fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Ks. prof. W. Cisło: Koszt jednej rakiety mógłby rozwiązać problem kilkuset tysięcy osób w Syrii

Na targach w Kielcach mogliśmy zobaczyć, ile kosztuje jedna rakieta, chociażby do wyrzutni rakietowej. Jedna rakieta mógłby rozwiązać problem kilkuset tysięcy osób. Organizacje „molochy” biorą miliony euro i nie wiadomo, co się z nimi dzieje. My mówimy o konkretnej pomocy – konkretnych projektach i konkretnych rozliczeniach – akcentował ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, podczas rozmowy z redaktorem  TV Trwam.

Ks. prof. Waldemar Cisło mówiąc o pomocy dla uchodźców z Bliskiego Wschodu zaznaczył, iż przede wszystkim trzeba pomagać mądrze i na miejscu, bo jest to najbardziej skuteczne. Najbiedniejsi pozostali właśnie na miejscu, a najbogatsi zawsze sobie poradzą – wskazał.

– Widzimy to na przykładzie Ugandy – uchodźcy z Sudanu dostają działki, pracują, w pewnym sensie sami partycypują w swoim utrzymaniu. Potrzeba jedynie wesprzeć. To, co pokazały Syria i Irak – dajcie nam żyć w pokoju, a nie będzie problemów. Oczywiście to nas szokuje, dlaczego nie chcą pomocy, tylko żyć w pokoju. Jeden z tamtejszych biskupów mówił, że Syryjczycy są dumnym narodem i są w stanie sami sobie poradzić, ale dajmy im ku temu warunki. Na targach w Kielcach mogliśmy zobaczyć, ile kosztuje jedna rakieta, chociażby do wyrzutni rakietowej. Jedna rakieta mogłaby rozwiązać problem kilkuset tysięcy osób – podkreślił rozmówca TV Trwam.

Kapłan zaznaczył, że wsparcie udzielane m.in. przez stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie oraz polski i węgierski rząd sprawia, iż wzrasta odsetek poszkodowanych, którzy chcą pozostać na terenie swojej ojczyzny.

– Bez pomocy tylko 4 proc. Irakijczyków chciało pozostać na swoich terenach. Jak dowiedzieli się o pierwszych transzach wsparcia Pomocy Kościołowi w Potrzebie i rządu Węgier na odbudowę Równiny Niniwy – ten odsetek wzrósł do 43 proc., więc widzimy, gdzie jest sensowna pomoc (…). Byliśmy w Bidi-Bidi z panią minister Beata Kempą po wizycie, którą rok wcześniej odbył komisarz ds. uchodźców. Od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Nasza wizyta poskutkowała tym, że kilkanaście tygodni później pojawił się klimatyzowany szpital. To jest różnica: molochów, które biorą miliony euro i nie wiadomo, co się z nimi dzieje, a pomoc, o której mówi np. minister rządu węgierskiego – konkretne projekty, konkretna pomoc, konkretne rozliczenia – oznajmił dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Szymon Kozupa/RIRM 

drukuj