[TYLKO U NAS] Prof. W. Osadczy: Mamy do czynienia z ewidentną dyskryminacją i procesem wyparcia Kościoła rzymskokatolickiego z przestrzeni historycznej miasta Lwowa

To niewpuszczenie dominikanów do świątyni jest kontynuacją pewnego procesu wyparcia Kościoła rzymskokatolickiego z przestrzeni historycznej miasta Lwowa i z tej polityki dyskryminacji – mówił w rozmowie z Karoliną Gierat z portalu Radia Maryja prof. Włodzimierz Osadczy, historyk.

<

W czwartek Kościół Matki Bożej Gromnicznej we Lwowie został zamknięty. Dominikanie poinformowali, że nie mają dostępu do Kościoła, a tym samym nie mogą sprawować Mszy świętych.

Prof. Włodzimierz Osadczy wskazał, że tej świątyni dominikanie nie chcieli opuścić, a to, że Kościół został zamknięty, powiązane jest z tajemnicą poliszynela, o której się wspomina cały czas, jednak prawda nigdy nie jest rozstrzygnięta.

– Kościół ten znajduje się tuż przy dawnym pałacu księży arcybiskupów lwowskich, obecnie Kurii Rzymskokatolickiej Archidiecezji Lwowskiej i stanowi całościowy zespół architektoniczny. Tym niemiej, ta świątynia została zabrana Kościołowi rzymskokatolickiemu i została tam powołana parafia greckokatolicka, parafia zupełnie innej koncesji. Obrazuje to nienormalną i chorą sytuację w relacjach między grekokatolikami a Kościołem rzymskokatolickim – powiedział historyk.

Rozmówca Radia Maryja odniósł się do wypowiedzi ks. abp. Mieczysława Mokrzyckiego, który powiedział, iż ta sytuacja ukazuje san rzeczywisty Kościoła rzymskokatolickiego, który jest na Ukrainie dyskryminowany.

– Mamy do czynienia z ewidentną dyskryminacją, jest to dyskryminacja Kościoła Matki Bożej Gromnicznej, bo właśnie w tym Kościele sprawowali Mszę św. księża ojcowie dominikanie. Z racji na to, że jest to Kościół mocno wyeksponowany, – jako część organiczna, naturalna struktur Kościoła rzymsko-katolickiego z racji na to, że jest przy kurii metropolitarnej – nastąpiło usuwanie czy wyrzucanie nabożeństw rzymskokatolickich, które się tam odbywały – podkreślił.

Od początku Kościół Matki Bożej Gromnicznej we Lwowie ma trudności, a z biegiem czasu one się pogłębiały, aż doszło do zamknięcia Kościoła.

– Proces wyparcia Kościoła rzymskokatolickiego ze świątyni Matki Bożej Gromnicznej był rozłożony w czasie. (…) Najpierw został wybudowany w ołtarzu głównym ikonostas, czyli charakterystyczna części wyposażenia kościelnego, która uniemożliwia sprawowanie Mszy św. w obrządku łacińskim, więc dominikanie, musieli wybudować sobie skromny ołtarzyk boczny, w którym za zgodą parafii greckokatolickiej sprawowali Msze św. Teraz wiemy, że dość często dochodziło do ostrych spięć wokół świątyni. W sprawie tej świątyni interweniował ks. kard. Jaworski, ówczesny arcybiskup Lwowa. Sprawa ta wybrzmiała na najwyższym szczeblu, bo nawet kilkakrotnie papież Benedykt XVI prosił i zarządzał zwrot Kościoła społeczności rzymskokatolickiej. Oczywiście wszystko to odbywało się bez uwzględnienia przez nowych włodarzy, którzy zagarnęli tę świątynię bezprawnie – zaznaczył.

Ksiądz arcybiskup Mieczysław Mokrzycki mówił także, że to, co dzieje się z Kościołem Matki Bożej Gromnicznej jest świadectwem demoralizującym mieszkańców Lwowa i turystów nawiedzających miasto, gdyż pokazuje, że w samym centrum Lwowa dzieje się rażąca niesprawiedliwość.

– To niewpuszczenie dominikanów do świątyni jest kontynuacją pewnego procesu wyparcia Kościoła rzymskokatolickiego z przestrzeni historycznej miasta Lwowa i z tej polityki dyskryminacji, która dzieje się w majestacie prawa, dzieje się z przyzwolenia władz polskich, dzieje się z przyzwolenia konsulatu Rzeczpospolitej – dodał prof. Włodzimierz Osadczy.

Sytuacji, które są upokarzające dla katolików jest wiele. Historyk przypomniał, iż w Brodach z Kościoła rzymskokatolickiego wyrzucano katolików podczas sprawowanej Mszy św., a w Komarnie zabrano Kościół rzymskokatolicki, pomimo trzech innych Kościołów greckokatolickich.

– Różne instancje domagały się sprawiedliwości, również i najwyższe władze w Kościele, czyli Papież. Jak widać, nie są to autorytety dla Kościoła greckokatolickiego i widzimy, że żadne apele nie przemawiają. Skoro w Kościele, formalnie katolickim, głos Papieża się nie liczy, to należy ubolewać. Jednak sporo pozostaje po stronie państwa polskiego, jako państwa w sposób naturalny związanego z Kościołem rzymskokatolickim. (…) Z ust marszałka Karczewskiego dowiadujemy się, że tak dobrych relacji polsko-ukraińskich jeszcze w swojej historii nie doświadczaliśmy. A więc, jeżeli dyskryminacja Kościoła rzymskokatolickiego jest świadectwem tak dobrych relacji polsko-ukraińskich, to możemy jednoznacznie stwierdzić, iż ze strony państwa polskiego też nie ma co oczekiwać jakiegoś wsparcia – stwierdził historyk.

Prof. Włodzimierz Osadczy zaakcentował, że bardzo ważne w tej chwili jest, aby nagłaśniać tę sprawę oraz tak rażące sytuacje dyskryminacji wiernych na Ukrainie na forum publicznym. Zdaje sobie sprawę, że poza Radiem Maryja ten temat nie wybrzmi i nikt o tym nie będzie mówił – zauważył.

– Kościół rzymskokatolicki na Ukrainie, we Lwowie, i ks. abp Mokrzycki potrzebują solidarności, a tej solidarności niestety nie doświadczają. (…) Ksiądz arcybiskup Mokrzycki wprost powiedział, że chodzi o to, żeby nie oddać Kościołów Polakom. Ta prymitywna, dzika, nacjonalistyczna logika, przyświeca obecnym włodarzom Lwowa. Jest to przejaw antypolonizmu, wrogości w stosunku do Polski, a także realizacja pewnego programu wymazywania polskich śladów obecności na terenie miasta Lwowa. Najpierw wspólne użytkowanie. Potem postawienie ikonostasu, który uniemożliwił fakt wspólnego użytkowania świątyni na zasadach równorzędnych. (…) W tej chwili wiemy, że zupełnie zostali niewpuszczeni dominikanie do Kościoła, o czym wczoraj rozeszła się informacja od ojców dominikanów. Jest to przypieczętowanie pełnej polityki ustępliwości, pewnej polityki przymykania oczu na niesprawiedliwość, która się dzieje w majestacie prawa i pewnej polityki obojętności władz Polski, co też nie dziwi, ale obojętności społeczeństwa polskiego jest zatrważająca – podsumował historyk.

 Karolina Gierat/RIRM

 

drukuj