[TYLKO U NAS] J. Kasprzyk: Przypadków osób takich jak Józef Kowalczyk jest na świecie ok. 24 tys.

Szacunki dotyczące osób, które mają uprawnienia kombatanckie, a mieszkają poza granicami RP są takie, że poza granicami Polski mieszka 24 tys. weteranów. Są też osoby, które nie wiedziały lub nie wiedzą, że przysługują im prawa kombatanckie i istnieje urząd, który się nimi zaopiekuje – powiedział Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, podczas czwartkowego „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam. 

Warszawski sąd uznał w sprawie Władysława Frasyniuka, że ten nie wprowadził w błąd policjantów, którzy zatrzymali go w czasie jednej z miesięcznic poświęconych pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej. Przedstawił się wtedy funkcjonariuszom jako Jan Józef Grzyb. To jego pseudonim w czasach konspiracji w PRL.

– To rzecz zupełnie przedziwna i dla mnie nie do przyjęcia. Jeżeli chcemy uczyć młodych ludzi szacunku do prawa, to nie może być sytuacji, że ktoś tylko dlatego, że jest zasłużony w dziele odzyskania niepodległości, ma być przez rozpoznawalny wszędzie i czynić z tego swój największy atut. Każdy jest równy wobec prawa. Nie ma obowiązku posiadania przy sobie dowodu osobistego, ale podał fałszywą tożsamość. Przecież to ewidentne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza – podkreślił szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

To nie jedyna sprawa w sądzie dotycząca Władysława Frasyniuka. Kolejna dotyczy naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza w umundurowaniu na służbie.

W ostatnich dniach szerokim echem odbiła się sprawa weterana bitwy pod Monte Casino Józefa Kowalczyka. Wrócił on do Polski po ponad 70-ciu latach, ale nie od razu mógł być pewien pozostania w kraju. Władze szybko jednak zadziałały i zadbały o to, by mógł ponownie zamieszkać w swoich rodzinnych stronach.

– Pan Józef Kowalczyk wstąpił do 2. Korpusu Polskiego. Był ułanem 12. Pułku Ułanów Podolskich. To ten Pułk, który jako pierwszy zatknął proporzec na ruinach klasztoru Monte Casino. Za męstwo, które wykazał, otrzymał Krzyż Walecznych oraz Krzyż Monte Casino. Nie chciał wrócić do Polski rządzonej przez komunistów. Znalazł się w Wielkiej Brytanii, a 1965 roku znalazł się w Australii. Pod koniec pobytu znalazł się w domu opieki społecznej, ale chciał z niego wyjść i wrócić w rodzinne strony. To było jego marzenie i to marzenie się spełniło – zaznaczył Jan Józef Kasprzyk.

– Okazało się jednak, że pan Józef nie figuruje w żadnych ewidencjach kombatanckich, a zatem nie jest pod opieką nawet naszego urzędu. Pojechaliśmy do niego i zobaczyliśmy całą dokumentację, którą zachował. Miałem zaszczyt wręczyć panu Józefowi  pełnię praw kombatanckich. Jest zatem kombatantem w pełnym tego słowa znaczeniu i znajduje się pod opieką państwa polskiego. Tam zresztą jest tyle odruchów dobrego serca i tylu ludzi dobrej woli, którzy chcą go przygarnąć, że można powiedzieć, iż tam bije prawdziwe serce Polski – dodał.

Gość TV Trwam wskazał, że według szacunków takich kombatantów rozsianych po całym świecie jest ok. 24 tysiące.

– Szacunki dotyczące osób, które mają uprawnienia kombatanckie, a mieszkają poza granicami RP są takie, że poza granicami Polski mieszka 24 tys. weteranów. Są to osoby, które nie wróciły do Polski, założyły rodziny gdzie indziej. Są też osoby, które nie wiedziały, że przysługują im prawa kombatanckie i istnieje urząd, który się nimi zaopiekuje – podkreślił Jan Józef Kasprzyk.

RIRM

drukuj