fot. M. Marek/Nasz Dziennik

[TYLKO U NAS] J. Dziedziczak: Jeśli list ambasador USA w Polsce do premiera RP okazałby się prawdą, to mielibyśmy do czynienia z polityką podwójnych standardów

Jeśli to okazałoby się prawdą, to mielibyśmy do czynienia z całkowitym brakiem konsekwencji, całkowitą polityką podwójnych standardów – mówił we wtorkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja Jan Dziedziczak, były wiceminister spraw zagranicznych, odnosząc się do listu ambasador USA w Polsce do premiera RP, sugerującego, co można mówić o stacji TVN, należącej do amerykańskiego kapitału.

– Polska to kraj racjonalny, to duży europejski kraj i jeden z największych krajów Unii Europejskiej. Kraj, który chce być traktowany podmiotowo na arenie międzynarodowej. O to walczymy. Tego nie było przed 2015 r. i być może nie wszyscy są z tego zadowoleni – powiedział polityk.

Tygodnik „Do Rzeczy” ustalił, że ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Georgette Mosbacher wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego list, w którym pisze, co wolno, a czego nie wolno mówić ministrom polskiego rządu ws. stacji TVN, która należy do amerykańskiej firmy Discovery Communications.

– Trzeba podkreślić, że wszystkie te informacje jakie do nas dochodzą, są to informacje nieoficjalne, nie pod nazwiskiem, niepotwierdzone. Możemy tylko na bazie tego rozmawiać. Podkreślę, że wypowiadam się w swoim imieniu jako szeregowy poseł. Mam nadzieję, że takiego listu nie było. Ten list – jeżeliby istniał – świadczyłby tylko o tym, że trwa proces wdrażania się i nauki funkcji ambasadora przez nową osobę, która sprawuje ten urząd. Taki list – gdyby istniał – byłby ogromnym błędem, nietaktem i byłby przeciwskuteczny. Mam nadzieję, że takiego listu po prostu nie ma. Taki list szkodzi dobrym relacjom – podkreślił były wiceminister spraw zagranicznych.

Jan Dziedziczak zwrócił uwagę, że jeśli to okazałoby się prawdą, to „mielibyśmy do czynienia z całkowitym brakiem konsekwencji, całkowitą polityką podwójnych standardów”.

– W Polsce dziennikarz np. TVN-u ma możliwość wejścia do Sejmu, ma możliwość wejścia do każdego urzędu w Polsce, Kancelarii Premiera RP, Kancelarii Prezydenta RP, ma możliwość zadania panu prezydentowi, panu premierowi, każdemu politykowi pytania. Nie będzie miał wyłączonego mikrofonu. Nie będzie obrażony. Najważniejsi politycy w kraju odpowiadają na te pytania. Natomiast, jeśli ta stacja zanotowuje najłagodniej mówiąc – wpadkę, a prawda jest taka, że dokonuje absolutnie niedopuszczalnej manipulacji – są zeznania, są w tej sprawie procedowane wyjaśnienia – to rzeczywiście są to podwójne standardy i tego nie da się wytłumaczyć – zauważył.

Gość Radia Maryja wskazał, że jeśli ten list byłby prawdą, to ewidentnie jest to pouczanie innych do swoich funkcji. Ewentualne upublicznienie listu jest kwestią umowy między obiema stronami – dodał.

Odnosząc się do ostatnich działań Komisji Europejskiej w sprawie Polski gość audycji „Aktualności dnia” zaznaczył, że ma wrażenie, iż KE dąży do „super państwa”.

– Strach pomyśleć, co by było, gdyby były rządy sprzed 2015 r. Od tego momentu jednak wiele się zmieniło, bo Europa jest – co by nie mówić o konstrukcji państw na naszym kontynencie i całej Unii Europejskiej – tworem demokratycznym – stwierdził.

Zdaniem byłego sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych kluczowe będą wybory do Parlamentu Europejskiego i to, jak Komisja Europejska i PE będą wyglądać. W tej chwili najważniejsze jest to, żebyśmy utrzymali ten kurs budowana Europy Narodów, a nie kurs narzucony przez establishment europejski – dodał.

Całą rozmowę z były wiceministrem spraw zagranicznych Janem Dziedziczakiem można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj