fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] K. Jurgiel: Pomysł dopłaty do tucznika i bydła to nic nowego; już teraz jest dopłata 370 złotych do krowy

W przyszłej polityce rolnej otrzymamy wsparcie finansowe w wysokości ok. 3 mld euro rocznie. Chcemy 15 proc. z tego przeznaczyć dla rządu, aby zdecydował, na co – związanego z rolnictwem – przeznaczy tę kwotę. Padł pomysł dopłaty do tucznika i bydła. Nie jest to nic nowego, ponieważ już teraz jest dopłata 370 złotych do krowy – powiedział w programie ,,Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam Krzysztof Jurgiel, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Rozwój polityczny należy rozpatrzeć w trzech spójnościach: gospodarczej, społecznej i terytorialnej – tłumaczył Krzysztof Jurgiel, poseł PiS.

– Polityka rozwoju to ogół przedsięwzięć służących spójności gospodarczej, społecznej i terytorialnej, a jej celem jest zmniejszanie tych spójności. Gospodarcze oznaczają wzrost PKB regionów zapóźnionych w stosunku do średniej unijnej. Polska przez 15 lat zmniejszyła tę różnicę. Jeśli chodzi o spójność społeczną, mamy do czynienia z bezrobociem, w Polsce jest dobra sytuacja, ponieważ bardzo ono spadło. Spójność terytorialna to infrastruktura – mówił Krzysztof Jurgiel.

Komisja Europejska w rozmowach z krajami członkowskimi tworzy kształt polityki rolnej Europy. Decyduje także o budżecie.

– Jeśli chodzi o wspólną politykę rolną, to prowadziłem prawie dwa lata negocjacje na temat kształtu przyszłej polityki rolnej. W pierwszej kolejności państwa członkowskie przedstawiły swoją wizję wspólnej polityki rolnej. Następnie Komisja Europejska przedstawiła komunikat w sprawie wspólnej polityki rolnej – ja przedstawiałem wówczas stronę Polski – i dopiero 2 maja 2017 roku Komisja Europejska przedstawiła budżet na 7 lat, czyli perspektywę finansową na lata 2021-2027 oraz pakiety legislacyjne wspólnej polityki rolnej – wskazał były minister rolnictwa i rozwoju wsi.

W mediach społecznościowych ostro krytykowana jest nowa propozycja rządu o dofinansowaniu 100 zł na tucznika i 500 zł na bydło. Problem w tym, że krytykujący nie są świadomi jak wygląda cały ten proces.

– Jest duże niezrozumienie. W całej tej sytuacji chodzi o to, że otrzymamy ok. 3 mld euro rocznie na nową perspektywę finansową. W tej przyszłej polityce rolnej więcej decyzji będzie należało do państw narodowych. Chcemy, żeby z tych środków 15 proc. było do dyspozycji rządu w zakresie wspierania rynków. To my będziemy decydowali czy 15 proc. z 3 mld będzie przeznaczone na dopłaty do tuczników lub bydła, bądź na inne cele. Teraz także jest dopłata 370 zł do krów i po prostu to ma być podniesione. To są dopłaty z budżetu Unii Europejskiej, a nie państwa – podkreślił poseł PiS.

Ostatnio powstał także szum wokół rzekomego wprowadzenia euro do Polski. Póki nie dorównamy poziomem do Zachodu, waluta w naszym kraju się nie zmieni – zaznaczył Jerzy Małecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członek Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

– Polska nie jest gotowa na przyjęcie euro. Donald Tusk zapowiadał już w 2012 roku, że będziemy w strefie euro, jego słowa jednak nie weszły w życie. Plany naszych przeciwników politycznych dążą do tego, żeby nową walutę przyjąć w jak najszybszym czasie. Uważamy, że dopóki nie będziemy na równym poziomie gospodarczym z krajami Europy Zachodniej – szczególnie z Niemcami – to nie powinniśmy przyjmować w Polsce euro – wyjaśnił Jerzy Małecki.

RIRM

drukuj