fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: G. Schetyna może utrzymać władzę wewnątrz ugrupowania pod warunkiem, że „wykosi” opozycję wewnątrzpartyjną

Grzegorz Schetyna, jeszcze jako lider partii, może utrzymać władzę wewnątrz ugrupowania pod warunkiem, że „wykosi” opozycję wewnątrzpartyjną. Prawdopodobnie poświęci teraz sporo czasu, żeby tak skonstruować listy, by mieć zabezpieczone tyły. Po ewentualnych przegranych wyborach inni rzucą się, aby przejąć władzę w Platformie – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba podczas czwartkowych „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Szef PO Grzegorz Schetyna powiedział w czwartek: „Podjęliśmy jednogłośnie decyzję o formule startu. Idziemy jako Koalicja Obywatelska, nie jako koalicja partii, ale obywateli, ludzi aktywnych, samorządowców, ekspertów”. Prof. Mieczysław Ryba ocenił, że Platforma stała się typowym przejawem partyjniactwa na polskiej scenie politycznej.

– Zwłaszcza było to widać, gdy doszła do władzy i zapomniała o wszystkich kwestiach obywatelskich, łącznie z kwestiami referendalnymi, o których dużo mówiono (…).  To, co mówi Grzegorz Schetyna, jest próbą zamaskowania i osłodzenia tego, co zwiemy Koalicją Europejską, która została stworzona przed eurowyborami. Poniosła ogromną klęskę w ostatnich wyborach, więc zaczęły się jakieś układanki, próby sklecenia tego wszystkiego. Po pierwsze, widać wyraźnie, że nie dało się już dalej utrzymać tej koalicji od PSL do SLD. Po drugie, widać było, że pójście tylko z SLD będzie dawało jakąś platformę wybiorczą dla działaczy postkomunistycznych, kosztem starych działaczy Platformy. W takiej sytuacji idą sami. Mówią, że jest to koalicja, ale idą sami – wskazał politolog.

Grzegorz Schetyna, jeszcze jako lider partii, może utrzymać władzę wewnątrz ugrupowania pod warunkiem, że „wykosi” opozycję wewnątrzpartyjną – mówił gość Radia Maryja.

– Prawdopodobnie poświęci teraz sporo czasu, żeby tak skonstruować listy, by mieć zabezpieczone tyły. Po ewentualnych przegranych wyborach inni rzucą się, aby przejąć władzę w Platformie. Pamiętajmy, że są to dotacje budżetowe i kolejne lata bycia w polityce – zaznaczył.

Prof. Mieczysław Ryba odniósł się także do postawy, która przyjęło PSL – pójście do jesiennych wyborów osobno.

– Stracili mnóstwo elektoratu, mają bardzo rozbudowany bunt w swoich własnych szeregach. Mam tutaj na myśli również działaczy samorządowych, którzy nie chcą głosować na zlewaczały PSL. Tracą też poparcie wśród duchowieństwa itd. W takiej sytuacji pomysł, że pójdą osobno może miałby ręce i nogi, gdyby szli osobno do eurowyborów. A tak? Jaka jest racja prócz czystej taktyki, że nagle zmienili zdanie. Nie zmienili zdania, bo mają takie poglądy, tylko zmienili zdanie, bo przegrali wybory. To dla elektoratu jest mało wiarygodne, więc to nie jest tak, że jak pójdą teraz sami to przekroczą próg. Gdyby go nie przekroczyli, wtedy lokalni działacze (samorządowcy) będą szukali nowej płaszczyzny politycznej. Wtedy rzeczywiście pojawia się możliwość współpracy z PiS czy przechodzenia do takiej współpracy na lokalnym gruncie – powiedział politolog.

Cała rozmowa z prof. Mieczysławem Rybą w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj