[TYLKO U NAS] Prof. W. Osadczy o relacjach polsko-ukraińskich: To, co się w tej chwili dzieje, jest o wiele gorsze niż pedagogika wstydu

Ustami prezesa Prawa i Sprawiedliwości słyszeliśmy, że koniec z pedagogiką wstydu, natomiast to, co się w tej chwili dzieje, wydaje mi się, że jest o wiele gorsze niż pedagogika wstydu. Jest to prowadzenie kłamstwa i przemilczanie prawdy w majestacie oficjalnej polityki państwa – mówił w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum na KUL. Odniósł się w ten sposób do aktualnych relacji pomiędzy Polską a Ukrainą.

Większość mediów – z wyjątkiem Radia Maryja i TV Trwam – próbuje wyciszać informacje dotyczące antypolskich prowokacji ze strony ukraińskiej – ocenił prof. Włodzimierz Osadczy.

– Żadne inne media i inne środowiska poza Radiem Maryja, TV Trwam nie są wrażliwe, a wręcz są skłonne do tego, żeby wyciszyć tego rodzaju informacje albo udawać zgodnie ze znaną przyśpiewką „Polacy, nic się nie stało”. W tym duchu próbuje się nas w tej chwili edukować. To edukacja wstydu, której się rzekomo wyzbyliśmy. Ustami prezesa Prawa i Sprawiedliwości słyszeliśmy, że koniec z pedagogiką wstydu, natomiast to, co się w tej chwili dzieje, wydaje mi się, że jest o wiele gorsze niż pedagogika wstydu. Jest to prowadzenie kłamstwa i przemilczanie prawdy w majestacie oficjalnej polityki państwa – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum na KUL zwrócił uwagę, że media związane z mniejszością ukraińską, a które szkalują dobre imię narodu polskiego, otrzymały duże wsparcie finansowe od jednego z polskich ministerstw.

– Pojawiły się informacje o tym, że media związane z mniejszością ukraińską, media nasiąknięte ideologią banderyzmu, ale też ideologią, która szakluje dobre imię narodu polskiego (mam na uwadze wpisy pojawiające się na portalu prostir.pl) dostały sowite dofinansowanie MSWiA. Autor obwinia Polaków o rozpętanie II wojny światowej i inne rzeczy, natomiast takie media, takie środowiska dostają potężne dofinansowania. Wiemy, że mniejszość ukraińska w Polsce – niestety reprezentowana przez środowiska skłonne hołdować ideologii banderyzmu – dostała ponad 2 mln złotych dotacji – akcentował profesor.

Historyk zauważył, że strona polska nie chce należycie uhonorować ukraińskiego biskupa Grzegorza Chomyszyna, który potępił banderyzm, natomiast na jednym z uniwersytetów odsłonięto tablicę poświęconą ks. abp. Andrzejowi Szeptyckiemu, który podejmował działania godzące w dobre imię polskiego narodu.

– Chciałbym zwrócić uwagę na to, jak działają środowiska bliskie rządowi, samorządowe, ale też uczelnianie. Po kryjomu na Uniwersytecie we Wrocławiu została odsłonięta tablica poświęcona ks. abp. Andrzejowi Szeptyckiemu, osobie ze wszech miar skomplikowanej, jeżeli chodzi o ocenę jego działalności, o jego poczynaniach, które godzą w dobre imię narodu polskiego. Mam na uwadze chociażby listy gratulacyjne, które hierarcha stosował do Hitlera, do Stalina, do cara rosyjskiego do wkroczeniu wojsk rosyjskich na tereny Galicji Wschodniej. Mam na uwadze milczenie w czasie, kiedy należało krzyczeć wobec niespotykanej eskalacji przemocy wobec ludności polskiej, kiedy był proszony przez swojego współbrata abp. Twardowskiego o zajęcie stanowiska i potępienie ludobójstwa – nie uczynił tego – wskazał gość „Aktualności dnia”.

W relacjach pomiędzy Polską a Ukrainą zdecydowanie brakuje symetrii – zaznaczył prof. Włodzimierz Osadczy.

– Wczoraj Senat RP uczcił 85. rocznicę wielkiego głodu na Ukrainie – bardzo dobrze się stało, natomiast szkoda, że od przedstawicieli parlamentu na Ukrainie nie zażądano podobnych gestów, gdy chodzi o upamiętnienie 75. rocznicy ludobójstwa na Kresach. Zostało to zupełnie przemilczane. Mamy w tej chwili przejaw polityki całkowitego zaniedbania spraw związanych z polityką pamięci. Powiedziałbym nawet więcej, że według mojego rozpoznania jest to zła wola i polityka, która jest przemyślana i niestety nie jest to polityka zgodna z polską racją stanu – powiedział.

Dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum na KUL wyjaśnił, że środowiska kresowe i patriotyczne dążą do pojednania polsko-ukraińskiego, jednak niezbędnym elementem takiego pojednania musi być potępienie ludobójstwa na Wołyniu.

– Środowiska kresowe, środowiska patriotyczne zawsze optowały, optują i będą optować za właściwym polsko – ukraińskim pojednaniem. Przecież za tym przemawia cała nasza historia. Za tym przemawia chociażby czyn powstańców styczniowych, którzy umieszczali na tarczach rządu narodowego symbol Ukrainy, Rusi. Za tym przemawia polityka, którą prowadziła międzywojenna Rzeczpospolita, aczkolwiek ta polityka jest szkalowana. (…) My apelujemy też, aby potępić ludobójstwo popełnione przez siły wywrotowe – podsumował historyk.

Całość rozmowy z prof. Włodzimierzem Osadczym w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj