[TYLKO U NAS] M. Gróbarczyk: Dementuję doniesienia o jakichkolwiek karach dla wykonawców przekopu Mierzei Wiślanej

W mediach pojawiły się informacje dotyczące składania ofert na realizację inwestycji przekopu Mierzei Wiślanej. Podano, że zainteresowani składają wyższe oferty ze względu na kary, które będzie trzeba zapłacić. O jakich karach mowa? Tego nie wie nawet minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk, który w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja zdementował medialne doniesienia i podkreślił, że żadnych kar nie będzie.

– Chciałem zdementować te wszystkie doniesienia. Proszę zwrócić uwagę, w międzyczasie mieliśmy informację, że Komisja Europejska zablokuje budowę. Cały czas mamy informację, że Rosja nie dopuści do budowy. Teraz mamy informację, że ze względu na kary, nie wiadomo właściwie czyje, inwestycja ma być horrendalnie droga. Pewnie będzie jeszcze kilka innych takich informacji. Ma ona ogromne obciążenie polityczne. Jest związana z bezpieczeństwem kraju, z ostatecznym wyzwoleniem się z tego ostatniego miejsca, które jest uzależnione od Rosji. W związku z tym takie sensacje będą miały miejsce. Natomiast pragnę uspokoić, że ruszyły już prace przygotowawcze, a przetarg zostanie rozstrzygnięty 15 kwietnia – podkreślił Marek Gróbarczyk.

– Wszystko jest ujęte w projekcie, zaplanowane i wycenione. Projekt został zaakceptowany i uzyskaliśmy potrzebne zgody. Takie budowy na Zachodzie prowadzone są na porządku dziennym. Mamy na to środki i chcemy tę inwestycję wykonać. Natomiast jesteśmy przygotowani na to, że w dalszym ciągu będziemy atakowani – dodał.

Badania terenu w związku z przekopem Mierzi potwierdziły obecność bursztynu na terenie pracy. Jeśli będzie to opłacalne i bezpieczne dla środowiska, to nastąpi jego wydobycie.

– Nie są one jeszcze ostatecznie potwierdzone. Te badania zostaną przesłane do Ministerstwa Środowiska i to minister środowiska będzie wydawał ewentualne pozwolenia na wydobycie – wyjaśnił minister.

Komisja Europejska rozpatruje aktualnie pomysł zmian w dostępie do kwot połowowych.

– Mamy bardzo złą sytuację na Morzu Bałtyckim. To przecież nie Polska, tylko KE, przydziela kwoty połowowe. Ta polityka zawsze szła w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem. Niewspieranie drobnego rybołówstwa i kwestia chronienia tarlisk to tematy, które wiecznie były przez nas i rybaków podnoszone. Rybacy mówili, że nie można zmniejszać wymiaru ochronnego na dorsza, bo będzie łowiony coraz mniejszy. KE nie posłuchała, w związku z czym mamy załamanie zasobów dorsza na Morzu Bałtyckim. Brakuje też refleksji państw skandynawskich, gdzie połowy paszowe są największe – wskazał Marek Gróbarczyk.

RIRM

drukuj