fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Wybory w Rosji miały tylko potwierdzić jednowładztwo Władimira Putina

Cała batalia rozgrywała się o frekwencję, a nie o to, czy Władimir Putin będzie prezydentem. Gdyby realnie istniał jakiś kontrkandydat, który miałby szansę zwyciężyć, to nie dopuszczono by go do wyborów – mówił na antenie Radia Maryja w poniedziałkowym wydaniu audycji „Aktualności dnia” prof. Mieczysław Ryba.

Władimir Putin po raz czwarty został wybrany na prezydenta Rosji. Jak zaznaczył prof. Mieczysław Ryba, „cała batalia rozgrywała się o frekwencję, a nie o to, czy Władimir Putin będzie prezydentem”.

– Gdyby realnie istniał jakiś kontrkandydat, który miałby szansę zwyciężyć, to nie dopuszczono by go do wyborów. Starano by się wyeliminować go w przeróżny sposób. Minione wybory miały tylko potwierdzić jednowładztwo Putina. Wzmacniano napięcie na linii Moskwa-Londyn, aby podkręcić frekwencję. Zwycięstwo Putina jest bezdyskusyjne i cały system władzy jest tak stworzony, aby ono było bezdyskusyjne – podkreślił.

Historyk zwrócił uwagę na różnice kultury politycznej i cywilizacji pomiędzy Rosją a Zachodem. Rosja jest od wieków przyzwyczajona do silnej władzy autorytarnej, dyktatorskiej. Nie ma w tej chwili pomysłu na to, aby tworzyć demokrację w stylu zachodnim. Jeśli ktoś chce to robić, to jest uważany za tego, kto ingeruje w wewnętrzne sprawy tego kraju – mówił.

– Uczciwie sobie powiedzmy – Rosja przy tej kulturze politycznej, przy tej cywilizacji, z której się wywodzi – występują tu elementy azjatyckie, turańskie – to dla nich taka demokracja w stylu zachodnim mogłaby się skończyć tym, czym się skończyła dla krajów arabskich, gdzie doszło do wojny domowej i destabilizacji. Ta dyktatura dawniejsza nie raz była dla zwykłego człowieka łagodniejsza czy lżejsza niż ta demokracja, która polegała na wojnie domowej. To samo prawdopodobnie byłoby w Moskwie – stwierdził.

Gość Radia Maryja wskazał również, iż „w rosyjskiej polityce liczy się siła, we wszystkich relacjach. Rozpoznaje się też partnera na poziomie siły. (…) Jeżeli Putin nie ulega, nie cofa się, to budzi podziw u zwykłych Rosjan”.

– Oczywiście jest też panowanie nad sceną polityczną. (…) Dlaczego taka troska o frekwencję? Dlaczego starania, aby tych głosów na Putina padło jak najwięcej? Bo alternatywą dla takiego systemu jest rewolucja. Wszystko wychodzi bardzo dobrze – pamiętamy to z czasów carskich – dopóki władza manifestuje siłę. W momencie osłabienia nie ma łagodnego przejścia od władzy do władzy, dlatego zaczynają się zmagania, zaczynają się napięcia oraz walki. W tym względzie Putin za każdym razem, kiedy te wybory organizuje, musi manifestować swoją siłę, poparcie (…) i wtedy system jakoś działa. My nie mamy tylko do czynienia z konfliktem politycznym związanym z Donbasem czy Krymem, ale mamy też do czynienia z konfliktem kulturowo-cywilizacyjnym. To są inne wyobrażenia życia społecznego, to jest zupełnie inny model, niepersonalistyczny. Trzeba rozumieć przeciwnika, jeżeli chce się skuteczną politykę w relacji do niego prowadzić – akcentował prof. Mieczysław Ryba.

Całą rozmowę z prof. Mieczysławem Rybą w poniedziałkowym wydaniu audycji „Aktualności dnia” można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj