fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. K. Pawłowicz: Ingerencja w sprawy polskie to pokłosie targowickich działań totalnej opozycji, zwłaszcza środowiska sędziowskiego

Kłamliwa narracja o naszym państwie wychodzi z Polski, za granicą jest powtarzana i upowszechniana bez żadnej weryfikacji. Nieprawdę promują środowiska lewicowe, które nie są w stanie zaakceptować narodowych, konserwatywnych i katolickich rządów w Polsce – mówiła prof. Krystyna Pawłowicz w rozmowie z reporterem TV Trwam News Szymonem Kozupą. Polityk zaznaczyła również, że uznanie przez europejski trybunał praw homoseksualistów nie ma zastosowania w Polsce.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości wskazała, że kłamliwe słowa i oskarżenia totalnej opozycji wracają do Polski w działaniach różnych organizacji czy osób z zagranicy [czytaj więcej].

Ingerencja w sprawy polskie to pokłosie targowickich działań polskiej opozycji, a zwłaszcza środowiska sędziowskiego, które nie jest w stanie zaakceptować reguł demokracji w Polsce, nie jest w stanie zaakceptować, że przegrała wybory, nie jest w stanie zaakceptować, że po wygranych wyborach koalicja prawicowa chce wdrażać i urealniać postanowienie konstytucji o trójpodziale władzy. Władzą zwierzchnią w Polsce nie jest sądownictwo, sędziowie, ani osobiście pan Rzepliński, ale suwerenem jest naród działający przez swoich przedstawicieli w Sejmie. Sędziowie byli przyzwyczajeni do tego, że żyją jak w zamkniętej twierdzy – sami się wybierali, właściwie nie kontrolowali i robili co chcieli – tłumaczyła konstytucjonalista.

Przykładem nieprawdziwej i krzywdzącej dla Polski narracji jest wypowiedź Georgette Mosbacher, nominowanej przez Donalda Trumpa na ambasador USA w Polsce, która stwierdziła, że „falę antysemityzmu w Europie Wschodniej wywołała ustawa o IPN”.

– Mówienie o Polsce, że u nas jest faszyzm, nie ma wolności słowa i zgromadzeń jest zwykłym kłamstwem. Mam nadzieję, że pani Georgette Mosbacher, jeśli będzie zatwierdzona i przyjedzie, to sama się przekona i zobaczy, w jaki sposób, w jaką kulturą i z jaką gangsterką sądową ma do czynienia w Polsce (…). Kłamliwa narracja wychodzi z Polski, za granicą jest powtarzana i upowszechniana bez żadnej weryfikacji, szczególnie że promują to środowiska lewicowe, które nie są w stanie zaakceptować narodowych, konserwatywnych i katolickich rządów w Polsce oraz wyboru katolickiego – jeszcze w większości – społeczeństwa. Oni to zwielokrotniają, bo są zagrożone ich interesy ideowe i gospodarcze. Nie możemy ulegać sugestii, które lewacka opozycja w Polsce i środowiska prawnicze chcą stworzyć, że cały świat nas źle ocenia. Ocenia nas waszymi kłamliwymi słowami! A my jako wyborcy, jajko Polacy, musimy bronić tego rządu – zaznaczyła polityk.

We wtorek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odpowiedział na interpelację rządu Rumunii ws. związków homoseksualnych. Chodzi o zrównywanie w poszczególnych państwach praw tzw. małżeństw homoseksualnych z małżeństwami między kobietą a mężczyzną. Polityk odniosła się również do tej kwestii i uspokoiła, że orzeczenie wydane przez TSUE Polski nie dotyczy.

– Tego typu precedensowe oświadczenia są przez patologiczne środowiska homoseksualistów (…) wykorzystywane do agresywnej narracji w Polsce, żądającej niemal – wbrew treści polskiej konstytucji – uznawania, w ślad za wyrokiem TSUE, przez Polskę „małżeństw” między osobami tej samej płci (…). Szczęśliwie, stoi temu na przeszkodzie polska konstytucja w art. 18, która mówi, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny jest pod ochroną i opieką państwa. Bycie pod ochroną i opieką państwa oznacza, że wszystkie inne formy (…) są nielegalne. Państwo nie może jednocześnie popierać związku małżeńskiego kobiety i mężczyzny oraz czegoś, co absolutnie nie ma celu prokreacyjnego, ma charakter nietrwały, związany jest z patologiczną emocją dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn – akcentowała Krystyna Pawłowicz.

Innym dokumentem stojącym na przeszkodzie uznania tzw. homomałżeństw w Polsce jest tzw. protokół brytyjski.

– Przy podpisywaniu Traktatu z Lizbony staraniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego Polska przyłączyła się do tzw. protokołu brytyjskiego, który mówi że jeśli polskie prawo, ustawy, praktyki administracyjne prezentują inne stanowisko niż te, które wynikałoby z karty praw podstawowych Unii Europejskiej  (…) – my nie musimy się do tego stosować (…). Nie możemy dać się kłamliwym interpretacjom środowisk lewackich LGBT. W Polsce nie ma to zastosowania – wyjaśniła rozmówczyni TV Trwam News.

RIRM

drukuj