fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Wysoka frekwencja pokazuje, że demokracja ma się w Polsce dobrze

Wysoka frekwencja daje potężny argument polskiemu rządowi, że w Polsce jest demokracja i to nieraz większa niż gdziekolwiek. Po takiej krytyce Timmermansa, nagonce ze strony KE, wyrokach TSUE tak liczna obecność obywateli przy urnach i zdecydowane zwycięstwo obozu prawicowego pokazują, że te wszystkie oskarżenia są nic nie warte – powiedział prof. Mieczysław Ryba w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam.

Zakończyły się wybory do Parlamentu Europejskiego. W związku z tym rodzi się szereg refleksji, a najbardziej fundamentalna z nich to ta, która wiąże się z wojną kulturową, która zaistniała w naszym kraju – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

– To był cały strumień wydarzeń – od marszów LGBT poprzez wypowiedzi, filmy, które z jednej strony miały doprowadzić do tej rewolucji, a z drugiej osłabić Kościół katolicki, który chciałby się temu sprzeciwiać. Ta wysoka frekwencja była spowodowana głównie tym, że ludzie zobaczyli, że walka toczy się na śmierć i życie, dotyczy samych podstaw naszej kultury. W plebiscycie tego, kto jest za rewolucją seksualną, a kto za tradycyjnymi wartościami, wygrała tradycja. Ludzie dziwią się nieraz, że aż tak bardzo. Dziwią się również ludzie związani z Kościołem, którzy uważali, że należy się poddać i tylko i wyłącznie przepraszać. Taka taktyka została przez większość społeczeństwa katolickiego odrzucona. Jasna deklaracja, że trzeba bronić zasad, jest w tym zawarta. Bo nie chodzi o partię, chodzi o Polskę – podkreślił.

W tle zaistniałej sytuacji toczy się gra partyjna – zwrócił uwagę politolog.

– Wiemy o tym, że wszystkie działa zostały wytoczone w kampanii do PE łącznie z tym, że PO zdecydowała się poświęcić swoich działaczy i dać eksponowane miejsca na swoich listach działaczom SLD, byłym działaczom PZPR, PSL czy jeszcze innym partiom. Przez to ci działacze dostali się do PE. Posłowie PO otrzymali mniej mandatów, ale cel był jeden – KE musi te wybory wygrać. Przegrała je z kretesem, stąd opozycja ma gigantyczny problem przed jesiennymi wyborami do parlamentu – zaznaczył wykładowca KUL i WSKSiM.

Problem opozycji wynika z kilku przyczyn – wyjaśnił felietonista.

– Po pierwsze dlatego, że sama PO musi się zreflektować, czy chce na eksponowanych miejscach działaczy PSL i innych. Po drugie, PSL musi się zreflektować, czy chce uczestniczyć w kolejnej wojnie ideologicznej czy startować samemu. Po trzecie, cała KE i PO muszą się zastanowić, czy Schetyna jest dobrym przywódcą i prowadzi ich do zwycięstwa czy szukać innego. Ale szukać innego to rozpocząć nową walkę wewnętrzną. Niech jednak skończy się ta walka do wakacji, to przecież w wakacje rozpocznie się już kampania do parlamentu. Czas jest bardzo krótki, ponieważ wakacje to w Polsce czas ogórkowy. Nikt się polityką wtedy nie interesuje. Dlatego tak ważne były wybory z punktu widzenia środowiska KE. Ta porażka jest niezwykle dotkliwa, bo może doprowadzić do klęski na jesień – ocenił profesor.

– Wysoka frekwencja daje potężny argument polskiemu rządowi, że w Polsce jest demokracja i to nieraz większa niż gdziekolwiek. Po takiej krytyce Timmermansa, nagonce ze strony KE, wyrokach TSUE tak liczna obecność obywateli przy urnach i zdecydowane zwycięstwo obozu prawicowego pokazują, że te wszystkie oskarżenia są nic nie warte. Społeczeństwo polskie zupełnie inaczej ocenia to, co się na naszym gruncie dzieje – dodał prof. Mieczysław Ryba.

Istotne z punktu widzenia Polaków jest to, że w wyborach do PE zwyciężył pozytywny program dla Polski.

– Przecież nastały pozytywne zmiany, biorąc pod uwagę przeciętny poziom życia polskiej rodziny. Wyborcy nie wybrali tylko anty-PiS-u, bo przecież KE oprócz wojny ideologicznej miała tylko anty-PiS-owskie hasła. Trudno było tam znaleźć jednolity, wspólny program. Ważne jest to, że nasz naród zamanifestował swoje przywiązanie do zasad, tradycji i katolicyzmu, odrzucając rewolucję seksualną – podsumował politolog.

RIRM

drukuj