[TYLKO U NAS] Red. S. Michalkiewicz: Pani Grażyna Wolszczak musi uważać, że rząd odpowiada za wszystko

Pozywając Skarb Państwa pani Wolszczak, korzystając z pośrednictwa niezawisłego sądu, tak naprawdę zmusiła podatników, żeby się na jej dar dla stowarzyszenia „Unicorn” złożyli – mówił red. Stanisław Michalkiewicz w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Telewizji Trwam.

Redaktor odniósł się do sprawy aktorki Grażyny Wolszczak, która wytoczyła proces przeciwko Skarbowi Państwa z powodu „zbrodniczego smogu, co to razem ze znienawidzonym dwutlenkiem węgla został ostatnio zatwierdzony jako rodzaj egipskiej plagi”.

– Pani Grażyna Wolszczak z powodu smogu nie może uprawiać aktywności fizycznej na wolnym powietrzu, tylko musi się aktywizować w pomieszczeniach zamkniętych. Z tytułu tego męczeństwa zażądała od Skarbu Państwa 5 tysięcy złotych, które postanowiła przekazać krakowskiemu stowarzyszeniu „Unicorn”, które dla pacjentów onkologicznych organizuje „pomoc psychologiczną” – powiedział.

Jak dodał, „niezawisła pani sędzia Barbara Syta-Latała zgodziła się z argumentem, że zbrodniczy smog zagraża dobrom osobistym pani Grażyny Wolszczak i 5 tysięcy złotych zasądziła”.

Publicysta zauważył także, że „złośliwcy” rozpowszechniają „fałszywe pogłoski”, iż „pani Grażyna sama przyczynia się do złowrogiego smogu, bo nie tylko jeździ samochodem „Volvo” z silnikiem Diesla, ale jest nawet ambasadorem Volvo na Polskę”.

– Ale jeśli nawet by tak było, to już od czasów przedwojennych wiadomo, że „czysty typ nordycki i bez mydła jest czysty” – więc i pani Grażyna Wolszczak, z natury rzeczy jest poza wszelkim podejrzeniem, nawet gdyby jeździła parowozem – mówił.

Stanisław Michalkiewicz zwrócił uwagę na to, że „z państwem zaczęli procesować się również inni celebryci”. Dodał, iż „pani Wolszczak najpierw zamierzała pozwać również Warszawę, ale ktoś jeszcze starszy i jeszcze mądrzejszy musiał jej wytłumaczyć, by nie przeciągała struny, bo znienawidzony rząd PiS, to co innego, a umiłowany pan prezydent Rafał Trzaskowski, to co innego”. Aktorka pozew przeciwko Warszawie wycofała.

Redaktor jest przekonany, że „na pani Grażynie Wolszczak, ani na innych celebrytach się nie skończy. Przecież zwykli obywatele oddychają tym samym powietrzem, więc tylko patrzeć, jak niezawisłe sądy zostaną zasypane lawiną pozwów, których autorzy powołają się na precedens stworzony przez panią sędzię Barbarę Sytą-Latałę”.

– Któż bowiem nie chciałby dostać 5 tysięcy złotych tylko z tego tytułu, że oddycha powietrzem? Takich obywateli może być kilka milionów, a jeśli dodać do tego kobiety i dzieci, to jakieś 40 milionów. Jeśli niezawisłe sądy przyznają każdemu 5 tysięcy, to łączna suma odszkodowań wyniesie 200 miliardów złotych, a to oznacza, że deficyt budżetowy, zaplanowany na ten rok na 28,5 miliarda, może okazać się dziesięć razy większy – tłumaczył.

Pozywając Skarb Państwa – jak mówił publicysta – pani Wolszczak, korzystając z pośrednictwa niezawisłego sądu, tak naprawdę zmusiła podatników, żeby się na jej dar dla stowarzyszenia „Unicorn” złożyli.

– No cóż, z cudzego to każdy hojny, ale nie chodzi o to, by czynić z tego powodu wyrzuty akurat pani Grażynie, skoro tak samo myślą tak zwani „szarzy obywatele”, co to oczekują wsparcia ze strony państwa, nie zdając sobie sprawy, że są przekupywani ich własnymi pieniędzmi – akcentował Stanisław Michalkiewicz.

RIRM

drukuj