fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] J. Dziedziczak: Przez lata Polacy byli poddawani tzw. pedagogice wstydu, głównie przez środowiska związane z „Gazetą Wyborczą”

Przez lata Polacy byli poddawani tzw. pedagogice wstydu. Środowiska związane z „Gazetą Wyborczą” próbowały przedstawiać nas w jak najgorszym świetle – mówił w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam poseł Jan Dziedziczak.

„Areny promocji dobrego imienia Polski” – to tytuł niedzielnego programu „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam i Radia Maryja. Gośćmi programu byli: Jan Dziedziczak, były sekretarz stanu w MSZ, a także Bartosz Kownacki – były wiceminister obrony narodowej.

Arena promocji dobrego imienia Polski to niezwykle istotne zagadnienie, które zawsze powinniśmy podkreślać. To przejaw nowoczesnego patriotyzmu – mówił Jan Dziedziczak.

Walka o dobre imię Polski ma wiele wymiarów. Po pierwsze, to jest oddziaływanie do wewnątrz naszego kraju. Przez lata Polacy byli poddawani tzw. pedagogice wstydu. Środowiska związane z „Gazetą Wyborczą” próbowały przedstawiać nas w jak najgorszym świetle. Pokazywać, że Polacy są najgorsi w wielu rzeczach. Wybierano również z naszej historii jakieś marginalne elementy i próbowano to przedstawiać jako coś powszechnego. Ukazywanie w kulturze – filmach czy książkach – złych Polaków, którzy żyli np. w czasie II wojny światowej. Owszem, byli tacy, ale była to marginalna grupa. Przy potwornej represji, nieporównywalnej z innymi okupowanymi przez Niemcy krajami, to, że była to jedynie marginalna grupa jest dla nas, Polaków, powodem do dumy, że tak mało Polaków źle się zachowało. Tymczasem „GW” pokazywała ich jako pewną normę. To jest ten wymiar wewnętrzny, naszej pewności siebie, naszego utożsamiania się z polskością. Historia jest elementem tego, co stwarza wspólnotę Polaków. Bycie Polakiem oznacza utożsamienie się z historią, kulturą, tradycją, językiem i wiarą – wskazał były sekretarz stanu w MSZ.

Jest jeszcze wymiar zewnętrzny – czyli chodzi o to, jak nas postrzegają inne kraje – dodał.

Wymiarem zewnętrznym zajmuje się bardzo istotna dziedzina w dyplomacji – dyplomacja publiczna. (…) Ona polega na tym, że dany kraj oddziałuje na wszystkich; na elity w kraju, w którym dany dyplomata urzęduje reprezentując Polskę, jak oddziałuje na środowiska naukowe, dziennikarzy. Organizuje się różnego rodzaju konferencje dla szerszej grupy odbiorców, organizując projekcje filmów, dzieł sztuki, robiąc sympozja naukowe. Jest to działalność publiczna – powiedział Jan Dziedziczak.

Bez budowy wewnątrz społeczeństwa odpowiedniego poczucia dumy narodowej, świadomości i znajomości własnej historii nie można mówić o skutecznym realizowaniu polityki zewnętrznej – zwrócił uwagę poseł Bartosz Kownacki.

– Musimy edukować polska młodzież o naszej historii. Wiemy, kto to jest gen. Sosabowski, gen. Anders, gen. Maczek, znamy historię II wojny światowej – ale jak popatrzymy na pokolenie dzisiejszych nastolatków, to niestety oni tej historii nie znają. Mieliśmy spotkanie o premierze Janie Olszewskim – wielkiej postaci polskiej historii XX w. Nastolatkowie nie wiedzieli, kto to jest i nie bardzo wiedzieli, o jakich wydarzeniach historycznych mówiliśmy – zaznaczył były wiceminister obrony narodowej.

Taka edukacja musi się zacząć już w szkole. To właśnie między innymi dlatego była przeprowadzana reforma edukacji – dodał polityk.

Niestety, reforma edukacji w 1997 r. wywróciła ją tak naprawdę. Jeżeli dziś spojrzymy na młodych ludzi, to okazuje się, że niestety oni nie tylko nie znają polskiej historii, ale nie czytają książek tj. „Potop” Henryka Sienkiewicza, a ograniczają się jedynie do „bryków” czy streszczeń. Są ubodzy intelektualnie, a przez to nie potrafią być dumni z naszej historii – wskazał gość TV Trwam.

Wśród młodych jednak widać potrzebę patriotyzmu i chęć podążania za ważną ideą. Dlatego pomysł na Wojska Obrony Terytorialnej i szkoły mundurowe – powiedział Bartosz Kownacki.

Młody człowiek jest osobą szukającą. Albo on pójdzie za ideą silnej Polski, patriotyzmu, pracy dla Polski, a może dostać ideę mówiącą, że Polska jest nieważna i należy się jej wstydzić. Tu jest Europa, tu jest świat i oni są lepsi od nas. Mogą dostać ideę mówiącą: „Polskość to nienormalność”. Właśnie dlatego powstają klasy mundurowe, które współpracują z MON, a także Wojska Obrony Terytorialnej. Nie chcę tu mówić o aspekcie stricte obronnym, ale właśnie o poczuciu patriotyzmu. Tam idą ludzie, którzy mają świadomość, że za Polskę trzeba czasem złożyć najcenniejszą ofiarę – mówił były wiceminister obrony.

RIRM

drukuj