fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. W. Osadczy: Ukraiński IPN jest partnerem, z którym z definicji nie należy rozmawiać

Ukraiński IPN jest partnerem, z którym z definicji nie należy rozmawiać, bo jak można rozmawiać z kimś, kto prowadzi politykę bezwzględnej gloryfikacji oprawców i próbuje narzucić to za rację państwu polskiemu – zaznaczył we wtorkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Włodzimierz Osadczy.

Instytut Pamięci Narodowej porozumiał się z archiwami ukraińskimi ws. dokumentów zbrodni NKWD na Polakach z lat 30. Zgodnie z zawartymi umowami polscy archiwiści uzyskają dostęp do wielu materiałów w tej sprawie. [czytaj więcej]

Dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w tym kontekście odniósł się do relacji pomiędzy Polską a Ukrainą i wyjaśnianiu trudnej historii naszej ojczyzny i naszych rodaków.

– Chciałbym ten problem podzielić na dwie części składowe. Pierwsza to jest zadośćuczynienie wobec pamięci i wobec zaniedbań, które zostały dokonane w stosunku do ofiar. Dokładnie mamy do czynienia ze 111 tys. Polaków zamordowanych w latach 1937-1938 przez strukturę NKWD, przez struktury totalitarne, komunistyczne. Przez 30 lat istnienia suwerennego państwa polskiego ten wątek należycie nie wybrzmiał i nie doczekał się należytych badań, mimo że mamy już od wielu lat funkcjonujący Instytut Pamięci Narodowej, czy otwarte różnego rodzaju mechanizmy badań. Ten wątek więc do dziś nie doczekał się rzetelnych badań – zaznaczył gość Radia Maryja.

Prof. Włodzimierz Osadczy przypomniał przy tym, że „za czasów PRL-u ofiarami, o których nie wolno było pamiętać i mówić, były ofiary zbrodni sowieckich, określanych mianem „listy katyńskiej”. Był to temat tabu. Natomiast „oczywiście chętnie się mówiło o ofiarach nazistowskich Niemiec”.

– W tej chwili mamy pozwolenie sił geopolitycznych, żeby pamiętać o ofiarach ludobójstwa rosyjskiego. Temat Katynia wybrzmiał w sposób należyty i stanowczy, ale widzimy też, jak ten obszar pamięci jest manipulowany i zależny od różnego rodzaju czynników. Katyń – tak, natomiast, sprawa badania tych straszliwych okrucieństw, których dopuściło się państwo komunistyczne, dalej nie poszła. Mimo, że mamy na to przyzwolenie, nie mamy przyzwolenia na pamięć o ofiarach Wołynia, o ofiarach ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich przypomniał.

– Wiemy, że z wielkim trudem środowiska patriotyczne, kresowe, katolickie, próbują krok po kroczku zdobywać tę przestrzeń i wiemy na jak wielkie napotyka to trudności – dodał profesor.

Wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego powiedział w odniesieniu do porozumienia zawartego przez IPN z archiwami ukraińskimi, że „zawsze zadośćuczynienie wobec pamięci ofiar jest informacją dobrą. Natomiast pojawia się ta informacja wówczas, kiedy mamy do czynienia z impasem, który nastąpił w relacjach historycznych między Polską i Ukrainą”.

– Impas spowodowany bezwzględną gloryfikacją ideologii banderyzmu i bezwzględną polityką w stosunku do pamięci polskiej, którą prowadzi IPN na Ukrainie. Wydaje mi się, że w tej chwili temat ten będzie manipulowany, wykorzystywany po to, żeby ocieplać wizerunek partnera polskiego po wschodniej stronie; partnera, z którym z definicji nie należy rozmawiać, bo jak można rozmawiać z kimś – mam na uwadze ukraiński IPN – kto prowadzi politykę bezwzględnej gloryfikacji oprawców i próbuje narzucić to za rację państwu polskiemu – zaznaczył dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum KUL.

Cała rozmowa z prof. Włodzimierzem Osadczym dostępna jest [tutaj].

 

RIRM

drukuj