[TYLKO U NAS] J. Krajewski o działaniach ws. Amber Gold: Prokuraturze miało się opłacać to, co się nie opłacało Polakom

Prokuraturze miało się opłacać to, co się nie opłacało Polakom. (…) Trzeba tutaj powiedzieć, że każdy dzień braku działania ze strony instytucji państwa oznaczał milionowe straty dla wielu Polaków – powiedział na antenie TV Trwam w programie „Polski punkt widzenia” poseł Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Krajewski.

Wiceprzewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold odniósł się do słów przesłuchiwanego wczoraj byłego zastępcy prokuratora okręgowego w Gdańsku Ryszarda Paszkiewicza, który powiedział, że „prokuraturze opłacało się zwlekać ze sprawą Amber Gold”, mówiąc, że „jeżeli spojrzymy na aferę Amber Gold, to taka filozofia działania ze strony prokuratury stała się faktem”.

– Pan Marcin P. 13 sierpnia 2012 r. ogłosił likwidację, de facto upadłość tej firmy, a otrzymał zarzuty 29 sierpnia 2012 r., co pokazuje, że to Marcin P. – jak zeznawał również przed komisją – był nie tylko o krok przed funkcjonariuszami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale również o krok przed prokuraturą, która zamiast wtedy, kiedy zebrała materiał dowodowy, postawić zarzuty przynajmniej państwu P., zwlekała zarówno z decyzją o przeszukaniu pomieszczeń, w których znajdowała się choćby dokumentacja finansowo-księgowa i umowy z klientami firmy Amber Gold, a później zwlekano z postawieniem zarzutów – wyjaśnił poseł Jarosław Krajewski.

– Prokuraturze miało się opłacać to, co się nie opłacało Polakom, bo Polacy do 7 sierpnia 2012 r., do ostatniej chwili wpłacali swoje oszczędności. Trzeba tutaj powiedzieć, że każdy dzień braku działania ze strony instytucji państwa, w tym służb specjalnych i prokuratury, oznaczał milionowe straty dla wielu Polaków – dodał.

Polityk poruszył także temat wypowiedzi jednego z przesłuchiwanych funkcjonariuszy ABW, który zeznał, że „otrzymał polecenie, iż prokuratura sobie nie życzy, żeby zajmować się m.in. wątkiem syna pana premiera Donalda Tuska – panem Michałem Tuskiem, ponieważ (świadek – przyp. RIRM) miał usłyszeć od swojego przełożonego, że jeżeli funkcjonariusze będą się zajmowali innymi wątkami, niż wątek główny, to usłyszą zarzuty za utrudnianie śledztwa”.

– To pokazuje, że to jest działanie bezprawne, a to tak naprawdę trzeba odbierać jako groźbę wobec funkcjonariuszy, którzy – pracując nad wyjaśnieniem tej sprawy – często wykonywali bardzo dużą pracę w lipcu i sierpniu, szczególnie 2012 roku. Kilku świadków z ABW potwierdza, że nie było swobody prowadzenia działań w tej sprawie – tego miała chcieć prokuratura – podkreślił gość TV Trwam.

Polityk wyjaśnił również, że konfrontacja prokuratorów z funkcjonariuszami ABW ma służyć temu, żeby jednoznacznie określić, kto mówi prawdę, a kto po prostu kłamie”.

– Pamiętajmy też o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań przed komisją śledczą osoby, która mija się z prawdą lub celowo i świadomie przekazuje takie informacje, które mają pokazać, że np. nie było żadnej blokady działań. Zwróciłbym tylko uwagę na to, że z jednej strony mamy zapowiedź, że nikt nie podejmował takich czynności ograniczających pracę funkcjonariuszy służb specjalnych ws. Amber Gold, ale z drugiej strony mam kilku świadków, którzy jasno zeznawali pod przysięgą podczas komisji śledczej, mówiąc, że oni najbardziej widzieli błędy i problemy dot. braku swobody prowadzenia działań – mówił gość „Polskiego punktu widzenia”.

Cała rozmowa z posłem Jarosławem Krajewskim dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj