fot. pl.wikipedia.org

[TYLKO U NAS] Syn kpt. Romualda „Burego” Rajsa: Mój ojciec został oczyszczony z zarzutów. To jest obowiązujący, nigdy niezaskarżony wyrok postanowienia sądu

15 września 1995 roku wniosek mój i żołnierzy Armii Krajowej rozpatrzył wojskowy sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego i wydał postanowienie całkowicie uchylające i oczyszczające mojego ojca. Jest to kilkunastu stronicowe uzasadnienie. To jest obowiązujący, nigdy niezaskarżony wyrok postanowienia sądu – mówił dr Romuald Rajs, syn kpt. Romualda „Burego” Rajsa w rozmowie z redakcją portalową Radia Maryja.

IPN podważył w poniedziałek wyniki własnego śledztwa ws. zbrodni Romualda Rajsa „Burego”. Podał, że w świetle badań naukowych ustalenia tego śledztwa są wadliwe. Powołał się przy tym na prace – jak ocenił – „znawców tematu” m.in. dr. K. Krajewskiego i mec. G. Wąsowskiego.

Dr Romuald Rajs zwrócił uwagę na fakt, że „Bury” został już kilkadziesiąt lat temu oczyszczony i uniewinniony.

– Według mojej oceny był wyrok i wykonana kara śmierci na moim ojcu, na podstawie postanowienia wyroku sądowego z 1 października 1949 roku. 15 września 1995 roku wniosek mój i żołnierzy Armii Krajowej rozpatrzył wojskowy sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego i wydał postanowienie całkowicie uchylające i oczyszczające mego ojca. Jest to kilkunastu stronicowe uzasadnienie. To jest obowiązujący, nigdy niezaskarżony wyrok postanowienia sądu – akcentował dr Romuald Rajs, syn „Burego”.

Rozmówca portalu Radia Maryja przywołał opinię, jaką na temat postaci kpt. Romualda Rajsa „Burego” wystawił prof. Sławomir Cenckiewicz.

– Wpis tego pana profesora jest następujący: „Przeczytałem biografię Burego. Moim obowiązkiem jako historyka jest przyznać, że nie tylko w PRL, ale i w III i IV RP mieliśmy i mamy do teraz do czynienia z ordynarnym fałszowaniem biografii Kapitana.” Oczywiście jest tutaj cały długi wpis, który kończy się następująco: „ I wierzę, że prof. Szwagrzyk odnajdzie szczątki komendanta i zostanie on godnie pochowany. Należy się Buremu.” – cytował syn Żołnierza Wyklętego.

Mój ojciec nie miał nigdy zamiaru mordowania niewinnych ludzi – zaakcentował nasz rozmówca.

– To, co się wydarzyło w czasie pacyfikacji zostało napisane i wczoraj dokładnie powiedziane w TVP, w programie Jana Pospieszalskiego „Warto Rozmawiać”. Bardzo dobrze zostało to wyartykułowane. Ojciec pochodził z bardzo patriotycznej rodziny. To nie było tak, że ojciec sobie wymyślił, że gdzieś tam sobie pójdzie. Był rozkaz Komendanta Okręgu „Kotwicza” i ojciec miał ten rozkaz wykonać: pacyfikacji tych wiosek, które były skomunizowane. Pozwolę sobie zaznaczyć, że tam, gdzie ojciec był osobiście, rozstrzelano partyjnych konfidentów i nikt więcej nie zginął – powiedział dr Romuald Rajs.

Dr Romuald Rajs zaapelował, aby zapoznać się z artykułem dr. Kazimierza Krajewskiego i mec. Grzegorza Wąsowskiego.

– Odsyłam do artykułu pana dr. Kazimierza Krajewskiego i mec. Grzegorza Wąsowskiego zamieszczonego w 36. numerze „Glaukopisu” Jest to czasopismo historyczne, które jest punktowane naukowo. Ten artykuł jest także na podziemiezbrojne.blox.pl [zobacz] poinformował rozmówca portalu Radia Maryja.

Syn „Burego” odniósł się także do filmu o swoim ojcu, który powstał w 2017 roku.

– Pani Ewa Szakalicka, na zlecenie TVP (bo film sygnuje TVP), zrobiła w 2017 roku film, który został dopuszczony i zaprezentowany w Gdyni na Festiwalu NNW-u i otrzymał 2 nagrody i wyróżnienie. Ten film do dzisiejszego dnia, czyli już półtora roku, leży na półce w TVP. I to jest pytanie: gdzie my jeszcze jesteśmy? Na ile mamy dobrą zmianę? Wiadomym jest, że wszystkiego nie można od razu zmienić, ale ten film się starzeje. Ubolewam, pani Ewa Szakalicka, której jestem bardzo wdzięczny, pracowała nad tym filmem i ten nagrodzony film leży wciąż na półce – mówił dr Romuald Rajs.

Syn Żołnierza Wyklętego podkreślił znaczenie młodego pokolenia w budowaniu pamięci o Żołnierzach Wyklętych.

– Młodzież ze swej natury chce prawdy i uczciwości. To się potem w życiu zaciera, ale młodzież chce. Kiedy oni dojrzeli i pojawiły się medialne możliwości, bo pojawił się internet, zaczęli szukać i powiedzieli, że nie ma zgody. Chylę czoło przed tymi ludźmi, tak nieładnie nazywanymi „kibolami”, przed organizacjami patriotycznymi w Bydgoszczy, Gdańsku i wielu miejscach. Nic by nie było, żadnego Marszu Niepodległości, gdyby nie narodowcy. Ci młodzi ludzie dźwigają ten ciężar, to jest następne pokolenie i chwała mu – podsumował syn kpt. Romualda „Burego” Rajsa.

Jakub Gronczakiewicz/RIRM

drukuj