fot. TV Trwam

[TYLKO U NAS] P. Szubarczyk: Gdyby powstał film o ucieczce K. Piechowskiego z niemieckiego obozu śmierci – dotarłoby do człowieka Zachodu, że w Auschwitz Polacy umierali, a nie byli jego strażnikami

Mamy obowiązki wobec naszych zamordowanych rodaków w niemieckich obozach koncentracyjnych. Gdyby powstał film o ucieczce Kazimierza Piechowskiego– dotarłoby do człowieka Zachodu, że w Auschwitz Polacy umierali, a nie byli jego strażnikami – akcentował red. Piotr Szubarczyk, publicysta z Biura Edukacji Narodowej IPN w Gdańsku, podczas „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam.

W piątek będziemy obchodzić Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Święto zostało przyjęte ustawą sejmową w 2006 roku.

– Ogół Polaków bardzo mało wie o cierpieniach naszych ojców, matek, dziadków, babć, o cierpieniach naszych księży w niemieckich obozach koncentracyjnych, obozach śmierci. Na dodatek od paru lat mamy problem, polegający na tym, ze media na całym świecie pozwalają sobie mówić o „polskich obozach”. To jest głęboko upokarzające, nie dla nas, ale dla ofiar obozów (…). Mamy pełną świadomość, że te obozy nie były tworem jakichś nazistów, nie wiadomo skąd (z księżyca?). Te obozy zostały zbudowane ze środków budżetu państwa, które nazywało się: (…) Wielka Rzesza Niemiecka. Dzisiejsza Bundesrepublik jest następcą prawnym tej Rzeszy. Bardzo nas boli, że nie tylko gazety znane ze złośliwości, jak „New York Times” czy „The Times of Israel”, ale niestety także gazety niemieckie – mieliśmy przykład „Frankfurter Allgemeine Zeitung” – pozwalają sobie na „polnische lager”, a to już jest przekroczona granica – zaznaczył Piotr Szubarczyk.

Z ust najwyższych niemieckich dyplomatów oraz profesorów wciąż padają fałszywe tezy, jakoby sprawcami II wojny światowej byli naziści, a nie Niemcy. Angela Merkel w przeddzień 75. rocznicy lądowania sił alianckich w Normandii, powiedziała, że „niezwykła wojskowa operacja w końcu doprowadziła do wyzwolenia nas od nazistów”.

– Narracja dotycząca genezy II wojny światowej, narracja dotycząca sprawców jest kompletnie zaburzona. Tak nie może być, my tego nie przyjmujemy do wiadomości. Oczywiście mamy świadomość, że narracja każdego narodu nosi jakieś subiektywne znamię. Czasem polski punkt też mocno eksponujemy, to wynika z miłości do swojego narodu, do swojego państwa. Ale nie można posuwać się za granicę prawdy, nie można posługiwać się kłamstwem – podkreślił historyk.

Mamy obowiązki wobec naszych zamordowanych rodaków. Po pierwsze, należy ich zawołać po imieniu – wskazał redaktor z Biura Edukacji Narodowej IPN w Gdańsku.

– Bardzo się cieszę, że w Lesie Szpęgawskim, niedaleko Starogardu, będą wypisywane wszystkie nazwiska, znane nazwiska, ludzi zamordowanych przez Niemcy zwłaszcza z jesieni ’39 na wiosnę ’40 roku. Za czasów komunistycznych liczyła się masa. Poza tym komuniści nie życzyli sobie, aby opowiadać o księżach, nie eksponowali tego. Mordowana była głównie nasza inteligencja (…). Trzeba wołać po imieniu wszędzie, gdzie to możliwe – mówił.

Gość Radia Maryja wystosował apel do ministra kultury Piotra Glińskiego o pilne stworzenie filmu o ucieczce więźnia Kazimierza Piechowskiego z niemieckiego obozu śmierci w Auschwitz, o czym marzył rtm. Witold Pilecki. Przekonywał, że porządnie zrealizowana ekranizacja najlepiej przyczyniłaby się do odkłamania historii o rzekomych „polskich obozach”, która do dziś powielana jest na Zachodzie.

– Panie Ministrze, pan rtm. Witold Pilecki – nasz bohater narodowy, twarz odwagi konspiracji II wojny światowej według Michaela Foot’a – kiedy stał na placu apelowym po tej ucieczce 20 czerwca ’44 [ucieczce Kazimierza Piechowskiego z Auschwitz –red.], to marzył o tym, że po wojnie Polacy zrobią film fabularny. Nie wiedział, do czego porównać to, co on chce, więc przypomniał mu się przedwojenny film „Dziesięciu z Pawiaka”. Na tym filmie wychowywała się patriotycznie młodzież jego generacji. Marzyło mu się, że powstanie podobny film o tej ucieczce. Proszę zobaczyć, Reduta Dobrego Imienia walczy z „polskimi obozami”, zmusza portale i gazety, żeby usunęły te „polskie obozy”; mobilizuje nas Reduta do masowego wysyłania maili pod pewne adresy, żeby nie było tego kłamstwa. Przecież gdyby powstał taki film, o którym marzyło się panu Rotmistrzowi, film zrobiony za duże pieniądze (bo to niestety zależy od pieniędzy), film, który zlecilibyśmy komuś formatu Mela Gibsona, to dotarłoby w końcu do tego człowieka na Zachodzie, że Polacy umierali w Auschwitz, a nie byli strażnikami – podkreślił Piotr Szubarczyk.

W opłakanym stanie znajduje się również były obóz koncentracyjny w Działdowie. Budynek ma dziurę w dachu i grozi zawaleniem. Budynek, w którym śmierć poniosło kilkanaście tysięcy Polaków.

– Myślę, że dzisiaj z tona deszczu spadła do środka tego budynku, który dla nas powinien być święty. Tam jest dziurawy dach i jak deszcz pada, to zastanawiamy się, czy runie ten budynek czy nie runie. Kolejny apel do pana ministra kultury: Panie Ministrze, jeśli Pan daje 4 mln zł na uprawianie polityki w gdańskim ECS przez ambitnych miejscowych polityków, którzy mają siebie za samorządowców, jeśli daje Pan pieniądze pani Barbarze Engelking, która pozwala sobie na (…) różne wynurzenia, to tym bardziej prosimy o dofinansowanie rekonstrukcji w Działdowie (…). Tym musi zająć się państwo polskie – wskazał historyk.

RIRM

drukuj