fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Węgrzy potwierdzili swój polityczny kierunek narodowy i chrześcijański

Spór między Georgem Sorosem a Viktorem Orbanem sprowokował Węgrów do tego, ażeby w dużej liczbie pójść i potwierdzić kierunek narodowy i chrześcijański – powiedział w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Mieczysław Ryba.

Wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego powiedział w kontekście przeprowadzonych na Węgrzech wyborów, że „ci, którzy poszli do wyborów, bali się, że na Węgrzech zmieni się coś w takim kierunku, jaki Viktor Orban zdefiniował, czyli w kierunku pójścia na multikulturalną Europę, na model przyjmowania w dużej masie imigrantów – to, co proponuje wywodzący się przecież z kręgów węgierskich George Soros”.

– Spór między Georgem Sorosem a Viktorem Orbanem sprowokował Węgrów do tego, ażeby w dużej liczbie pójść i potwierdzić ten kierunek narodowy i chrześcijański. Oczywiście ma on wymiar wewnętrzny, bo nie inaczej ta polityka węgierska jest prowadzona, ale też międzynarodowy, bo Węgry – bazując na tym, co zwiemy środkowoeuropejskim postulatem modelu budowania Unii Europejskiej – z tym chcą iść, mocno wspierają ten kierunek i wizję polską, co musi być odbierane jako ważny sygnał, również dla Brukseli. Trzeba przyznać, że Viktor Orban rozegrał tę batalię po mistrzowsku. Wskazał główne, podstawowe kwestie, które każdego Węgra obchodzą – powiedział politolog.

– Węgrzy doświadczali polityki otwartych drzwi – fale migrantów szły przez nich. To mały kraj i oni wiedzą, że ich szansa – we wszelkim tego słowa znaczeniu – występuje, kiedy ich polityka będzie prowadzona na bazie narodowej, a nie międzynarodowej czy multikulturalnej – dodał.

Prof. Mieczysław Ryba zauważył, że dobrym ruchem ze strony Viktora Orbana było jasne zakomunikowanie społeczeństwu o co toczy się gra, ponieważ „nie można pewnych rzeczy rozwadniać w imię poprawności politycznej”.

– Nie mówimy o pewnych kwestiach, nie mówimy, jakie będą skutki wyboru innej opcji, w którym kierunku to pójdzie. Lepiej tego nie mówić, bo się obrażą w Brukseli czy Nowym Jorku. Tutaj wszystko było bardzo jasno i czytelnie powiedziane. (…) To nie pieniądze wygrywają wybory, tylko partie i wyborcy decydują o tym, a jeśli wyborcy widzą realnie o co toczy się spór i gdzie jest interes narodu, to bardzo często zachowują się racjonalnie i to jest pouczający efekt również dla naszej warstwy politycznej – powiedział gość Radia Maryja.

Wykładowca Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu poruszył również temat powiązywania Viktora Orbana z Władimirem Putinem. Politolog zaznaczył przy tym, że „musimy pamiętać, w jakim geopolitycznym położeniu są Węgry. One nie mają dostępu do morza, nie wybudują sobie gazoportu. Węgrom nie pomoże Bruksela, która raczej będzie starała się izolować Viktora Orbana”.

– Są więc w trudnej sytuacji. Jeśli tak to czytamy, to on (Viktor Orban – red.) musiał odblokować sobie jakieś kanały wschodnie dla własnego interesu, bo inaczej sekowany przez Brukselę i jeszcze ewentualnie przez Moskwę, byłby skazany na kompletną klęskę. Viktor Orban stara się więc prowadzić grę. Wydaje się, że nie jest to interes moskiewski reprezentowany przez niego ani brukselski, tylko węgierski. Jest mu po drodze z Rosją w tym znaczeniu, że musi w jakiś sposób ułożyć rzeczy, bo inaczej gospodarka padnie, ale nie przeszkadza mu to głosować np. za sankcjami dla Rosji – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Cała rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj