[TYLKO U NAS] Ks. bp M. Buczek: Ukraińcy, których rodziny ratowały Polaków, boją się przyjmować za to medalu. Są za to dyskredytowani i prześladowani

Ukraińcy, których rodziny ratowały Polaków, boją się przyjmować na Ukrainie Medalu Virtus et Fraternitas, bo będą u siebie dyskredytowani i prześladowani. Niestety mamy takie przykłady – zaznaczył ks. bp Marian Buczek, biskup senior diecezji Charkowa-Zaporoża, w rozmowie z TV Trwam.

W czwartek 11 lipca przypada 76. rocznica „krwawej niedzieli” na Wołyniu.

– Była to eskalacja przemocy, którą skrajni ukraińscy nacjonaliści stosowali wobec narodu polskiego i katolików. Nie Ukraińcy, nie naród ukraiński, tylko skrajni nacjonaliści. Ludzie, którzy stracili rozum, wiarę i człowieczeństwo. Oni dla obłędnej ideologii Doncowa postanowili wprzęgnąć w to wszystko chłopów wołyńskich. Jednak cała ideologia, całe przywództwo było z Galicji, z terenu Lwowa, od Bandery i jego popleczników. Oczywiście, Bandera był internowany, osobiście tego nie robił, ale robili to jego ludzie – mówił ks. bp Marian Buczek.

Bł. ks. bp Grzegorz Chomyszyn, biskup stanisławowski, 8 lipca 1941 r. napisał do metropolity lwowskiego i halickiego ks. abp. Andrzeja Szeptyckiego, że obawia się, iż dojdzie do rzezi. Chciał, by poprzez list dotrzeć do wiernych i przestrzec ich, żeby nie włączyli się w działania skrajnej ideologii. Niestety, trzy lata później doszło do „krwawej niedzieli”.

– Wymordowano praktycznie całą diecezję łucką: księży, wiernych, spalono kościoły. 360 osób, które uciekły do klasztoru oo. dominikanów do Podkamienia koło Brodów – w następnym roku zostały zamordowane. Tu się uratowali, a tam skrajni banderowcy ich zamordowali – zaznaczył ksiądz biskup.

Dlaczego trzeba mówić o tej wielkiej tragedii?

– Żeby młode pokolenia Polaków, Ukraińców, Rosjan itd. nigdy nie sięgały po broń, tylko miały mądrych przywódców politycznych i duchowych, by problemy – które zawsze są na pograniczu – rozwiązać po chrześcijańsku, bo inaczej dojdzie do tragedii. Wtedy nawzajem się wyrżniemy. Co więcej, w Polsce szukamy sprawiedliwych Ukraińców. Następna inicjatywa ojca Rydzyka to wynaleźć tych Ukraińców i umieścić tablice z ich nazwiskiem w sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu, żeby to było dla potomnych – wskazał rozmówca TV Trwam.

Kilka dni temu Prezydent RP Andrzej Duda po raz pierwszy wręczył Medale Virtus et Fraternitas. W ten sposób Rzeczpospolita dziękuje osobom, które ryzykowały swoje życie, by ratować Polaków. Wśród wyróżnionych są także Ukraińcy. [czytaj więcej] Jest jednak problem – zwrócił uwagę ks. bp Marian Buczek.

– Ukraińcy, których rodziny ratowały Polaków, boją się przyjmować na Ukrainie tego medalu, bo będą dyskredytowani i prześladowani. Niestety mamy takie przykłady. Boją się. Ostatnio Prezydent RP wręczał medal między innymi jednej pani z Wołynia. Odważyła się, w imieniu swojej rodziny, która ratowała Polaków. Takich rodzin jest bardzo wiele. Ks. bp Stanisław Padewski (biskup pomocniczy Lwowa, a następnie biskup diecezji Charkowa-Zaporoża) opowiadał do końca życia, że on i jego rodzina żyją tylko dlatego, że sąsiad Piotr powiedział do rodziców: „Uciekajcie, bo w nocy będą mordować Polaków”. Uciekli, a wszystkich sąsiadów wymordowali banderowcy. Niedawno zmarł ks. prałat Bielański, proboszcz katedry na Wawelu. Dopiero na pogrzebie powiedziano, że jego rodzina uratowała się tylko dlatego, że sąsiedzi Ukraińcy ich ostrzegli – powiedział.

Ksiądz biskup podkreślił, że bolesną historię trzeba przypominać, ale nie można piętnować narodu ukraińskiego.

– Mam pretensje i do Polaków, i do Ukraińców. Ukraińcy nie chcą się przyznać, że to oni, więc kto? W takim razie Polacy udowadniają, że to cały naród ukraiński. To jest nieprawda. Tylko powiedzcie nazwiska szefów sotni, czyli oddziałów ukraińskich, którzy kazali mordować. I proście o przebaczenie. My to po chrześcijańsku zrobimy, ale chcemy postawić tam pomnik i krzyż, żeby tam się modlić – akcentował ks. bp Marian Buczek.

RIRM

drukuj