fot. PAP/Jacek Turczyk

[TYLKO U NAS] Sz. Wójcik: Dzisiejsza demonstracja zwolenników zakazu hodowli zwierząt futerkowych to atak nie tylko na tę branżę, ale rolnictwo jako takie

Ta manifestacja miała na celu wywarcie po raz kolejny presji na obozie rządzącym, czyli tak naprawdę kolejny raz był to atak nie tylko na branżę hodowców zwierząt futerkowych, ale na rolnictwo jako takie. Marsz organizowały środowiska lewicowe razem z KOD-em, razem z organizacjami prozwierzęcymi, ekologicznymi, które na dobrą sprawę ideologicznie są całkowicie po drugiej stronie od osób wierzących, katolików – mówił w rozmowie z portalem Radia Maryja Szczepan Wójcik, hodowca norek i prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

W Warszawie obyła się dziś manifestacja zwolenników wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych pod hasłem „Gdzie ta dobra zmiana dla zwierząt”. Uczestnicy protestu przemaszerowali pod Sejm, gdzie domagali się od polityków Prawa i Sprawiedliwości wprowadzenia ustawowego zakazu hodowli zwierząt na futra. Tymczasem Ministerstwo Rolnictwa niedawno zadeklarowało, że branża zwierząt futerkowych w Polsce nie zostanie zlikwidowana.

Szczepan Wójcik podkreślił, że demonstracja miała na celu wywrzeć presję na obecnej władzy. W proteście udział brali przedstawiciele środowisk lewicowych i prozwierzęcych o mocno antykatolickim systemie wartości – dodał.

– Ta manifestacja miała na celu wywarcie po raz kolejny presji na obozie rządzącym, czyli tak naprawdę kolejny raz był to atak nie tylko na branżę hodowców zwierząt futerkowych, ale na rolnictwo jako takie. Marsz organizowały środowiska lewicowe razem z KOD-em, razem z organizacjami prozwierzęcymi, ekologicznymi, które na dobrą sprawę ideologicznie są całkowicie po drugiej stronie od osób wierzących, katolików. Mówię to na podstawie tego, że na marszu pojawiały się takie transparenty, jak np. „Lepiej być zwierzęciem niż wierzącym”. To wszystko jak gdyby obnaża rzeczywiste intencje tych organizacji i tych osób, które brały udział w tym proteście – zaznaczył.

Warto przyjrzeć się również temu, kto swoją obecnością wsparł demonstrujących – zwrócił uwagę prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.

– Był np. pan Szczerba z Platformy Obywatelskiej, był pan poseł Suski, ale był też pan prof. Elżanowski, który ostatnio na łamach „Gazety Wyborczej” bardzo mocno obrażał osoby wierzące, papieża Franciszka, jak i ogólnie Kościół. To są właśnie te osoby, te organizacje, które bardzo mocno próbują zniszczyć prawą stronę sceny politycznej, ale też przede wszystkim wykorzystują kwestię ustawy o ochronie zwierząt do celów politycznych. (…) Bardzo grzecznie, przynajmniej na początku, uczestnicy skandowali swoje hasła, ale potem, mniej więcej w połowie manifestacji, wyszło prawdziwe oblicze. Pojawiała się agresja, pojawiały się krzyki, które wzywały do odwrócenia się od Kościoła. Były też wprost zarzuty ze strony prof. Elżanowskiego, który jest autorytetem wszystkich organizacji ekologicznych, które to właśnie obrażały księży, obrażały wiarę katolicką – akcentował hodowca zwierząt futerkowych.

Obecnie minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zadeklarował wycofanie się z wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce – przypomniał rozmówca Radia Maryja.

– Zdaje się, że rząd po prostu przejrzał te organizacje i jednak rządzący zdali sobie sprawę, z kim tak naprawdę mają do czynienia. Pamiętajmy, że zostały złożone zawiadomienia do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, nawet do wywiadu. W tym momencie jest tak, że rząd wycofał się z tego projektu, a więc nie dziwię się tym protestom z racji tego, że interesy tych organizacji ekologicznych są w tym momencie bardzo mocno nadszarpnięte, bo mówimy tu o ogromnych pieniądzach. (…) Wycofując się z zakazu hodowli zwierząt futerkowych rząd działa na niekorzyść tych organizacji, które zarabiają na tym, żeby uderzać we wszystko, co polskie – wyjaśnił Szczepan Wójcik.

Prezes Instytutu Gospodarki Rolnej wskazał, że resort rolnictwa zwiększy restrykcyjność norm w zakresie hodowli zwierząt na futra, aby wyeliminować nieprawidłowości związane z tą branżą.

– Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapowiedziało wprowadzenie bardzo restrykcyjnych norm dotyczących hodowli zwierząt futerkowych, jak np. certyfikacja ferm przez firmy niezależne, np. międzynarodowe lub też państwowe. Wszystko po to, żeby wyeliminować wszelkie nieprawidłowości, które na fermach zwierząt futerkowych są, a bardzo często one są, ale tylko na fermach nielegalnych. Natomiast ministerstwo, we współpracy z hodowcami i z innymi branżami, będzie pracowało nad tym, żeby podnieść standardy hodowli zwierząt futerkowych, ale nie zamykać tej branży z racji tego, że zdaje sobie sprawę z tego, iż to jest bardzo istotna gałąź polskiego rolnictwa – zaznaczył.

Bardzo prawdopodobne są kolejne ataki środowisk tzw. ekologicznych w celu zlikwidowania branży drobiarskiej i każdej innej, w której Polska jest groźnym konkurentem dla dużych producentów – ocenił Szczepan Wójcik.

– Jestem pewien, że branża futerkowa jest pierwsza na celowniku. Oni przyznają się wprost, że dzisiaj trzeba wykonać pierwszy krok, a najłatwiejszym krokiem jest właśnie atak czy też zamknięcie branży zwierząt futerkowych. Kolejna będzie branża drobiarska. Pamiętajmy, że już są bardzo mocno wymierzone ataki w ten sektor rolnictwa, czy też w produkcję jajek, w produkcję brojlerów na mięso, a więc wszystkie te branże, które dzisiaj stanowią jakiekolwiek realne zagrożenie na rynkach światowych bądź europejskich dla innych dużych producentów typu Niemcy, Holandia czy też Dania, są atakowane przez organizacje ekologiczne – powiedział hodowca zwierząt futerkowych.

Łukasz Brzeziński/RIRM

drukuj