fot. twitter.com

[TYLKO U NAS] M. Wassermann o aferze Amber Gold: Ta sprawa nie została wyjaśniona w największej części przez to, że był w tej firmie Michał Tusk

Jest taka wyraźna tendencja wskazująca na to, że świadkowie mają momentami bardzo dobrą pamięć. Natomiast, co jest zadziwiające i oczywiście w ogóle nie zasługuje na wiarę, na pytanie o pana ministra Cichockiego i Michała Tuska w zasadzie nikt z nich nic nie pamięta – powiedziała Małgorzata Wassermann po wtorkowych przesłuchaniach przedstawicieli gdańskiej delegatury ABW. Przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold podkreśliła, że odbędzie się konfrontacja świadków. Ma to związek z rozbieżnością w zeznaniach m.in. dotyczących wątku Michała Tuska.

Zapowiadana konfrontacja miałaby się odbyć w czwartek 22 marca pomiędzy Jarosławem Dąbrowskim (byłym zastępcą dyrektora gdańskiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego) a naczelnikiem i funkcjonariuszem operacyjnym ABW, który prowadził sprawę Amber Gold.

Przyjęliśmy taktykę, że przesłuchujemy funkcjonariuszy od najniższego szczebla do najwyższego. Jesteśmy dopiero gdzieś w połowie, a już zeznający zaczynają przerzucać się odpowiedzialnością za zaniechania w tej sprawie. Jesteśmy po przesłuchaniach oficerów operacyjnych i nadzorujących ich naczelników, którzy w zasadzie byli tutaj jednomyślni, że nie mogli w tej sprawie za wiele zrobić. Mieli zakaz wykonywania czegokolwiek: po pierwsze, bez uzgodnienia z przełożonymi, a po drugie, mogli trzymać się tylko głównego nurtu (w największej części sprawdzać i zbierać informacje o osobach pokrzywdzonych). Nie wolno im było badać żadnych wątków, to znaczy skąd były te pieniądze, gdzie one przeszły. Takim bardzo ważnym i wyrazistym wątkiem jest tutaj osoba Michała Tuska. Każdy z tych świadków powiedział, iż dostał wyraźny zakaz zajmowania się tym wątkiem, zwłaszcza osobą Michała Tuska, pod rygorem wszczęcia postępowania karnego za utrudnianie postępowania – mówiła przewodnicząca sejmowej komisji do spraw wyjaśnienia afery Amber Gold.

Podczas wtorkowych zeznań przed komisją wiceszef gdańskiej delegatury ABW twierdził z kolei, że funkcjonariusze mieli pełną swobodę działania.

Pierwsze zdanie, jakie wypowiedział wicedyrektor delegatury w Gdańsku brzmiało, że ci funkcjonariusze nie złożyli zeznań zgodnych z prawdą, że mieli pełną swobodę działania, nie zgłaszali żadnych problemów, i że z ich strony nie było blokady do wyjaśniania przeróżnych kwestii w tym postępowaniu. Wydaje się, że to jest kwestia bardzo istotna. Jeżeli ktoś ma na tyle czasu i obserwuje komisję, to jest taka wyraźna tendencja wskazująca na to, że świadkowie mają momentami bardzo dobrą pamięć. Natomiast co jest zadziwiające, i oczywiście w ogóle nie zasługuje na wiarę, na pytanie o pana ministra Cichockiego i Michała Tuska w zasadzie nikt z nich nic nie pamięta.[…] To jest nie do uwierzenia, że jest prowadzone bardzo istotne postępowanie, którym interesuje się sam szef prokuratury, sam szef służb specjalnych w Polsce, a kiedy pojawia się nazwisko urzędującego premiera, to jest tak nieistotna widomość, że nikt nic nie wie – wskazywała poseł Małgorzata Wassermann, która jako przewodnicząca komisji zdecydowała, że powinno w tej sprawie dojść do konfrontacji.

Dzisiaj, po dużej ilości przesłuchań i znajomości dokumentów, jest to dla mnie oczywiste, że ta sprawa nie została wyjaśniona w największej części przez to, że był w tej firmie Michał Tusk. Funkcjonariusze, podam jeden z przykładów, jak byli pytani o tę konkretnie sytuację, gdzie przez materiał przechodzi osoba, imię i nazwisko Michała Tuska, to oni mówili, że w normalnych okolicznościach jest jasne, że ten świadek zostałby przesłuchany. Oni oczywiście zgłaszali to swoim przełożonym i podejrzewają, że ci przełożeni zgłaszali to wyżej. To jest taka ogólnie panująca niepamięć i w tym zakresie, tak jak mówię, zaczyna się przerzucanie odpowiedzialności pomiędzy funkcjonariuszami. Nie widziałam innej sposobności jak tylko konfrontację, aby to wyjaśnić – mówiła posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

Na dziś przed komisją zaplanowano przesłuchanie prokuratorów z Gdańska. Jako pierwszy zeznania ma złożyć prok. Anna Gurska z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, potem zeznawał będzie Ryszard Paszkiewicz, były zastępca gdańskiego Prokuratora Okręgowego.

Odnosząc się do planowanych przesłuchań szefowa komisji powiedziała, że funkcjonariusze zeznawali, iż największa blokada, jeśli chodzi o szybkość, jakość i kierunki postępowania, była właśnie po stronie prokuratury.

To jest bardzo ciekawy wątek. Tutaj już zgodnie, jak mówią funkcjonariusze, największa blokada, jeżeli chodzi o szybkość, jakość czy kierunki postępowania występowała od strony prokuratury. Momentami te zeznania są porażające. Świadkowie wręcz mówią o tym, że dochodziło do awantur pomiędzy prokuratorami. Wczoraj dyrektor delegatury mówił, że oni mieli wszystko przygotowane do tego, żeby wejść i zatrzymać Marcina P., postawić mu zarzuty i wnioskować o areszt. Po prostu nie mogli zrozumieć tego, dlaczego prokurator w ogóle nie podziela ich argumentacji. Jak już doszło do tego faktu, że zatrzymano Marcina P., to dla nich było to wielką porażką, wielkim niezrozumieniem, że nie wystąpiono o areszt, tylko Marcin P. po prostu z uśmiechem na twarzy oddalił się do domu – podkreślała Małgorzata Wassermann i wskazywała, że właśnie dlatego przesłuchania prokuratorów, którzy takie a nie inne decyzje podejmowali.

RIRM

drukuj