[TYLKO U NAS] Mec. Z. Bogucki: Gdyby nie było odstrzału dzików w Polsce, w pewnym momencie zabijanych byłoby setki tysięcy, jeśli nie miliony sztuk świń hodowlanych

Gdyby tego odstrzału w Polsce nie było, gdyby nie było tych zaleceń rządu polskiego, również zaleceń Komisji Europejskiej, to mielibyśmy w pewnym momencie do czynienia z taką oto sytuacją, że wielkie stada świń hodowlanych byłyby zabijane i to szłoby już nie w dziesiątki, tylko w setki, a być może w miliony sztuk. Niemcy doskonale o tym wiedzą, natomiast u nas ta wiedza nie chce się przyjąć – mówił w sobotnich „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja mec. Zbigniew Bogucki, radny Sejmiku Zachodniopomorskiego.

W Polsce trwa dyskusja nt. sensowności odstrzału dzików w celu ochrony przed afrykańskim pomorem świń (ASF). Również w mediach można zauważyć wzmożoną aktywność tzw. obrońców praw zwierząt, którzy domagają się zakazania odstrzału dzików.

Mec. Zbigniew Bogucki odnosząc się do kwestii odstrzału dzików zwrócił uwagę, że przed kilkoma laty liczba odstrzelonych dzików była zdecydowanie większa niż obecnie, a poza tym metodę odstrzału jako jedną z najskuteczniejszych w walce z ASF rekomenduje Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności.

– Odstrzał dzika prowadzony jest od wielu lat. Na przykład w sezonie 2010/2011 – ten odstrzał jest liczony od 1 kwietnia do końca marca następnego roku – tych dzików odstrzelono 40 tys. więcej. Wtedy nikt nie podnosił tej argumentacji, która jest podnoszona dzisiaj, a właściwie wtedy ten ASF nie był tak groźny, jak jest w dniu dzisiejszym. Co więcej – Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności już od kilku lat wskazuje jako metodę walki z ASF odstrzał, jako jedną z najskuteczniejszych, jeżeli nie najskuteczniejszą metodę walki z tą chorobą. Trzeba przypomnieć, że szczepionki na to nie ma, a umieralność zwierząt, czy to dzików czy świń, w hodowli jest właściwie 100-procentowa – zauważył.

Obrona dzików w mediach społecznościowych przybiera charakter komiczny, jednak jest jeszcze w tej sytuacji część, którą można nazwać tragiczną – wskazał radny Sejmiku Zachodniopomorskiego.

– Ten fakt humanizacji zwierząt z jednej strony, a z drugiej strony, niestety, dehumanizacji, a często animizacji człowieka, czyli odczłowieczenia człowieka albo zbliżania go w kierunku zwierząt. (…) Ta humanizacja zwierząt zaczęła się odbywać przede wszystkim na poziomie języka, bo już nie mówimy o ryju, o pysku, tylko mówimy np. o buzi albo o twarzy. Nie mówimy, że zwierzę zdycha – tak to powinno się określać – tylko mówimy, że zwierzęta umierają. Mówimy np. o adopcji w przypadku zwierząt, co powinno być zastrzeżone tylko i wyłącznie dla kwestii adopcji ludzi. Nie mówimy, że coś się cieli, prosi, koci, wykluwa, ale że się rodzi, albo że to jest matka – nie locha z prosiętami, tylko matka z dziećmi. Bardzo często takie procesy ideologiczne odbywają się najpierw na poziomie czy w sferze języka, aby przyzwyczaić społeczeństwo – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.

Wyższość praw człowieka nad prawami zwierząt jest fundamentem cywilizacji euroatlantyckiej – zaznaczył mec. Zbigniew Bogucki.

– Cała cywilizacja europejska czy euroatlantycka opiera się na tym, że jest jednak ustalony powszechnie przyjęty stały porządek praw, tzn. że jednak prawa człowieka, prawo do życia, zdrowia, do jego godności, stoi wyżej niż prawa naszych braci mniejszych, czyli zwierząt. One są oczywiście bardzo ważne i bardzo dobrze, że w Polsce również na to mocno zwraca się uwagę i np. zaostrza kary dla ludzi, którzy bestialsko postępują ze zwierzętami, ale nie może to doprowadzać do takich sytuacji, bo to jest forma ideologii, którą chce nam się w ten sposób przedstawić – podkreślił.

Gość „Aktualności dnia” zwrócił uwagę na fakt, że w Niemczech odstrzelono ponad 800 tys. sztuk dzika – czterokrotnie więcej niż w Polsce – mimo że w ich stadach hodowlanych nie stwierdzono ognisk ASF.

– W sezonie 2018/2019, który powoli się będzie kończył, u naszych zachodnich sąsiadów (…) zostało odstrzelone o 40 proc. dzików więcej niż w roku poprzednim. To jest poziom – uwaga – 822 tys. Czyli w Polsce 185 tys., a w Niemczech, gdzie nie było w ogóle ognisk ASF, czyli stwierdzonego wirusa w stadach hodowlanych – Niemcy tak się boją, że odstrzelili 40 proc. więcej niż w roku ubiegłym – to jest 822 tys. sztuk. Ja nie widziałem polskich aktywistów, polskich ekologów, którym chyba powinno zależeć na tym, żeby jednak ten ekosystem europejski działał w sposób prawidłowy. (…) Niemcy prowadzą, zgodnie z wiedzą, zgodnie z badaniami, już taki prewencyjny odstrzał na dużo większą skalę i nikt z tych polskich aktywistów tam nie protestuje. Rozumiem, że prawa niemieckich dzików już ich nie interesują – ocenił mec. Zbigniew Bogucki.

Konsekwencją braku działań w kwestii odstrzału dzików w Polsce byłaby późniejsza konieczność zabijania setek tysięcy, a nawet milionów sztuk świń hodowlanych – tłumaczył radny Sejmiku Zachodniopomorskiego.

– Bezpośredniego zagrożenia przez ASF dla człowieka nie ma. (…) Człowiek może przenieść wirusa ze środowiska naturalnego, gdzieś z lasu, do hodowli. (…) Gdyby tego odstrzału w Polsce nie było, gdyby nie było tych zaleceń rządu polskiego, również zaleceń Komisji Europejskiej, to mielibyśmy w pewnym momencie do czynienia z taką oto sytuacją, że wielkie stada świń hodowlanych byłyby zabijane i to szłoby już nie w dziesiątki, tylko w setki, a być może w miliony sztuk. Niemcy doskonale o tym wiedzą, natomiast u nas ta wiedza nie chce się przyjąć – podsumował Gość „Aktualności dnia”.

Całość rozmowy z mec. Zbigniewem Boguckim w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj