodzi o traktowanie polityki ukraińskiej (…). Siły antyrosyjskie, które sprzyjały rozwojowi banderyzmu na Ukrainie, w tej chwili wycofują się z przestrzeni politycznej tego kraju i odpowiednio w tę przestrzeń wchodzi środowisko prorosyjskie – podkreślił prof. Włodzimierz Osadczy.

Historyk przypomniał również o polityce prowadzonej przez Polskę wobec Ukrainy i promowanego przez nią banderyzmu.

– Polska jest największą ofiarą banderyzmu i to, że przymykała oczy poprzez postawę swojego ambasadora Piekło i MSZ, też będzie działało na niekorzyść wizerunku państwa polskiego oraz przyszłości relacji polsko-ukraińskich. Polska przymknęła oczy na postęp ideologii banderowskiej, tym samym przyzwalając na tego rodzaju politykę. W tej chwili następuje zwrot i Polska może być wielkim przegranym, który z racji na jakieś uwarunkowania geopolityczne nie dbał o swoje interesy oraz interesy etyczne. Sprawa banderyzmu, to nie jest tylko kwestia relacji polsko-ukraińskich czy polsko-rosyjskich – to jest sprawa etyczna. Zło musi być potępione. Polska nie potępiła z całą stanowczością tego, co działo się na Ukrainie. Będzie to przykre doświadczenie w kontekście polityki wschodniej Polski – ocenił rozmówca Radia Maryja.

Monika Bilska/RIRM

 

 

drukuj