fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Ks. prof. P. Bortkiewicz: Fenomenem gdańskiej tragedii jest okrzyknięcie jej mianem mordu politycznego i wskazanie jako głównego winowajcy mowy nienawiści

Największym fenomenem stają się dwa fakty. Jednym z nich jest okrzyknięcie gdańskiej tragedii mianem mordu politycznego. A drugim wskazanie jako głównego winowajcy mowy nienawiści – mówił w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam ks. prof. Paweł Bortkiewicz, odwołując się do wydarzeń z gdańskiego 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Wydarzenia z 13 stycznia kulminowały żałobą narodową, stały się wydarzeniami historycznymi, wręcz dziejowymi – zwrócił uwagę ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Podczas 27. finału WOŚP prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem przez 27-letniego Stefana W., który wtargnął na scenę. Paweł Adamowicz po pięciogodzinnej operacji zmarł w szpitalu 14 stycznia. [czytaj więcej] 

– Czyn, co jest rzeczą ciekawą, dokonał się przy całkowicie biernej postawie tzw. ochrony. Napastnik miał 40 sekund, by wygłosić swój manifest, swoją orację, w której skarżył się na skazanie, na swoje uwięzienie za czasów rządów Platformy Obywatelskiej – zaznaczył duchowny.

Felietonista TV Trwam podkreślił, że w czasie tragicznego zdarzenia szef WOŚP nie przerwał finału orkiestry i wydarzenie trwało dalej.

Jerzy Owsiak poddał się do dymisji. A po kilku dniach stał się kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla i ponownie wrócił do szefowania w WOŚP.

Żałoba, która miała miejsce po tragicznych zdarzeniach z 13 stycznia, przybierała bardzo różne formy – wskazał ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

– W teatrze im. Zygmunta Hubnera w Warszawie, w związku z tą żałobą, pojawiła się minuta ciszy i wyjaśnienie, że wyjątkowo ten jeden jedyny raz w odgrywanym spektaklu „Klątwa”, nie pojawi się ze względu na specyfikę wydarzenia, ta szczególna scena fikcyjnej zbiórki pieniędzy na wynajęcie zabójcy dla Jarosława Kaczyńskiego. Potem, jak zapewnili aktorzy i producenci spektaklu, „Klątwa”, wróci i wróciła do swojej pełnej scenicznej formy – zwrócił uwagę etyk.

Prezydent Andrzej Duda 14 stycznia zapowiedział, że dzień pogrzebu prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zostanie ogłoszony dniem żałoby narodowej. [więcej]

– Prezydent wolnego miasta Gdańska niejednokrotnie manifestował swoją odrębność od aktualnej państwowości, od aktualnego stanu Polski. Wykazywał niekoniecznie bliski związek z narodem i z państwem – podkreślił ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Na prośbę m.in. rodziny zmarłego, urna z prochami została osadzona w Bazylice Mariackiej i to także budziło zdziwienie u wielu Polaków.

– Bo przecież zmarły swoimi poglądami bardzo wyraźnie, zdecydowanie wręcz nie osadzał się w przestrzeni żywej wspólnoty Kościoła. Natomiast tutaj daje się osadzić w przestrzeni materialnej – wskazał duchowny.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz powiedział, że największym fenomenem stają się dwa fakty.

– Jednym z nich jest okrzyknięcie gdańskiej tragedii mianem mordu politycznego. A drugim wskazanie jako głównego winowajcy mowy nienawiści. Na jakiej podstawie dokonuje się zrównania tej niewątpliwej tragedii gdańskiej, zrównania mordu na prezydencie Gdańska, z mordem na np. Marku Rosiaku? Przypomnę, 19 października 2010 r. do biura poselskiego PiS w Łodzi wtargnął niejaki Ryszard Cyba. Krzycząc, że chce zabić Jarosława Kaczyńskiego, zastrzelił Marka Rosiaka i zranił nożem Pawła Kowalskiego. Czy rzeczywiście te wydarzenia stanowią tę samą kategorię? – zaznaczył gość felietonu „Myśląc Ojczyna”.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz przypomniał słowa brytyjskiego konserwatysty Rogera Scrutona, który powiedział: „Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym”.

A George Orwell mówił, że „prawda jest mową nienawiści dla tych, którzy mają coś do ukrycia” – wskazał etyk.

– Obawiam się, że te kategorie nie prowadzą do niczego. Jest różnica między szacunkiem dla zmarłego, a cyniczną kanonizacją. Jest różnica między pospolitym, choćby najbardziej spektakularnym mordem, a mordem politycznym. Jest także różnica między językiem nienawiści, a tym, co próbuje się z niego uczynić, jako narzędzie sprawcze dla osiągnięcia własnych interesów w polityce. Rodzi się pytanie: Czy w ten sposób rzeczywiście oddajemy cześć zmarłemu, czy jednocześnie też próbujemy i chcemy zapobiec tragicznym wydarzeniom w przyszłości? – podsumował ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

RIRM

 

 

drukuj