[TYLKO U NAS] Red. S. Michalkiewicz: Kościół może wykorzystać sytuację strajku i pomóc dzieciom, otwierając salki parafialne

Wielu rodziców przez strajki nie może zapewnić opieki dzieciom. Zamknięte szkoły i przedszkola powodują szukanie pomocy w opiece wśród rodziny, a także poprzez przymusowe urlopy w pracy. Księża wraz z wolontariuszami powinni zainterweniować i otworzyć salki parafialne, pomagając w ten sposób rodzicom, którzy nie mają z kim zostawić dziecka – powiedział redaktor Stanisław Michalkiewicz w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” w TV Trwam.

Nadal trwa strajk nauczycieli, ale Wielkanoc na moment spowoduje wyciszenie.

– Zbliżają się święta wielkanocne, więc z tej racji strajk nauczycieli na kilka dni przestanie być dostrzegalny, ale po świętach odezwie się z nową siłą. Organizatorzy strajku opowiadają, że pragną jakichś wielkich zmian w sektorze edukacyjnym, ale nie podają konkretów. Podobnie zachowywał się Barack Obama, zapowiadający podczas pierwszej swojej kampanii prezydenckiej ,,wielkie zmiany”. Kiedy pytano go, jakie te zmiany będą, odpowiadał, że ,,wielkie”. Nie wydaje mi się, aby pan przewodniczący Grzegorz Schetyna, czy przewodniczący Sławomir Broniarz w ogóle potrafili wymyślić jakieś wielkie zmiany. W tej sytuacji najbardziej prawdopodobnym celem strajku jest wywołanie w kraju chaosu, by w ten sposób doprowadzić do przesilenia politycznego w Polsce – podkreślił red. Stanisław Michalkiewicz.

Niestety doszło do sytuacji, kiedy mają odbyć się matury. W tym przypadku potrzebne jest świadectwo ukończenia szkoły. Przykre, że są nauczyciele, którzy nie wspierają uczniów, tylko myślą o sobie.

– Niedawno Sławomir Broniarz oznajmił, że prawdopodobnie nie odbędą się egzaminy maturalne. To jest bardzo prawdopodobne, bo wydaje się, że i rząd ze swej strony chciałby doprowadzić do przesilenia, w następstwie którego Związek Nauczycielstwa Polskiego skompromitowałby się w oczach większości obywateli (…). Zablokowanie egzaminów maturalnych doprowadziłoby do szkód majątkowych o wielkich rozmiarach. Po pierwsze, ponieśliby je uczniowie, którzy nie mogliby dostać się na wyższe uczelnie. Po drugie, straciłyby również wyższe uczelnie, na których nie byłoby w ogóle pierwszego roku. Po trzecie, straciłyby i już ponoszą straty przedsiębiorstwa, które muszą udzielać swoim pracownikom płatnych zwolnień na opiekę nad dziećmi, a na ich miejsce zatrudniać pracowników zastępczych. Za te szkody nie może odpowiadać rząd, to znaczy – podatnicy, choćby dlatego, że oficjalnym celem strajku jest przysporzenie korzyści majątkowej konkretnym osobom prywatnym. Wydawanie publicznych pieniędzy nosiłoby w tej sytuacji znamiona kradzieży, a jednym z podstawowych zadań władzy publicznej jest ochrona obywateli przed kradzieżami – wskazał redaktor.

Strajk nauczycieli otwiera furtkę dla Kościoła, który może pomóc dzieciom.

– Paradoksalnie ta sytuacja stwarza szansę dla Kościoła, który skutki tego chaosu może i powinien zmniejszyć. Mam na myśli wyjście naprzeciw potrzebie roztoczenia opieki, zwłaszcza nad przedszkolakami i uczniami młodszych klas, których rodzice muszą pracować. W salach parafialnych można by zorganizować dla tych dzieci alternatywne zajęcia, które mogliby prowadzić księża o uprawnieniach pedagogicznych, wspomagani przez wolontariuszy, którzy z pewnością chętnie by się tych obowiązków podjęli. (…). W ten sposób Kościół pokazałby, że tak naprawdę to on służy społeczeństwu, a nie jakieś partyjne czy pracownicze gangi – zaznaczył Stanisław Michalkiewicz.

Cały felieton dostępny jest [tutaj] 

RIRM

drukuj