fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. T. Grosse: Brytyjczycy zarzucają umowie wyjścia z UE, która została odrzucona, że posiada tzw. wyjście awaryjne

Wszyscy ci, którzy chcą wyjścia Wielkiej Brytanii z UE – a nie tylko część konserwatystów, która jest za Brexitem – zarzucają tej umowie to, że ona posiada tzw. wyjście awaryjne – mówił we wtorek na antenie Telewizji Trwam w programie „Polski punkt widzenia” prof. Tomasz Grosse z Instytutu Europeistyki UW.

Brytyjska Izba Gmin zagłosowała we wtorek wieczorem przeciwko proponowanemu przez rząd Theresy May projektowi umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Przeciwko propozycji zagłosowało 432 posłów, przy zaledwie 202 głosach poparcia.

W związku z wczorajszym wynikiem głosowania – jak mówił prof. Tomasz Grosse – przedstawiciel największej partii opozycyjnej w Izbie Gmin (Partii Pracy) Jeremy Corbyn zapowiedział wotum nieufności dla rządu.

– Głosowanie w tej sprawie ma się odbyć dzisiaj. Mówiąc krótko, albo to głosowanie przejdzie i wtedy będziemy mieli przedterminowe wybory w Wielkiej Brytanii, albo będziemy mieli sytuację, kiedy premier (Theresa) May sama z siebie poda się do dymisji, uznając, że ten wynik (w Izbie Gmin) jest dla niej druzgocący – powiedział.

Istnieje również trzecia opcja, która jest „najbardziej prawdopodobna spośród tych wszystkich, które w tej chwili można rozważać”.

– Theresa May zachowa swój urząd, ale to, że ta umowa przepadła, a przynajmniej nie uzyskała większości w parlamencie brytyjskim, daje jej tytuł do tego, żeby wystąpić do strony europejskiej o to, aby jednak jeszcze raz podjąć rokowania w celu zmiany umowy w takim kierunku, żeby kolejna wersja tej umowy mogła być przyjęta przez Brytyjczyków – podkreślił.

Gość Telewizji Trwam zaznaczył również, że „wszyscy ci, którzy chcą wyjścia Wielkiej Brytanii z UE – a nie tylko część konserwatystów, która jest za Brexitem – zarzucają tej umowie, którą wynegocjowała pani premier, że posiada tzw. wyjście awaryjne (ang. backstop)”.

– Polega ono na tym, że jeżeli nie uda się do pewnego czasu wynegocjować ramowej, tej ostatecznej umowy o relacjach Wielkiej Brytanii z UE po Brexicie, (…) to wtedy może funkcjonować ten backstop. To wyjście awaryjne jest przez wszystkich „brexiterów” uważane za bardzo niekorzystny dla Wlk. Brytanii. Po pierwsze dlatego, że Wlk. Brytania jak już wejdzie w ten backstop, to ona praktycznie nie będzie mogła jednostronnie wyjść z tego rozwiązania niby to awaryjnego, ale to UE będzie mogła (albo nie) zgodzić się na opuszczenie backstopu przez Wlk. Brytanię – tłumaczył.

– Po drugie, ten backstop zakłada m.in., że będzie płynna granica między Irlandią a Irlandią Północną, podczas gdy dla części towarów w wymianie handlowej na Morzu Irlandzkim będzie granica celna. To tak jakbyśmy mieli w poprzek kraju, wzdłuż Wisły granicę celną. Wiadomo, że takie rozwiązanie jest po prostu nie do zaakceptowania przez żaden suwerenny kraj – kontynuował.

Na pytanie, czy takie rozwiązania nie są rodzajem kary dla Brytyjczyków, ekspert odpowiedział, że „jak najbardziej tak”.

– Od początku niektórzy politycy francuscy, niemieccy oraz urzędnicy brukselscy nie kryli się i wprost domagali się tego, aby Wielka Brytania została ukarana za to, że ośmieliła się wyjść z UE. Nawet nie chodziło tylko o to, żeby utrzeć nosa Brytyjczykom, ale przede wszystkim miał być to przykład dla wszystkich innych państw, żeby im pokazać, jaki los ich czeka, jeżeli pójdą w ślad Brytyjczyków – wskazał prof. Tomasz Grosse.

RIRM

drukuj