fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] K. Dąbkowski: Nikt nie jest zainteresowany wyjaśnieniem afery SKOK Wołomin, bo są tam ważne postaci zarówno z lewej, jak i prawej strony obozu politycznego

W SKOK Wołomin są nazwiska z czołowych stron gazet – zarówno z lewej, jak i prawej strony obozu politycznego. W związku z tym nikt nie jest przy takich kwotach zainteresowany wyjaśnianiem tego, bo zrobiłoby się trzęsienie ziemi – powiedział w sobotnim programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam Krzysztof Dąbkowski, członek Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej św. Michała Archanioła.

25 marca rozpoczyna się przetarg na sprzedaż SKOK Wołomin za przysłowiową „złotówkę”. Chodzi o to, by jakaś instytucja finansowa stanęła do przetargu i kupiła SKOK Wołomin. Dla banku będzie to złoty biznes – powiedział Krzysztof Dąbkowski.

Jeżeli w takim SKOK Wołomin portfel sięga 93 proc. niespłaconych kredytów, to na „Dzień dobry” taki bank musi zacząć windykować niespłacone kredyty. Są one w większości zabezpieczone hipotekami i od razu bank może odzyskać do 1 mld zł. Proszę sobie wyobrazić, jaki to jest biznes – zaznaczył gość TV Trwam.

Musi być przyzwolenie do tego, żeby taki bank stanął. Najlepiej, gdyby to był jeden z dużych banków z udziałem Skarbu Państwa – jak PKO BP, Pekao SA itd. Ale ten bank musi chcieć to zrobić – dodał członek Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej św. Michała Archanioła.

W SKOK Wołomin wzięła kredyt duża ilość osób, ale nikt z ulicy nie dostał tam kredytu, ponieważ były tam kredyty dla „wybrańców” – podkreślił Krzysztof Dąbkowski.

– Bo skąd się wie, że można wziąć parę milionów kredytu – nazwisk nie będę ujawniał – i wiadomo, że nie trzeba tego kredytu spłacać? Nigdzie nie ma tak, że pójdzie się do banku, weźmie się kredyt na parę milionów, mając świadomość, że nie trzeba będzie go spłacać. To już na „Dzień dobry’ bardzo brzydko pachnie – powiedział gość „polskiego punktu widzenia”.

SKOK Wołomin od 2015 r. jest w upadłości likwidacyjnej. Jest powołany syndyk masy upadłościowej, którego zadaniem jest ściąganie należności od osób, które zaciągały kredyty, i ściąganie tych kredytów. Jednakże syndyk SKOK Wołomin tego nie robi – zwrócił uwagę członek Stowarzyszenia Wspierania Spółdzielczości Finansowej św. Michała Archanioła.

Z syndykiem SKOK Wołomin mam do czynienia od 2010 r. To jest syndyk słynny na całą Polskę – Lechosław Kochański. Jest to mocna postać, która nie boi się nikogo i niczego. To jest mafijny układ. (…) Syndyk z urzędu powinien ściągać kredyty – dlatego jest syndykiem. Powinien przede wszystkim windykować niespłacone kredyty, bo to jest jego obowiązek, ale tego nie robi. Zamiast tego ściga bezbronnych ludzi – powiedział Krzysztof Dąbkowski.

SKOK Wołomin jest wyjątkowo dobrze udokumentowany, jednakże problem leży w innym miejscu – wskazał.

W SKOK Wołomin są nazwiska z czołowych stron gazet – zarówno z lewej, jak i prawej strony obozu politycznego. W związku z tym nikt nie jest przy takich kwotach zainteresowany wyjaśnianiem tego, bo zrobiłoby się trzęsienie ziemi. Trzeba powiedzieć, że oprócz samego SKOK Wołomin, gdzie jest kwota 3,2 mld zł łącznie, to jeszcze upadły dwa SKOK-i, gdzie łączna kwota przekroczyła 10 mld zł. Zatem jest to bardzo poważny problem społeczny – podkreślił gość TV Trwam.

RIRM

drukuj