fot. wikipedia

[TYLKO U NAS] J. Wilk w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej: Hałas ekologów był na wyrost

Wycięto te drzewa, które były tam zbędne, a one stanowiły zaledwie 0,5 proc. w ogóle zalesienia Mierzei Wiślanej. Ten hałas ekologów był na wyrost, bo te nasadzenia były już powojenne i to nie jest jakiś tam stary las – powiedział poseł PiS Jerzy Wilk, były prezydent Elbląga, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Poseł Jerzy Wilk skomentował zarzuty, jakie ekolodzy kierują pod adresem polskiego rządu w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej.

– Sytuacja wygląda trochę kuriozalnie, ponieważ cała dokumentacja została opracowana przez Urząd Morski w Gdyni. Została zaakceptowana przez Regionalną Dyrekcję i Wody Polskie wydały pozwolenie wodnoprawne – wojewoda wydał 15 lutego pozwolenie na budowę i realizację tej inwestycji. Na podstawie tego rozpoczęły się prace. Bardzo profesjonalnie zabezpieczono teren, wycięto te drzewa, które były tam zbędne, a one stanowiły zaledwie 0,5 proc. w ogóle zalesienia Mierzei Wiślanej. Ten hałas ekologów był na wyrost, bo te nasadzenia były już powojenne i to nie jest jakiś tam stary las. 15 kwietnia miało być otwarcie tych ofert. Jest duże zainteresowanie – jest ponad 1000 zapytań. Wszystko więc idzie w dobrym kierunku – mówił poseł Jerzy Wilk.

Do sprawy odniosła się także Federacja Rosyjska.

– Natomiast oczywiście zarówno Rosjanie, którzy są niezadowoleni z tego, że my tutaj chcemy się usamodzielnić, jak i ci ekolodzy robią wszystko, aby utrudnić tę inwestycję. Dla bezpieczeństwa naszego kraju to jest bardzo ważna inwestycja. Były lata 2004-2009, kiedy w ogóle nie przedłużono tej umowy na swobodną żeglugę i Polacy mogli pływać tylko po polskiej części Zalewu Wiślanego. Nie było takiej możliwości, żeby przepłynąć przez Cieśninę Piławską pod polską banderą. Już nie mówię, że np. statki Straży Granicznej, które chcą z Gdyni przepłynąć przez Cieśninę Piławską do portu w Elblągu, mają ogromne trudności, żeby to zrobić. Z jednego portu polskiego do drugiego portu polskiego nie mogą bez zgody Rosjan przepłynąć. To jest ogromne utrudnienie – podkreślił parlamentarzysta.

My jesteśmy zainteresowani tym, żeby Mierzeja Wiślana tętniła po stronie rosyjskiej życiem – zaakcentował nasz rozmówca.

– W tej chwili nic tam praktycznie nie ma. Natomiast gdy byłem prezydentem Elbląga, często spotykałem się z merem Kaliningradu i widziałem, jak wygląda Kaliningrad, jakie oni mają problemy z oczyszczaniem własnych ścieków, że część tych ścieków spływa prosto do Bałtyku. Porównywać nasze standardy do rosyjskich to jest niebo a ziemia. My przestrzegamy wszystkich zaleceń ochrony środowiska. Oczyszczalnie zostały we wszystkich miejscowościach nad Zalewem Wiślanym zbudowane według tych standardów i można to łatwo sprawdzić, bo co roku plaże są udostępniane i ogłaszane jest, że są czyste. Można się kąpać nad Zalewem Wiślanym, turyści są bezpieczni. W związku z tym zarzucanie nam, że kanał spowoduje jakieś zagrożenie ekologiczne, jest totalną bzdurą – mówił Jerzy Wilk.

Dla nas budowa kanału na Mierzi Wiślanej to jest otwarcie okna na świat – stwierdził były prezydent Elbląga.

– Rząd polski, ministerstwo i urząd morski, który w ich imieniu wykonuje te prace, są zdeterminowane, żeby zrealizować tę inwestycję. Środki w budżecie są na ten cel zabezpieczone, w związku z tym my wszystko tutaj robimy i mieszkańcy całego regionu Warmii i Mazur, a Elbląg szczególnie, oczekują na jak najszybsze zrealizowanie tej inwestycji. 8 lat, gdy rządziła Platforma Obywatelska, zostało zmarnowanych. Już dawno byłaby ta droga otwarta, natomiast w tej chwili musieliśmy od nowa to wszystko zaczynać, kompletować całą dokumentację i walczyć z przeciwnościami losu – powiedział poseł.

Kolejnym problemem poruszonym w rozmowie była kwestia małej ilości ryb w Morzu Bałtyckim.

– Ostatnio była w tej sprawie ratyfikowana umowa między Polską a Danią, bo to przez blisko 60 lat nie było takiej umowy o podziale Bałtyku i o tym, które tereny znajdują się w zarządzie Polski, a które są w rękach duńskich. Chodziło tutaj o wyspę Bornholm i te tereny na Bałtyku. Przez ten okres duże duńskie statki rybackie w sposób rabunkowy prowadziły połów, szczególnie dorsza. Zarzucali takie sieci, że poławiali wszystko, włącznie z tymi małymi rybami, z których część szła na paszę. Nie jest tak, jak my łowimy ryby do konsumpcji, tylko oni poławiali wszystko, co się znalazło w ich sieciach. Co było do konsumpcji, to było do konsumpcji, a reszta drobnicy była mielona i szła na paszę. W tej chwili to się już znacznie poprawia. To, że minister Gróbarczyk zaczyna już porządkować te sprawy prawne dotyczące połowów, to daje nadzieję na to, że zasób ryb będzie rósł – podsumował poseł Jerzy Wilk.

Jakub Gronczakiewicz/RIRM

drukuj