fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Red. W. Gadowski: Rosja ciągle uważa, że agresja i wojna są elementami jej polityki i stosuje te elementy bez konsekwencji

Rosja ciągle uważa, że agresja i wojna są elementami jej polityki i stosuje te elementy bez konsekwencji, dlatego że Unia Europejska jest zbyt słaba, żeby zmusić Rosję do zmiany takiej polityki – mówił w rozmowie z Karoliną Gierat z portalu Radia Maryja red. Witold Gadowski.

Kolejny raz mamy do czynienia z rosyjską agresją na Ukrainę. W niedzielę dwa ukraińskie kurty oraz holownik, które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały ostrzelane, a następnie zajęte przez rosyjskie siły specjalne.

Red. Witold Gadowski na pytanie: Jak powinni zareagować NATO i Organizacja Narodów Zjednoczonych, odpowiedział, że przede wszystkim ONZ powinna reagować, bo Ukraina jest pełnoprawnym jego członkiem.

– To jest agresja rosyjska. Jest to standardowy sposób uprawiania polityki przez Rosję. Niestety, tu nie ma zaskoczenia. Rosja uważa, że pewne kraje znajdują się w jej strefie wpływów i egzekwuje to bezwzględnie. Tak jest właśnie z Ukrainą, ale przy okazji wychodzi bezsens obecnej polityki ukraińskiej – zwłaszcza polityki zagranicznej – gdzie Ukraina stawia na Niemcy, a jednocześnie bardzo psuje sobie stosunki z Polską. Trudno, żeby Polska była teraz mimo wszystko orędownikiem spraw ukraińskich w takim stopniu, w jakim była przed nieprzemyślanymi działaniami elit ukraińskich – powiedział dziennikarz.

Dzisiaj ok. godziny 15.00 czasu lokalnego w Kijowie odbędzie się zwołane w trybie nadzwyczajnym posiedzenie parlamentu w sprawie wprowadzenia stanu wojennego.

– Trudno oceniać z perspektywy Warszawy to, co dzieje się w Kijowie. Być może sytuacja na Ukrainie jest tak napięta, że władze muszą posunąć się do takiego kroku – stwierdził publicysta.

To nie pierwszy atak Rosji na Ukrainę. Red. Witold Gadowski podkreślił, że Rosja charakteryzuje się polityką opartą na agresji i wojnie.

– Rosja ciągle uważa, że agresja i wojna są elementami jej polityki i stosuje te elementy bez konsekwencji, dlatego że Unia Europejska jest zbyt słaba, żeby zmusić Rosję do zmiany takiej polityki. A Stany Zjednoczone dopiero od czasów Donalda Trumpa zaczynają prowadzić bardziej zdecydowaną politykę, a i tak Trump jest oskarżany o to, że zdobył władzę dzięki poparciu Rosji, co jest oczywiście kompletną bzdurą. Jest kilku autorów, którzy nieustannie takie tezy stawiają. Rosja nie ma w tej chwili skutecznego hamulca, który by ją zmuszał do tego zaniechania tak agresywnych działań – zauważył rozmówca portalu Radia Maryja.

Na pytanie: Jakie konsekwencje może mieć zaistniała sytuacja na Morzu Azowskim, redaktor odpowiedział, iż „przede wszystkim jest to wzrost napięcia w całym rejonie, także i w Polsce, dlatego że jesteśmy uzależnieni od tego, co się dzieje z Rosją, to jest nasz sąsiad”.

– A poza tym, to skłania do przemyślenia nad tym: Czy obecna polityka władz Ukrainy jest dobra dla tego kraju i czy jest ona skuteczna? Widać, że Ukraina poprzez propagowanie banderyzmu izoluje się na przestrzeni międzynarodowej i jedynie Niemcy mogą być jej takim wyraźnym sprzymierzeńcem. A Niemcy mają swoje interesy – wskazał dziennikarz.

Władimir Putin ma zaciągi do powrotu imperialnej Rosji i poszerzania jej terytorium. Zdaniem red. Witolda Gadowskiego Polska powinna na spokojnie obserwować i analizować zaistniałą sytuację.

– Polska powinna spokojnie analizować sytuację, opierać się na danych wywiadowczych – mam nadzieję, że służby śledzą to, co się tam dzieje i mają kompetentne zdanie – i nie przejawiać nadaktywności w tej sprawie, dlatego że zachowanie elit ukraińskich wobec Polski, skrajnie nieprzychylne polskiej wrażliwości i polskim postulatom, sprawiło, że teraz powinniśmy spokojnie poczekać i obserwować rozwój sytuacji, czekać na reakcję organizacji międzynarodowych, a samemu nie wyrywać się z działaniami, które nie są uzasadnione polskim interesem – podkreślił.

Karolina Gierat/RIRM

drukuj