fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. R. Szeremietiew o szczycie NATO w Brukseli: To kontynuacja postanowień z poprzednich szczytów

Nie było to takie przełomowe spotkanie, tylko kontynuacja tego, co zostało postanowione na poprzednich szczytach – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja były wiceszef MON prof. Romuald Szeremietiew, odnosząc się do ustaleń szczytu NATO, który odbył się w Brukseli. 

Spotkanie w Brukseli nie przyniosło przełomu – ocenił prof. Romuald Szeremietiew.

– Nie było to takie przełomowe spotkanie, tylko kontynuacja tego, co zostało postanowione na poprzednich szczytach. Tutaj chodzi nam o umocnienie flanki wschodniej i obecność wojsk NATO-wskich na terenie Polski i krajów nadbałtyckich, chociaż wydaje się, że ta obecność powinna być szersza, gdyż południe chyba też powinno być tutaj uwzględnione – wskazywał gość „Aktualności dnia’.

Były wiceminister obrony narodowej zwrócił uwagę na jedno z ustaleń szczytu, którym jest inicjatywa gotowości bojowej „4×30”. W swoich założeniach przewiduje ona m.in. gotowość NATO do podjęcia działań w ciągu 30 dni.

– To, na co chcę zwrócić uwagę, a co nam chyba troszkę umyka, to te słynne „4×30”. (…) Otóż tam jest stwierdzenie, że Sojusz będzie gotowy do działań w 30 dni. To oznacza, że Polska musi być przygotowana na obronę w ciągu tych 30 dni samodzielnie. Zdaje się, że to nam umyka. (…) Ciągle z tylu głowy mam to, co powiedział kiedyś były dowódca wojsk lądowych gen. Skrzypczak, który mówił, że wojsko polskie jest w stanie przez trzy dni bronić ojczyzny, gdyby doszło do wojny – akcentował wykładowca Akademii Sztuki Wojennej.

Były wiceszef MON zastanawiał się, czy nacisk ze strony Stanów Zjednoczonych na zwiększenie środków na obronność do 2 proc. przez wszystkie kraje NATO jest w stanie wzmocnić jedność Sojuszu.

– Prezydent Stanów Zjednoczonych bardzo ostro skrytykował te kraje członkowskie, które są wzywane do tego, aby 2 proc. PKB przeznaczyć na obronę, a nie zrobiły tego. Powiedział nawet, że powinno być 4 proc. i on uważa, że to można zrobić natychmiast, czym zdaje się, że zaskoczył bardzo panią kanclerz Merkel i kilku innych przywódców. Powstaje pytanie, czy nacisk, który starają się wywierać Stany Zjednoczone, prezydent USA, wzmocni spoistość NATO, czy może odwrotnie? – pytał gość „Aktualności dnia”.

Podczas szczytu powtórzono, że Polska cały czas stara się o obecność bazy amerykańskich wojsk w Polsce i jest gotowa również w jakimś zakresie sfinansować taką bazę. Z naszego punktu widzenia, z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa, miałoby to istotne znaczenie – tłumaczył prof. Romuald Szeremietiew.

– Cały czas podnoszę, że to nie jest przypadek, iż Rosja wtedy, kiedy Polska m.in. starała się o członkostwo w NATO, zadbała o to, żeby ze strony NATO padło zobowiązanie, że na terenie nowych państw członkowskich żadnej trwałej infrastruktury natowskiej nie będzie. Dlaczego to jest takie ważne z punktu widzenia Rosji? Wiadomo, że jeśli jest trwała infrastruktura na terenie jakiegoś państwa, to Sojusz będzie tej trwałej infrastruktury bronił, nie dopuści do tego, żeby wpadła ona w ręce wroga, a to oznacza obronę tego terytorium. Natomiast jeśli nie ma na nim żadnej trwałej infrastruktury, a przebywają wojska, które się rotują, czyli dziś są, a jutro ich może nie być, to oznacza, że decyzją polityczną można sytuację zmienić i taki kraj, jak Polska, staje się dla Rosji znowu bliską zagranicą, po której można buszować – mówił wykładowca Akademii Sztuki Wojennej.

Całość rozmowy z prof. Romualdem Szeremietiewem w audycji „Aktualności dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj