fot. twitter.com/BeataKempa_KPRM

[TYLKO U NAS] Min. Beata Kempa: Dzięki niewielkim środkom z budżetu pod polską flagą niesiemy uchodźcom niesamowicie wiele dobra. Z iskrą miłosierdzia idziemy na tyle, na ile nas stać 

Jako chrześcijanie idziemy z iskrą miłosierdzia na tyle, na ile możemy i na ile nas stać. Za stosunkowo niewielkie kwoty – można uczynić wiele dobra – akcentowała minister Beata Kempa, podczas sobotnich „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam i Radiu Maryja.

Beata Kempa przypomniała, że w 2012 r. pomocy humanitarnej wymagało ok. 62 mln ludzi na świecie, a w 2017 r. potrzebujących było już 164 mln ludzi.

– Jak to jest, przecież mamy postęp cywilizacyjny, wiele dziedzin naszego życia się rozwija, kraje Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej stają się coraz bardziej zasobne i bogatsze, a okazuje się, że przyrasta osób, które wymagają pomocy humanitarnej, a więc podstawowej i natychmiastowej, której brak powoduje najczęściej śmierć, szczególnie małych dzieci. Odpowiedzią jest to, że są regiony, gdzie toczy się wojna – wyjaśniła minister.

Gość TV Trwam i Radia Maryja podkreśliła, że ze wsparciem do potrzebujących dociera bardzo wielu polskich misjonarzy. To najlepsi ambasadorzy, którzy niosą pomoc często z narażeniem własnego zdrowia i życia – powiedziała. Zaznaczyła, iż w centrum pomocy zawsze stawiany jest konkretny człowiek.

– Wszystkie nasze działania determinuje przede wszystkim człowiek. Po pierwsze, forma pomocy, którą przyjmujemy, to zawsze formuła „open” [z ang. otwarty, dostępny] – zawsze proszę, aby nie dzielić i nie selekcjonować ludzi ze względu na pochodzenie, wyznanie, kolor skóry. Wręcz przeciwnie. Pomagamy wszystkim – oznajmiła Beata Kempa.  

Polityk przybliżyła sytuację w jednym z największych obozów uchodźców na świecie – Bidi-bidi w Ugandzie, gdzie przebywa 270 tys. ludzi. Zaznaczyła, że warunki tam na miejscu są wstrząsające, a 71 proc. mieszkańców obozu stanowią małe dzieci, które z braku opieki medycznej umierają na ziemi. Do Bidi-bidi przybywają ludzie z Sudanu Południowego ogarniętego wojna domową i klęską głodu.

– Głównie przychodzą po pomoc matki z dziećmi. Jeżeli do 5. roku życia pomożemy tym dzieciom przeżyć, np. dostarczając im mleko – potem już jest dużo lepiej, ich organizm zaczyna radzić sobie w tych warunkach – wskazała.

Gość „Rozmów niedokończonych akcentowała, że w miejscach, jak opisane powyżej, za niewielka sumę pieniędzy można zrobić bardzo wiele dobra. Przy wsparciu polskiego budżetu w tym afrykańskim obozie już realizowane są projekty pomocowe.

– Dwóch misjonarzy pracujących w Sudanie Południowym zakłada parafie wokół obozu Bidi-bidi. To dla nas miejsce, gdzie będzie można dostarczać pomoc (…). Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej przy niedużym wsparciu w bardzo szybkim czasie wybuduje trzy przychodnie ze składanych elementów. Bardzo szybko chcemy postawić pomieszczenia dla personelu, aby mogli przybyć tam lekarze, wolontariat, siostry zakonne. Od przedstawicieli UNHCR otrzymałam informację, że w obozie Bidi-bidi jest ok. 5-ciu lekarzy. Ja nie widziałam żadnego. Ci państwo, którzy przyjmowali uchodźców, to trzej higieniści po kursach. Potem takie obrazki, jak dzieci umierające na ziemi są częste – mówiła Beata Kempa.  

Polityk zaznaczyła, iż jeżeli nie będziemy nieśli szeroko pojętej pomocy rozwojowej, to ci ludzie będą szukali możliwości migracji, przede wszystkim do Europy.

– Jeśli ta wielka, bogata Europa nie zastanowi się nad tym, co takiego zrobić – bo niewiele się robi, jeśli chodzi o Afrykę – żeby zapobiec migracji, to za kilka lat będziemy mieli ten problem o jeszcze większym natężeniu i nasileniu, niż do tej pory. Trzeba nam wiedzieć – tak mówią naukowcy – że za około 30 lat ludności Afryki będzie stanowiła 50 proc. ludności świata – tłumaczyła minister.

Beata Kempa wymieniła wiele działań niosących pomoc najbardziej potrzebującym na świecie, które realizowane są dzięki polskim organizacjom przy wsparciu z polskiego budżetu. Wśród nich są: Caritas Polska, Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, Polska Misja Medyczna, Redemptoris Missio, Ad gentes, Unicef, Salezjański Wolontariat Misyjny czy Fundacja Kapucyni i Misje.

Jako chrześcijanie idziemy z iskra miłosierdzia na tyle, ile możemy i na ile nas stać – podkreśliła dyrektor departamentu ds. pomocy humanitarnej przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wskazała, iż za pomoc Polakom dziękują ministrowie z innych państw, duchowieństwo oraz ci, którzy otrzymali wsparcie.

– W Jordanii osoby ze łzami w oczach bardzo dziękują Polakom. Przy wsparciu polskich środków udało się zbudować centrum medyczne dla matek z dziećmi. (…). Skutecznie wyleczyliśmy ok 5,5 tys. ludzi w Syrii. Gdybyśmy nie przeprowadzili procedur medycznych – dziś już by nie żyli. Ok. 13 tys. osób skorzystało ze sprzętu diagnostycznego, na który również przeznaczyliśmy środki z budżetu państwa (…).Polska Misja Medyczna protezuje ok. 300 dzieci w samej Syrii (…). Za kwotę 1600 zł utrzymuje się trzy rodziny w Libanie miesięcznie. W Polsce za taką kwotę nie jesteśmy w stanie zbyt wiele zrobić. Ta drobna kwota – tam niesie niesamowicie dużo dobra pod polską flagą – powiedziała gość Radia Maryja i TV trwam.

Do polskich pomysłów odnoście pomocy humanitarnej i rozwojowej uchodźcom na miejscu dołącza coraz więcej innych państw. Obecnie Polska ma wspólne projekty z Węgrami, a jest planowane rozszerzenie współpracy na pozostałe państwa Grupy Wyszehradzkiej.

– Obok prostej pomocy medycznej jest kwestia sierot. W Aleppo ok. 6,5 tys. Udało nam się porozumieć, by wybudować pierwszy dom dla sierot w Homs. Będziemy ten projekt przeprowadzać, środkami dzielimy się po połowie (…). Marzy nam się powołanie grupy V4 help – służąca wyłączenie do pomocy – poinformowała Beata Kempa.

RIRM

drukuj