fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Red. S. Michalkiewicz: Nie wiemy, jak w razie czego zachowa się NATO, ale Putin też tego nie wie. Jak dotąd jest to jedyna korzyść obecności Polski w Pakcie

Wprawdzie my nie wiemy, jak w razie czego zachowa się NATO, ale Putin też tego nie wie i jak dotąd jest to jedyna korzyść – zaznaczył red. Stanisław Michalkiewicz podczas felietonu „Głos Polski” w TV Trwam i Radiu Maryja. Publicysta odniósł się w ten sposób do przypadającej dziś 20-letniej obecności Polski w Pakcie Północnoatlantyckim.

Dokładnie 20 lat temu, 12 marca 1999 roku, Polska przystąpiła do NATO. Stanisław Michalkiewicz powiedział, że na początku 90. lat wszystkie państwa Europy Środkowej intencję przystąpienia do  NATO umieściły na pierwszym miejscu listy swoich priorytetów politycznych.

– Nie ma róży bez kolców, toteż bardzo szybko przekonaliśmy się, że za przyłączenie Polski do NATO będziemy musieli zapłacić łapówkę. Nie Amerykanom, Boże broń – tylko Żydom. Ta łapówka przybrała postać ustawy o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich, w której zamieszczone zostały przepisy o transferze majątkowym w nieruchomościach na rzecz 9 istniejących podówczas gmin żydowskich w Polsce i Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego w Nowym Jorku. Szacunkowa wartość przekazywanych w ten sposób nieruchomości na terenie Polski określana była początkowo na ok. 10 miliardów dolarów, ale udało się to zredukować do około 7 miliardów dolarów – wskazał publicysta.

Felietonista Radia Maryja i TV Trwam wyjaśnił, iż w momencie, gdy do Paktu przystępowały kolejne państwa, szczególnie Europy Środkowej, sytuacja na świecie uległa zmianie i Stany Zjednoczone przestały być światowym hegemonem.

– Świat – jakby to powiedzieli swoim kwiecistym językiem Chińczycy – wszedł w „epokę walczących cesarstw”. Obok „Cesarstwa Amerykańskiego” pojawiło się ambitne „Cesarstwo Europejskie” z Niemcami na czele, odbudowywać swoją pozycję zaczęło „Cesarstwo Rosyjskie”, ale to jeszcze nic w porównaniu ze zdumiewającym rozwojem „Cesarstwa Chińskiego”, które wkrótce wysforowało się na pierwszą gospodarkę świata. Poza tym istnieje jeszcze „Cesarstwo Indyjskie”, a w kolejce czeka Brazylia. Te wszystkie „cesarstwa” walczą o przeprowadzenie nowego podziału świata, ponieważ podział dokonany przez z górą stoma laty przez kierowników Imperium Brytyjskiego, przestał już być aktualny – mówił.

Publicysta przypomniał, że 20 listopada 2010 roku, na szczycie NATO w Lizbonie proklamowane zostało „strategiczne partnerstwo NATO-Rosja”.

– Było to uwieńczenie rozciągniętego w czasie procesu ustanawiania nowego porządku politycznego w Europie, który miałby zastąpić nieaktualny już porządek jałtański. Najważniejszym elementem tego porządku miało był strategiczne partnerstwo NATO-Rosja, czyli rodzaj Paktu Białego Człowieka. Najtwardszym jądrem tego partnerstwa było strategiczne partnerstwo niemiecko-rosyjskie, którego kamieniem węgielnym był podział Europy na strefę niemiecką i strefę rosyjską, prawie dokładnie wzdłuż linii Ribbentrop-Mołotow. Wydawało się, że klamka zapadła na 50, a może nawet 100 lat i Polska znalazła się w strefie niemieckiej ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ale w roku 2013 prezydent Obama wysadził porządek lizboński w powietrze i obecnie sytuacja w Europie Środkowej jest płynna – podkreślił Stanisław Michalkiewicz.

Jaką korzyść uzyskała dotychczas Polska z obecności w NATO?

– Wprawdzie my nie wiemy, jak w razie czego zachowa się NATO, ale Putin też tego nie wie i jak dotąd jest to jedyna korzyść. Wydaje się ona zbyt mała, bo wbrew temu, co myśli wielu ludzi, Polska wnosi do NATO bardzo ważny aport, w postaci swego terytorium, które udostępnia Stanom Zjednoczonym dla potrzeb ich globalnej rozgrywki z Rosją, ryzykując w razie czego jego zniszczenie. Polska powinna z tego powodu otrzymywać wynagrodzenie, ale jest akurat odwrotnie; to Polska, na polecenie Stanów Zjednoczonych, musi wypłacić Żydom ponad 300 miliardów dolarów – o czym bez ceregieli 14 lutego przypomniał naszym Umiłowanym Przywódcom sekretarz stanu USA, pan Pompeo, domagając się przyspieszenia prac nad „kompleksowym ustawodawstwem”, które bezpodstawnym roszczeniom żydowskim stworzyłoby pozory legalności – zaznaczył redaktor.

RIRM

drukuj