[TYLKO U NAS] J. Krajewski: Niewykluczone, że działał układ trójmiejski dbający o to, by afera Amber Gold została zauważona przez instytucje państwa dopiero po 3 latach

Zeznania świadków wskazują, że oni zakładali, iż działają inne instytucje państwa. To nie wyklucza również tej tezy, że działał układ trójmiejski, który dbał o to, żeby sprawa afery Amber Gold w ogóle została zauważona przez instytucje państwa po 3 latach działalności firmy Amber Gold – mówił w poniedziałkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. Amber Gold Jarosław Krajewski.

Wczoraj przed komisją śledczą ds. Amber Gold zeznania składał były szef kancelarii premiera Donalda Tuska Tomasz Arabski. Świadek bardzo często zasłaniał się niepamięcią, nawet w bardzo istotnych kwestiach. [więcej]

Jarosław Krajewski przypomniał, że sam Tomasz Arabski już raz poprosił komisję o przełożenie terminu jego przesłuchania. W opinii posła PiS mogło to wynikać z chęci składania zeznań przez Arabskiego w terminie bliskim do przesłuchania premiera Donalda Tuska.

– Myślę, że chodziło o pewną taktykę szeroko pojętego pewnego obozu Platformy Obywatelskiej – mam na myśli współpracowników byłego premiera Donalda Tuska – żeby to przesłuchanie odbyło się w dość bliskim czasie od przesłuchania samego premiera Donalda Tuska, bo możemy powiedzieć dzisiaj, że zostało do przesłuchania przez komisję śledczą, która wyjaśnia ogromną aferę z czasów rządów PO-PSL, aferę Amber Gold, jedynie troje świadków, w tym były premier Donald Tusk – zaznaczył gość „Polskiego punktu widzenia”.

Świadek nie potrafił nawet powiedzieć, jakie działania zlecił premier Tusk w celu zakończenia działalności formy Amber Gold – podkreślił wiceprzewodniczący komisji.

– [Tomasz Arabski – red.] nawet nie potrafił jasno powiedzieć i wymienić, jakich to działań premier Donald Tusk zażądał od podległych mu ministrów, od szefa kancelarii premiera, które zmierzałyby do ukrócenia tej piramidy finansowej pod nazwą Amber Gold. Nie potrafił odpowiedzieć na bardzo proste pytania: jaka była reakcja premiera Donalda Tuska na upadek firmy Amber Gold 13 sierpnia 2012 roku, a to w końcu w firmie OLT Express, z tą firmą współpracował syn premiera Donalda Tuska pan Michał Tusk – akcentował polityk.

Tomasz Arabski podczas przesłuchania twierdził również, że nie pamięta, iż otrzymał notatkę od ABW nt. działalności Amber Gold, co stoi w sprzeczności z jego zeznaniami złożonymi w prokuraturze – zwrócił uwagę Jarosław Krajewski.

– My dysponujemy dokumentami. Gdybyśmy my musieli tylko i wyłącznie operować na podstawie samych materiałów z przesłuchań świadków, to pewnie byłby problem, bo nawet tych podstawowych faktów niektórzy świadkowie, tacy jak minister Arabski, nie potrafią wskazać i odpowiedzieć jasno na pytania komisji. Ale ja wtedy przypomniałem panu ministrowi Arabskiemu, że również w prokuraturze złożył zeznania, że otrzymał notatkę i zreferował treść tej notatki. (…) Podczas przesłuchania przed komisją powiedział, że nie pamięta tego, ale przypomniałem, że premier Donald Tusk powiedział, żeby przekazać dokumenty ABW do prokuratury. Więcej nie pamiętał – tak zeznawał Tomasz Arabski – mówił gość „Polskiego punktu widzenia”.

„Zeznania świadków wskazują, że oni zakładali, iż działają inne instytucje państwa. To nie wyklucza również tej tezy, że działał układ trójmiejski, który dbał o to, żeby sprawa afery Amber Gold w ogóle została zauważona przez instytucje państwa po 3 latach działalności firmy Amber Gold” – wskazywał poseł PiS.

– Przypomnijmy, że firma Amber Gold powstała w 2009 roku. Następnie pan Marcin P. trafił za kratki, ponieważ była to kwestia odbycia kary za wcześniejsze przestępstwa. Po wyjściu, a dokładnie w momencie otrzymania przerwy w odbywaniu kary, pan Marcin P. wychodzi z aresztu i rozkręca działalność firmy Amber Gold w 2009 roku. Notatka, o której mówimy, czyli notatka szefa ABW gen. Bondaryka, to jest 24 maja 2012 roku. Przez 3 lata nikt nawet nie sprawdził, czy firma Amber Gold zgodnie z umowami, które podpisywała z klientami, zakupuje złoto, srebro lub platynę. Tutaj przede wszystkim zasadne było pytanie do osoby, która była prawą ręką Donalda Tuska, czyli świadka Tomasza Arabskiego, który pochodzi z Gdańska (…) i on nie zauważył, nie miał takiej wiedzy, że istnieje układ trójmiejski – tłumaczył polityk.

Przy okazji zeznań Tomasza Arabskiego zastanowienie budzi również kwestia procedur związanych z przekazywaniem przez ABW informacji niejawnych do najważniejszych organów w państwie oraz o postępowanie z tą dokumentacją z czasów rządów PO-PSL – podkreślił wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. Amber Gold.

– Jeżeli (…) szef ABW uznaje, że sprawa Amber Gold wyczerpuje znamiona art. 18 ustawy o ABW i agencji wywiadu, to oznacza – i to zeznał gen. Bondaryk przed komisją śledczą – że on oczekiwał podjęcia konkretnych działań przez adresatów tej (niejawnej wtedy) korespondencji. Oczekiwał, że to nie jest tylko przekazanie do informacji, że ABW działa na jednym z pól zainteresowania, ale że jest to przede wszystkim prośba o to, żeby prezydent, premier zdawali sobie sprawę z tego, jak ważnym problemem jest sprawa Amber Gold. Okazuje się, że świadek zeznał, iż nie było jasnych precyzyjnych reguł, jeśli chodzi o postępowanie z dokumentacją niejawną, ponieważ część dokumentacji trafiała bezpośrednio na biurko premiera Donalda Tuska, a ta informacja nie trafiła do innych adresatów, tylko została przekazana na biurko ministra Arabskiego jako szefa Kancelarii Premiera – akcentował Jarosław Krajewski.

RIRM 

drukuj